Roman Giertych: List do premiera Mateusza Morawieckiego

Szanowny Panie Premierze! Jakże się ucieszyłem, że uzyskał Pan wreszcie nominację od J. Kaczyńskiego na lidera obozu Zjednoczonej Prawicy. Tak, tak wiem, że Pan przez grzeczność zaprzeczy, ale przecież obaj wiemy, że to czysta kurtuazja. Mam nadzieję, że gdy już tylko sformułuje Pan rząd, to zabierze się Pan za to, aby polska rzeczywistość polityczna oddawała normalne demokratyczne standardy, gdzie lider partii rządzącej jest jednocześnie premierem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Roman Giertych ma już plan dla przyszłego premiera
Roman Giertych ma już plan dla przyszłego premiera (East News, Fot: JAN GRACZYNSKI)

Skoro premierem nie chciał (lub nie mógł) zostać lider partii rządzącej, to oczywiste jest że premier powinien zostać liderem partii! Dlatego śpieszę z dobrą radą. Jak już tylko Prezydent Pana powoła, to proszę dogadać się z Prezydentem. On też ma lidera PiS-u dość. Gdy będzie miał Pan poparcie Prezydenta, to wówczas wystarczy uzależnić od siebie 10 posłów PiS.

Cóż to dla Pana, skoro będzie miał Pan możliwość kształtowania całego rządu i administracji! Gdy będzie miał Pan poparcie Prezydenta i 10 posłów, to żaden Komitet Polityczny Pana nie odwoła, bo trzeba mieć do tego albo Prezydenta, albo większość w parlamencie. A skoro Kaczyński nie będzie mógł Pana odwołać, to Pan może razem z Prezydentem powołać partię o nazwie Zjednoczona Prawica i zaprosić do niej PiS. A gdyby nie chcieli, to wówczas wyciągać jednego, po drugim posłów i zacząć organizować struktury.

Pieniądze na politykę może Pan uzyskać spokojnie z kredytu. To dla Pana wyjątkowo proste. I tym sposobem dokona Pan wielkiego dzieła - obali Pan Kaczyńskiego. Niech Pan pamięta, czasu jest mało. Jeśli Pan go zmarnuje, to skończy jak Szydło: odepchnięta, skopana, wyszydzona.

Życzę powodzenia!
Roman Giertych

PS To będzie prawdziwy triumf Tuska. Jego szeregowy doradca obali Kaczyńskiego!

Kim jest Mateusz Morawiecki?

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.