WP

Dwa lata reformowania sądów. Tomasz Janik: lekarstwa PiS-u gorsze od choroby

Dwa lata od wyborów parlamentarnych minęły jak z bicza strzelił. Działo się tyle, że nie sposób było się nudzić. I choć szczęśliwi czasu nie liczą, a sporo Polaków podobno jest zadowolonych z obecnych rządów, warto podsumować dorobek ekipy rządzącej na półmetku kadencji parlamentu. Obszar wymiaru sprawiedliwości jest dla obecnej władzy szczególnie istotny i rzeczywiście - odniosła ona na polu jego reform niemałe sukcesy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro (PAP)
WP

Ponad półtora roku temu, kiedy pisałem dla WP Opinie felieton podsumowujący sto dni rządu PiS w wymiarze sprawiedliwości, chyba nie do końca jeszcze docierało do wszystkich to, co się wówczas działo. Obecnie, dwa lata od wyborów, szok pourazowy już minął, a walec "dobrej zmiany" pędzi pełną parą i rozjeżdża kolejne komponenty trzeciej władzy, czy właściwie państwa prawa w ogóle. Sytuacja okrzepła na tyle, że wyraźnie widać, że lepiej już nie będzie.

Trybunał Konstytucyjny wzięty, prokuratura wzięta, sądy powszechne wzięte, za chwilę wzięta będzie Krajowa Rada Sądownictwa i Sąd Najwyższy. Komisja "weryfikująca" decyzje reprywatyzacyjne - utworzona i działająca w istocie w sposób nielegalny. Niezgodne z procedurą obsadzenie stanowiska prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Wyimaginowany spór kompetencyjny pozwalający Trybunałowi blokować postępowanie karne Mariusza Kamińskiego. Utworzona za publiczne pieniądze strona internetowa, z której można dowiedzieć się, że sędzia ukradł spodnie czy łącznik do wiertarki.

Jeśli tak dalej pójdzie, może dojść do sytuacji, w której Unia Europejska zacznie zastanawiać się, czy polskie sądy są jeszcze w ogóle organami sądowymi w rozumieniu unijnych przepisów i czy na pewno sądy innych państw powinny z nimi współpracować. Dlaczego bowiem np. sąd francuski miałby mieć elementarne minimum zaufania do wyroku polskiego sądu skazującego obywatela Francji i przejąć bez żadnej dyskusji tę karę do wykonania na swoim terytorium, widząc jednocześnie jak już wygląda (i jak za chwilę może wyglądać) niezawisłość sędziów i niezależność sądów w Polsce? To czarny scenariusz, ale, niestety, możliwy.

WP

Zobacz także: "Moja strona. Bitwa redaktorów". Ziobro, Duda czy Kaczyński - kto wygrywa?

Kto miał złudzenia, że projekty prezydenta Andrzeja Dudy będą nową jakością, powinien je porzucić. Niekończące się spotkania i wymienianie się pomysłami na poprawki do ustaw o KRS i SN na nic się nie zdadzą. Obie strony zgadzają się przecież co do podstawowych założeń reformy i niespecjalnie przejmują się konstytucyjnością nowych propozycji. Przykład: to, jaką większością będą wybierani przez parlament sędziowie do KRS, jest bez znaczenia, bowiem każde z tych rozwiązań będzie tak samo niekonstytucyjne (sędziów muszą wybierać sędziowie), a nie ma czegoś takiego, jak "mniejsza" czy "większa" sprzeczność z ustawą zasadniczą. Albo coś jest z Konstytucją zgodne, albo stanowi bezprawie.

Część wyborców jest oczywiście zachwycona "oraniem" sądów czy trybunałów albo anulowaniem wątpliwej jakości decyzji reprywatyzacyjnych i tej grupy nie interesują zasady prawidłowej legislacji czy zachowanie elementarnej nawet kultury prawnej. To, co działo się w lipcu z ustawami o sądach - przepychanie przez parlament kolanem projektów w ekspresowym tempie, ignorowanie oczywistych błędów w tekście propozycji (jeden przepis mówił o trzech, a inny o pięciu kandydatach na stanowisko Pierwszego Prezesa SN), czy przede wszystkim sama ich treść - pokazuje, że liczy się tylko efekt, a kto ma inne zdanie jest ubecką wdową (copyright: senator Bonkowski z PiS).

WP

Wymiarowi sprawiedliwości odebrano niestety to, co jest mu absolutnie niezbędne do działania: elementarną powagę. Obywatel, który przez dwa lata nasłuchał się o "nadzwyczajnej kaście", sędziach robiących burdy w dyskotece czy angażujących się w działalność polityczną (poprzez palenie zniczy ma się rozumieć), ma prawo być zdezorientowany i nie umieć obiektywnie ocenić rzeczywistości. Nikt mu nie przedstawi danych, z których wynika, że odsetek przestępstw popełnianych przez sędziów jest wielokrotnie mniejszy niż przez pozostałych ludzi, ani nie powie, że kradzieży spodni dopuściła się sędzia będąca już w stanie spoczynku i mająca problemy natury zdrowotnej (i to nie fizycznej), zaś sędzia prowadzący samochód po alkoholu nie żyje od dwóch lat (a samo zdarzenie miało miejsce jedenaście lat temu).

Dylemat, jaki przeżywają obecnie przedstawiciele środowisk prawniczych, ale też pewnie znaczna część obywateli, sprowadza się do kwestii, jak traktować sytuację, w której władza łamie prawo. Najróżniejsze, formułowane przez filozofów prawa, koncepcje prawa traktują jako aksjomat to, że władza przestrzega porządku prawnego. Dopiero wówczas można zastanawiać się nad kwestiami prawidłowej legislacji, jawności czy pewności prawa.

W sytuacji, gdy władza łamie prawo i doskonale wie, że to robi, i wiedzą też o tym obywatele, a jednak zobowiązani są do stosowania przepisów, cały system drży w posadach i musi w końcu się posypać. Przypomina to trochę zabawę w ciuciubabkę - wiemy, że uchwalamy ustawy sprzeczne z Konstytucją (ale nie mówimy tego głośno), wy też to wiecie, ale i tak będziecie się do nich stosować, bo przecież szanujecie porządek prawny? W końcu to ustawy uchwalone przez parlament, a Trybunał Konstytucyjny ich nie zakwestionował! Na marginesie - zabawnie w tym kontekście brzmią wypowiedzi polityków rządzących, zastanawiających się sporadycznie, czy aby na pewno jakieś nowe prawo należy uchwalić, skoro może być ono sprzeczne z Konstytucją. Tak, jakby do tej pory ktokolwiek z rządu się tym przejmował…

Daleki byłbym od stawiania tez, że w Polsce nie ma już demokracji czy panuje dyktatura, niemniej to, co się dzieje, zmierza w bardzo złym kierunku i nie ma już nawet nikogo, kto mógłby to zatrzymać. Prezydent jedynie tytularnie stoi na straży Konstytucji, Trybunał Konstytucyjny praktycznie nie działa, sędziowie sądów powszechnych którzy będą próbowali - wobec paraliżu TK - na własną rękę stosować prokonstytucyjną interpretację przepisów, za chwilę będą mieć nad sobą straszak w postaci Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Unia Europejska również wygląda obecnie na praktycznie bezradną.

WP

Nie brakuje osób (tzw. symetrystów, jak ujmująco się ich określa), które w kontrze do krytyki kolejnych zniszczeń zaczynają: "ale Platforma też wybrała...", "a przecież Rzepliński...", "a Gersdorf…" itd. Wysuwanie takich argumentów świadczy w najlepszym wypadku o braku kompleksowej wiedzy na poruszane tematy. Szkoda, że ta niewiedza jest tak szkodliwa, i to w gruncie rzeczy - w dłuższej perspektywie - także dla samych symetrystów. Między zachowaniami poprzedniej i obecnej władzy nie ma żadnej symetrii, choćby nawet całe zarządy PO i PSL zjadły na kolację tonę ośmiorniczek i zapiły to cysterną najdroższego wina.

Dobrze, że PiS dostrzegł i podjął temat nieprawidłowości przy reprywatyzacji. Dobrze, że PiS (przynajmniej na poziomie deklaracji) chce reformować sądy czy usprawnić prokuraturę. Samo zdiagnozowanie problemów to jednak zdecydowanie za mało. Konieczne jest jeszcze podjęcie prawidłowego leczenia. Póki co, kuracja jest gorsza od choroby i niestety wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że przyczyną tą nie jest nieudolność, a coś znacznie gorszego - zamierzone działanie.

Tomasz Janik dla WP Opinie

Tomasz Janik - adwokat, członek Pomorskiej Izby Adwokackiej w Gdańsku, doktorant Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Prowadzi kancelarię adwokacką w Gdyni (http://tomasz-janik.pl/).

WP
Polub WP Opinie
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.
WP