Sławomir Sierakowski: Dobra zamiana w sondażach. Chcieliście Tuska, to go macie!

No i stało się. Dobra zmiana szybko przeszła w dobrą zamianę w sondażach. W najnowszym, dla TVN i TVN24, Platforma (31 proc.) już wyprzedza PiS (29 proc.). W ostatnim felietonie pt. "PiS zrobi Tuska prezydentem" pisałem wprost: "Idę o zakład, że jeszcze w kwietniu któryś z nich pokaże prowadzenie PO". I nie mówcie, że "to tylko sondaż", albo że "to tylko jeden sondaż, a do wyborów jeszcze dwa lata", albo że "jak dla TVN, to wiadomo, że fałszywy". Można się w ten sposób oszukiwać.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Sławomir Sierakowski: Dobra zamiana w sondażach. Chcieliście Tuska, to go macie!
(East News)

Jak rzadko kiedy w polityce PiS się sam o to prosił. Ta prośba została wyrażona wprost i to tak, żeby cały świat usłyszał. Reprezentanci PiS pojechali na szczyt w Brukseli z taką wiadomością: "Donald Tusk nie jest żadnym neutralnym politykiem, tylko przywódcą opozycji w Polsce". Świat to zignorował, ale Polacy nie.

Jeśli Tusk jest prawdziwym przywódcą opozycji, a PiS tak głupi i nieskuteczny, żeby przegrywać głosowanie 27:1 i jeszcze nagradzać za to kwiatami, ogłaszając sukces, to może ta Platforma nie była taka zła, a ten Kaczyński to żaden wybitny strateg, tylko zwykły obsesjonat (jeśli nie obsesjonat zamachu, to Tuska). Miał podnieć Polskę z kolan, a sprowadził do parteru. Próbując zaspokoić zemstę jednego polityka, PiS przekroczył nieświadomie cienką czerwoną linię: przestraszył Polaków, że pewnego dnia mogą znaleźć się poza Unią Europejską, dla której poparcie w Polsce sięga 80 proc. Polityk, który tego nie wie, popełnia gorszy błąd niż panowie Joński i Petru razem wzięci i odpytani z historii Polski do szóstej klasy szkoły podstawowej. Polacy przeboleją abstrakcyjny jak mało co Trybunał Konstytucyjny, przeboleją powrót telewizji do stylu z PRL, bo mają jeszcze przynajmniej kilka innych kanałów, a niektórzy dwieście kilka. Ale gdy kierowca tira wyobrazi sobie, że ma znowu stać kilka godzin na przejściu granicznym, rolnik, że straci dotację, a student, że ma płacić krocie za studia za granicą, to sprawa robi się poważna.

Kolejnym samobójczym przykładem małostkowości Kaczyńskiego, za który przyszło płacić poparciem, było ciąganie Tuska przez podporządkowaną rządowi prokuraturę. Chcieliście Tuska, no to go macie! Przyjechał i pokazał, że nie zapomniał, jak się robi politykę w Polsce. Przykro mi, że szopką czy spektaklem, a nie programem wyborczym, ale jaki kraj, taki obyczaj. I zabrał kolejne pięć procent poparcia PiS-owi i położył przed Platformą. No jeśli jest jej przywódcą, to proszę bardzo.

Objawienia fatimskie, Misiewicze, Macierewicze, Berczyńscy, dziesiątkowanie armii, upokarzanie oficerów, rozbijanie się limuzynami rządowymi, wycinanie drzew, napadanie na organizacje pozarządowe - za tak skrajną głupotę i arogancję trzeba było w końcu zapłacić. PiS uwierzył, że wszystko mu wolno. I długo się wydawało, że PiS łamie jedną za drugą zasadę i nic się nie dzieje. Partia Kaczyńskiego tak się rozpędziła, że doszła aż do bronienia tureckiego dyktatora Erdogana. W Turcji siedzi w więzieniu największa liczba dziennikarzy na świecie (ponad 150), żołnierzy i polityków opozycji aresztuje się tysiącami, wybory nie są uznawane przez OBWE, a PiS głosuje przeciwko rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy wzywającego Erdogana do powstrzymania się od dalszego zamordyzmu. Takim działaniem Kaczyński otwarcie przyznaje się do zamachu na demokrację w Polsce i nie wstydzi się stawać w jednym szeregu z Putinem i Erdoganem. Po latach rządzenia tych dwóch reżimów dziś nic już nie różni. W żadnym nie ma wolnych mediów, ani uczciwych wyborów. Kaczyński naprawdę wierzy, że przynajmniej 35-40 proc. wyborców chce takiej Polski chce?

Najbardziej żałosne w tym wszystkim jest to, że Platforma NIE MUSIAŁA NIC ROBIĆ. Ta partia dopiero się zaczęła ogarniać po porażce wyborczej, opuszczeniu jej przez niemal wszystkich liderów, powstaniu konkurencyjnej partii Ryszarda Petru, odwołującej się do tego samego elektoratu. Wszystko za Platformę zrobił Kaczyński, który tak się prosił o Tuska, że się w końcu doprosił. I jak tak dalej będzie postępował, to Platforma dalej nie musi nic robić. Tym bardziej, że równie samobójczą politykę prowadzi bezpośrednia konkurencja, czyli Nowoczesna.

Powstanie partii Ryszarda Petru było jedną z głównych przyczyn porażki wyborczej PO. Ten sam elektorat mógł uznać, że skoro się bez przerwy kłócą, to z dwóch wybrać trzeba jedną i na nią postawić. Gdyby partie nie walczyły ze sobą tak zaciekle i nie koncentrowały na sobie nawzajem w mediach zamiast na Kaczyńskim, to obie dostałyby swoje miejsce, bo Polacy wyobrażaliby sobie możliwość koalicji między nimi. Stało się inaczej i Nowoczesna już sięgnęła granicy progu wyborczego (5 proc.). Wyprzedza ją nawet dawno nieżyjące SLD (6 proc.). W Nowoczesnej postanowiono zmienić szefa klubu parlamentarnego, czyli faktycznie oddzielić to stanowisko od przywództwa partii, które pozostaje w rękach Petru.

A jak na porażkę sondażową zareaguje PiS? Nie bardzo wierzę w racjonalny namysł i wyeliminowanie błędów przez partię, która postępuje niemal bez przerwy irracjonalnie i błędem w systemie nazwać należy raczej to, co pozytywne, czyli na przykład 500 plus. Przyglądając się całokształtowi polityki PiS prowadzonej przez niemal wyłącznie polityków skrajnych (Macierewicz, Szyszko, Waszczykowski, Ziobro, Gliński itd. to nie są przecież spokojni pragmatycy), to dominują zdecydowanie akcje służące albo zemście na Tusku, albo na PO, przez odwracanie na łeb na szyję jej reform. W efekcie wszystkie te działania przez swoje negatywne konsekwencje de facto promują PO, przywracając jej życie.

Podejrzewam więc, że w PiS zaczną się nerwowe ruchy. Powinna to być co najmniej rekonstrukcja rządu. Jeśli Waszczykowski, Szyszko i Macierewicz nie stracą stanowisk, to za pół roku PiS przywita się z kilkunastoprocentowym poparciem. Jednak bardziej pewne jest, że Kaczyński przyspieszy z powoływaniem komisji śledczych i nasyłaniem prokuratury, a także organizowaniem akcji propagandowych przez media publiczne na polityków PO.

Może będą nam puszczać na okrętkę dialogi z afery taśmowej, może będą wmawiać, że Amber Gold to prawdziwe imię i nazwisko Donalda Tuska, a może coś innego. Wyobraźnia prezesa nie ma granic. Ma za sobą już dwa samobójstwa polityczne (PC w 1993 roku i PiS w 2007) i właśnie szykuje się do kolejnego.

Sławomir Sierakowski dla WP Opinie

Polub WP Opinie
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.