WP

Triumf sowieckiej diezy

W slangu sowieckich służb specjalnych diezą nazywano dezinformację, połączoną często z kompromitacją. Szeroko rozumiana dezinformacja była niezbędnym elementem tzw. aktywnych przedsięwzięć zagranicznych, czyli gier operacyjnych mających na celu wywarcie pożądanego wpływu psychologicznego oraz propagandowego na wrogą opinię publiczną, ośrodki opiniotwórcze i media, a tym samym władze polityczne. W okresie zimnej wojny ZSRR osiągnął w tej dziedzinie prawdziwe mistrzostwo - pisze Robert Cheda w artykule dla WP.PL.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Romesh Chandra, sekretarz generalny Światowej Rady Pokoju, przemawia na otwarciu Wystawy Osiągnięć Narodowej Gospodarki w Moskwie w 1977 r.
Romesh Chandra, sekretarz generalny Światowej Rady Pokoju, przemawia na otwarciu Wystawy Osiągnięć Narodowej Gospodarki w Moskwie w 1977 r. (Eastnews, Fot: Rudolf Alfimov)
WP

Pojęcie aktywnego przedsięwzięcia zagranicznego łączy się zazwyczaj ze Służbą "A" Pierwszego Głównego Zarządu (wywiadowczego) KGB. Jest to prawda, bo struktura była spadkobierczynią Diezinformbiuro OGPU i Służby "D" - jak dezinformacja - NKWD. Jednak w rzeczywistości aktywne operacje były dziełem całego systemu, w skład którego wchodziło kilka instytucji. Nadrzędną rolę pełnił Wydział Międzynarodowy KC KPZR, który zajmował się opracowaniem celów i geografii operacji. Liczył trzystu podzielonych terytorialnie specjalistów, dlatego we współczesnej rosyjskiej literaturze przedmiotu można spotkać opinię, że wydział był rodzajem strategicznej służby specjalnej, która koordynowała działania ministerstwa spraw zagranicznych, KGB, GRU oraz machiny medialnej. Oczywiście to służby specjalne miały aparat agenturalny oraz odpowiednie metody i środki prowadzenia poszczególnych operacji. Tym niemniej to nie one wyznaczały zadania do realizacji, a podczas zimnej wojny ZSRR przeprowadzał rocznie 300-400 akcji
psychologicznych i propagandowych.

Wojna o pokój

System aktywnych przedsięwzięć zadebiutował zaraz po zakończeniu II wojny światowej, a celem pierwszej operacji było wzbudzenie nastrojów pacyfistycznych w zachodnich społeczeństwach. ZSRR zainspirował i sfinansował powstanie Światowej Rady Pokoju, której członkami zostali działacze europejskich partii komunistycznych i lewicowych oraz tzw. postępowa inteligencja (artyści i naukowcy). Zadaniem Rady była organizacja nośnych medialnie manifestacji i apeli o pokój, a w ten sposób przeciwdziałanie "amerykańskiemu militaryzmowi". Prawdziwym zadaniem "walki o pokój" było zapewnienie stabilizacji relacji międzynarodowych, aż do czasu gdy ZSRR opracuje broń atomową oraz środki jej przenoszenia, przywracając strategiczną równowagę sił między blokiem wschodnim i zachodnim, co też nastąpiło w latach 1949-1951. Moskwa przeprowadziła podobną operację w latach 80. XX w., gdy po interwencji w Afganistanie znalazła się w izolacji międzynarodowej. Zachód wystraszony radziecką agresją przystąpił wtedy do modernizacji swojego
arsenału i na wyposażeniu NATO znalazły się rakiety manewrujące Pershing oraz broń neutronowa.

WP

ZSRR nie był w stanie wygrać wyścigu technologicznego, a gospodarka nie mogła już udźwignąć kolejnych zbrojeń. Dlatego Moskwa za pośrednictwem swoich agentów wpływu zaktywizowała ponownie europejski ruch pacyfistyczny. Posługiwano się metodą tzw. wielokrotnego członkostwa. Radziecka agentura należała najczęściej do kilku organizacji, tak aby przejąć nad nimi kontrolę i sterować zgodnie z potrzebami polityki zagranicznej ZSRR. Kluczowym momentem operacji był Światowy Kongres Pokoju, który odbył się w Sofii w 1982 r. W tym propagandowym spędzie uczestniczyło 400 organizacji "pokojowych" ze 142 państw i ponad 3 tysiące sowicie opłacanych działaczy. Równolegle Moskwa przeprowadziła akcję inspiracji wspólnot religijnych i kościołów europejskich. Przedstawicielom Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej oraz Rady Chrześcijan Baptystów zezwolono na kontakty zagraniczne i udział w międzynarodowych kongresach wyznaniowych, dla przeforsowania odpowiednich "uchwał pokojowych". Wreszcie w 1988 r. z okazji tysiąclecia Chrztu Rusi,
podobnym apelem zakończyła swoje obrady Światowa Rada Cerkwi Prawosławnych w Kijowie.

Robert Cheda o zachodnich organizacjach pracujących na rzecz sowieckiego wywiadu

"Amerykanie zarażają HIV"

WP

Z kolei podczas wojny koreańskiej (1950-1953), czyli pierwszej gorącej konfrontacji dwóch systemów ideologicznych, radzieckie służby specjalne za pośrednictwem zachodniej prasy lewicowej wypuściły bardzo wiarygodną fałszywkę o rzekomym stosowaniu przez USA broni bakteriologicznej. W tym samym czasie psycholodzy GRU opracowali przekonującą ulotkę dla żołnierzy ONZ walczących w Korei. Oprócz fałszywych doniesień o zagrożeniu biologicznym (i możliwości adekwatnej odpowiedzi Chin) ulotka wzywała do dezercji. Siła perswazji polegała na skutecznym apelu do emocji żołnierzy, np. ich uczuć rodzinnych. W efekcie, jak zauważyła z trwogą amerykańska prasa, tylko w 1951 r. z armii USA zdezerterowało 50 tysięcy żołnierzy, a na froncie koreańskim liczba wyniosła odpowiednio 18 tysięcy. Dopiero wtedy dowództwo amerykańskie, zaniepokojone skutecznością wojny propagandowej, zajęło się na poważnie metodami przeciwdziałania i utworzyło własne oddziały psychologiczne.

Co ciekawe, do takiej koncepcji dezinformacji powrócono w okresie gorbaczowowskiej pieriestrojki. ZSRR rozpowszechnił wtedy informację, iż wirus HIV jest sztuczną mutacją wyhodowaną w amerykańskich laboratoriach wojskowych podczas prac nad bronią bakteriologiczną. "Naukowe" uzasadnienie fałszywki opracowali enerdowscy biolodzy z Uniwersytetu Humboldta. W jej wiarygodnym upublicznieniu Służba "A" KGB posłużyła się metodą tzw. wrzutki. Fałszywka o HIV została po raz pierwszy opublikowana przez hinduskich dziennikarzy-agentów w miejscowej prasie; stamtąd została podchwycona przez media afrykańskie, azjatyckie i południowoamerykańskie; skąd już jako wiarygodna informacja powróciła do USA i Europy. Aby uprawdopodobnić dezinformację, GRU przy pomocy oryginalnych blankietów amerykańskich szpitali wojskowych w Niemczech Zachodnich, zorganizował rzekomą ucieczkę informacji o epidemii zachorowań na HIV wśród amerykańskich żołnierzy. I dopiero wtedy do operacji włączyła się agencja TASS, która wydała oficjalne
ostrzeżenie rządu sowieckiego dla państw, na terenie których znajdowały się bazy USA. ZSRR informował o zagrożeniu jakie dla miejscowej ludności stwarzają amerykańscy żołnierze - rzekomi nosiciele wirusa. Całość służyła wzbudzeniu antyamerykańskich nastrojów wśród sojuszników Waszyngtonu oraz nasileniu protestów przeciwko bazom wojskowym USA.

UPA pod kontrolą KGB

Polem wojny psychologicznej był oczywiście Afganistan. GRU wykorzystał do udanej akcji propagandowej konserwatyzm tamtejszego społeczeństwa, kojarzącego słowo pisane z Koranem. Szeroka akcja ulotkowa zawierająca rzekome wezwania duchownych do podporządkowania okupantom znalazła na tyle silny oddźwięk, że przywódcy zbrojnej opozycji nakazali karanie Afgańczyków za posiadanie takich materiałów. Wtedy sowieccy interwenci utworzyli radiostację "Głos Afganistanu", a analogiczne audycje były rozpowszechniane także za pośrednictwem kaset magnetofonowych. Wreszcie polityce dziel i rządź była dedykowana strategia wobec jeńców. W zależności od potrzeb, zwalniano schwytanych partyzantów z jednej tylko grupy etnicznej lub odłamu islamu, czy wyłącznie osoby spokrewnione z przywódcami opozycji.

WP

KGB nie tracił również nigdy z pola widzenia wszelkiego rodzaju "antyradzieckich elementów" poza ZSRR, czyli białej i nacjonalistycznej emigracji. W duchu słynnych gier dezinformacyjnych OGPU z lat 20. XX w. (krypt. krypt. "Syndykat" i "Trust"), komitet przeprowadził aktywną operację wymierzoną tym razem w UPA. Była to akcja o tyle ciekawa, że uczestniczyło w niej polskie MSW. Według "Ukraińskiej Prawdy" w 1967 r. Polak pochodzenia ukraińskiego - agent wywiadu PRL, nawiązał kontakt z emigracyjnymi władzami UPA w Londynie, a następnie udał się do Lwowa, gdzie zwerbował do rzekomej działalności podziemnej kilku sympatyków tej organizacji. Gra operacyjna polegała na dezinformowaniu emigracyjnej UPA, co do istnienia ukraińskiego nacjonalistycznego podziemia w kraju. W ten sposób przez dwadzieścia lat KGB kontrolował działalność UPA, przejmując niemałe środki finansowe i agenturę oraz wpływając na decyzje ukraińskiej emigracji. Operacja krypt. "Bumerang" zakończyła się w 1988 r. celowym ujawnieniem, a skandal
który wybuch posłużył dyskredytacji całego ruchu niepodległościowego, jaki rozwijał się wówczas na Ukrainie.

Opisy aktywnych operacji ZSRR można oczywiście mnożyć, jednak najważniejszy pozostaje wniosek, że dorobkiem i doświadczeniami poprzedników skutecznie posługuje się współczesna Rosja. Celem Służby Wywiadu Zagranicznego i GRU, jak zwykle pozostaje dywersyfikacja postaw zachodnich społeczeństw i elit, choćby wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę. Tylko miejsce Wydziału Międzynarodowego KC KPZR zajęła Rada Bezpieczeństwa Rosji.

* Robert Cheda dla Wirtualnej Polski*

Polub WP Opinie
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.
WP