WP

SB wykorzystała przestępców do kradzieży niemieckiego złota. Kulisy operacji "Żelazo"

Wywiad PRL wykorzystał polskich przestępców do zrabowania w RFN od 120 do 200 kg złota. Gangsterzy otrzymali również zlecenie zabójstwa przebywającego wówczas w Niemczech Adama Michnika. Odmówili wykonania zadania, ponieważ nie chcieli mieszać się w politykę. Część ukradzionych kosztowności trafiła do najważniejszych ludzi w aparacie władzy i do funkcjonariuszy biorących udział w akcji. Mimo że afera wyszła na jaw już w latach 80., do dziś nikt z biorących w niej udział nie stanął przed sądem. Nie wiadomo też, co stało się z kilkudziesięcioma kilogramami zrabowanego złota. W nagrodę za "zasługi" dla SB, do 1989 r. przestępcy biorący udział w operacji mogli prowadzić nielegalną działalność bez obaw, że zainteresuje się nimi milicja lub prokuratura.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Mirosław Milewski na XIV Plenum KC PZPR. Listopad 1983 r.
Mirosław Milewski na XIV Plenum KC PZPR. Listopad 1983 r. (PAP, Fot: Jan Morek)
WP

Czołowymi postaciami afery "Żelazo" są bracia Mieczysław i Kazimierz Janoszowie - uciekinierzy z Polski, którzy w latach 60. mieszkali w Hamburgu. Oficjalnie prowadzili cieszące się złą sławą restauracje, jednocześnie parali się różnymi ciemnymi interesami i bandytyzmem. W 1964 r. wzięli nawet udział w napadzie na bank, w czasie którego zastrzelono kasjera.

Jednocześnie Janoszowie współpracowali z Departamentem I MSW (wywiadem) dostarczając informacje głównie o działalności służb specjalnych RFN wobec polskich uciekinierów i emigrantów. Oficerowie wywiadu PRL dobrze wiedzieli, że mają do czynienia z gangsterami, ale najwyraźniej nikomu to nie przeszkadzało.

Około 1970 r. Janoszowie chcieli wrócić legalnie do kraju, toteż zwrócili się o pomoc w tej sprawie właśnie do funkcjonariuszy SB. Wcześniej zamierzali się maksymalnie "obłowić", żeby wrócić do Polski jako ludzie zamożni. Plan operacji ułożyli razem z ludźmi wywiadu, nadzorowanymi bezpośrednio przed dyrektora Departamentu I MSW gen. Mirosława Milewskiego. Za pomoc w przerzucie i spokojne życie w kraju Janoszowie mieli oddać wspólnikom ze Służby Bezpieczeństwa 1/3 łupów. W aktach wywiadu planowaną operację oznaczono kryptonimem "Żelazo".

WP

W 1971 r. Janoszowie wyprzedali posiadany majątek i założyli firmę handlową. W krótkim czasie z hurtowni, domów jubilerskich i przedsiębiorstw pobrali duże ilości cennych towarów na tak zwany odroczony termin płatności. W sumie uzbierali około 120 do 200 kg złota w biżuterii, zegarkach, złotych sztabkach i monetach, duże ilości kamieni szlachetnych oraz 7 kontenerów sreber i innych drogocennych przedmiotów wartości kilku milionów ówczesnych marek. Za nic nie zamierzali płacić, planując przerzut zdobytych łupów do Polski pod ochroną Departamentu I MSW. Granicę PRL przekroczyli 9 maja 1971 osobowym mercedesem wypchanym ponad 100 kilogramami złota (resztę towarów wysłali koleją). Zgodnie z wcześniejszą umową, funkcjonariusze wywiadu przewieźli złoto w walizkach do siedziby MSW w Warszawie, gdzie miano przystąpić do podziału. Kiedy już złoto znalazło się w na Rakowieckiej, gen. Milewski i jego kompani nie dotrzymali wcześniejszej umowy i Janoszowie zostali oszukani. Dostali nie więcej, niż 20-30 kg złota, po
wyłączeniu z podziału najcenniejszych precjozów. Także z kontenerów przejętych przez ludzi Milewskiego na granicy bracia dostali tylko ochłapy.

Gdzie jest złoto?

Około 20-30 kg. mniej cennej biżuterii ludzie Milewskiego oficjalnie oddali do "czarnej kasy" MSW, z której pokrywano - wszystko było nielegalne - luksusowe zakupy partyjnych i państwowych prominentów. Z tej kasy duże kwoty dolarów przez swoimi zagranicznymi wojażami pobierała między innymi żona ówczesnego pierwszego sekretarza, Stanisława Gierek.

Ale co się stało z około 100 kilogramami najcenniejszych precjozów i dużą ilością kamieni szlachetnych? Złote zegarki rozdano oficerom wywiadu uczestniczącym w akcji oraz osobom, które pracowały w resorcie MSW, ale nie zajmowały się działalnością operacyjną. Jedną z obdarowanych był nowa żona związanego z resortem, znanego peerelowskiego prominenta, Mieczysława Moczara. Złoty zegarek miał sobie przywłaszczyć także oglądający zdobyte łupy ówczesny minister spraw wewnętrznych Franciszek Szlachcic. Część złota mogli ukraść uczestniczący w akcji funkcjonariusze, ale najcenniejsze okazy biżuterii i kamieni szlachetnych spakowano w duże koperty, które towarzysz Milewski zawoził do budynku KC PZPR. Tam zapewne rozdawał je partyjnym notablom budując polityczne wpływy. Po pozostałych kilkudziesięciu kilogramach złota i siedmiu kontenerach, przejętych przez wywiad na granicy, zaginął wszelki ślad.

WP

Bandyci działają dalej

Janoszowie osiedlili się w rodzinnych stronach koło Bielska, prowadząc restaurację i zajmując się przemytem i rozmaitymi przestępczymi machinacjami. Jednak ani milicja, ani prokuratura nie były w stanie pociągnąć ich do odpowiedzialności, bowiem nad braćmi swoisty "parasol bezpieczeństwa" rozciągnął Departament I MSW. Nic dziwnego. W latach 1971-981 wiceministrem, a potem ministrem spraw wewnętrznych, był główny beneficjent operacji "Żelazo" gen. Mirosław Milewski. Dopiero w 1981 r., kiedy pełną kontrolę nad państwem miał już gen. Wojciech Jaruzelski, szefostwo MSW objął jego zaufany z wojska gen. Czesław Kiszczak (Milewski został członkiem Biura Politycznego KC PZPR).

Kiedy W 1984 r. Kazimierz Janosz został aresztowany przez miejscową milicję za nielegalny obrót alkoholem, jego brat Kazimierz udał się z interwencją do MSW. Zażądał widzenia z gen. Kiszczakiem. Miał mieć mu do zakomunikowania ważne rzeczy. Ostatecznie przyjął go doradca ministra, gen. Tadeusz Kwiatkowski. Janosz opowiedział o rozmaitych przestępczych działaniach prowadzonych z funkcjonariuszami wywiadu i zagroził, że jeśli jego brat nie zostanie zwolniony, ujawni fakty dotyczące przestępczych działań wywiadu PRL na czele z operacją "Żelazo".

Odpryski "Żelaza"

WP

Mimo, że gen. Milewski i jego kompani notorycznie zasłaniali się niepamięcią albo po prostu kłamali, specjalna komisja powołana w MSW do wyjaśnienia sprawy potwierdziła informacje podawane przez Mieczysława i Kazimierza Janoszów. Prócz akcji "Żelazo", opisała ona w raporcie końcowym inne wykonane lub planowane z braćmi przestępcze operacje. W pewnym momencie planowano na przykład przewiezienie do Polski dużych ilości pieniędzy, które bracia zamierzali zrabować w czasie napadu na furgon bankowy (operacja "Worek"). W innej operacji za pośrednictwem Janoszów zamierzano zakupić od bandytów i przewieść do Polski kilkadziesiąt kilogramów złota zdobytego w Szwecji w czasie napadu rabunkowego (jego właściciela zamordowano). Zgodę na dokonanie takiej transakcji wyrazili - częściowo zorientowani w sprawie - sekretarz KC odpowiedzialny za służby specjalne Stanisław Kania i premier Piotr Jaroszewicz. Janoszowie na polecenie wywiadu dokonali również zabójstwa wskazanego im w Niemczech człowieka. MSW nie udało się
ustalić, kim był zamordowany, ani dlaczego zginął. W 1977 r. bracia dostali również zlecenie zabójstwa przebywającego wówczas w Niemczech Adama Michnika. Nie wykonali jednak zadania twierdząc, że nie będą się zajmowali polityką.

W wyniku odkrycia operacji "Żelazo" gen. Milewski został w 1985 r. pozbawiony partyjnych stanowisk i usunięty z PZPR. Funkcjonariusze uczestniczący w akcji dostali…. nagany partyjne. W czasie przesłuchań w Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej, i Milewski, i Franciszek Szlachcic zachowywali się butnie i arogancko. Skarżyli się, że nie są właściwie honorowani i pomija się ich przy nadawaniu należnych im, wysokich odznaczeń.

Szantaż zastosowany przez Janoszów okazał się skuteczny: gen. Kiszczak nakazał wypuszczenie Kazimierza Janosza i do 1989 r. bracia nie byli już niepokojeni przez organa ścigania. O postawieniu kogokolwiek przed sądem nie mogło być mowy, bowiem proces ujawniłby patologiczne mechanizmy funkcjonowania MSW i PZPR oraz poziom demoralizacji wysokich funkcjonariuszy partyjnych i państwowych. Groził też międzynarodowy skandal.

Generał Milewski został aresztowany dopiero po upadku PRL, w 1991 r., ale wkrótce go wypuszczono. Co stało się z dziesiątkami kilogramów złota, którymi dysponował w latach 70? Tego nigdy nie udało się ustalić.

WP

Piotr Gontarczyk dla Wirtualnej Polski

Polub WP Opinie
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.
WP