Trwa ładowanie...
d3ig5p5

Świetlik: Czy Olga Tokarczuk wzniesie się jednak ponad podziały polityczne? [OPINIA]

Wielcy pisarze mierzyli się przede wszystkim z własnymi poglądami, a nie cudzymi. To czyniło ich wyjątkowymi i tego wypadałoby życzyć Oldze Tokarczuk.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Olga Tokarczuk przemawia podczas bankietu po odebraniu literackiej Nagrody Nobla (zdj. arch.)
Olga Tokarczuk przemawia podczas bankietu po odebraniu literackiej Nagrody Nobla (zdj. arch.) (PAP, Fot: PAP/EPA/Anders Wiklund / POOL)
d3ig5p5

Z perspektywy publicystyki politycznej to sytuacja nudna, bo do bólu przewidywalna. Czy prezydent Duda powinien był zaprosić Olgę Tokarczuk? Oczywiście, że tak. Czy noblistka przyjdzie do niego? Oczywiste, że nie – ostentacyjnie odmówi. Andrzej Duda jest w sytuacji, w której w każdym z wyborów na koniec zostanie zaatakowany, ale czy pisarka sobie dobrze robi angażując się tak wyraźnie po jednej ze stron konfliktu politycznego? Mam poważne wątpliwości.

Z banami przez świat

Noblistka – czy raczej ktoś kto obsługuje jej konto twitterowe – w ostatnim czasie zasłynęła wielką liczbą "banów", czyli blokad na Twitterze. Taki ban w świecie użytkowników popularnego komunikatora to sygnał: nie lubię cię, wynoś się. Początkowo bany dostawali krytycy twórczości Tokarczuk, a potem wiele osób chwalących ją (np. Rafał Ziemkiewicz czy Sławomir Jastrzębowski), ale kojarzonych choć trochę konserwatywnymi poglądami. Oberwało się nawet Marcinowi Makowskiemu z Wp.pl. Czy te blokady wytyczą losy noblistki? Jej dzisiejsze zachowanie wskazuje, że tak.

d3ig5p5

Największym zarzutem z jakim w gruncie rzeczy autorka "Prawieku..." się zmaga jest przecież właśnie polityczność przyznanej jej nagrody. "To nie za twórczość, a za krytykowanie Polski i po to, by osłabić rządy PiS tuż przed wyborami jej przyznano" – mówią krytycy nagrody i noblistki. Czym ona odpowiada? Tłumaczy, że "może ta nagroda choć trochę wpłynęła na wynik wyborów w Polsce". Trudno o bardziej dobitne potwierdzenie tych słów.

Zobacz też: Nobel dla Olgi Tokarczuk. Moment wręczenia

A za chwilę wybory prezydenckie. Być może brutalniejsze niż wszystkie dotychczasowe. Z perspektywy liberalnych czy lewicowych polityków zaangażowanie Tokarczuk będzie na wagę złota. Trudno jednak znaleźć argumenty jakie korzyści mogłaby ona sama z tego wynieść. Realnie, zaangażowanie tego czy innego pisarza, nawet tak wysoko uhonorowanego, ma śladowy wpływ na wybory polityczne Polaków. A w sytuacji politycznej wojny część Polski, także czytelników, bardzo duża, ją odrzuci, bo uzna za aktywistkę polityczną, a nie osobę, z której talentem czy wyobraźnią warto się zapoznać i zmierzyć.

d3ig5p5

Wojna z lustrem

Jakie poglądy ma największy żyjący amerykański pisarz Cormac McCarthy? A nieudzielający od lat wywiadów Milan Kundera? Kiedyś jedna z szacownych polskich gazet opublikowała z mieszkającym w Paryżu Czechem wywiad, także na tematy społeczne. Okazał się fałszywką! Z kolei Michael Houellebecq, najmocniejsze europejskie nazwisko, w większym stopniu mierzy się z własnymi poglądami niż cudzymi. Czy nie tak było zresztą z największymi polskimi pisarzami, którzy nieustannie próbowali przewartościować siebie?

Olga Tokarczuk w swoich dotychczasowych wypowiedziach i wyborach jest do bólu przewidywalna. A mogłaby zaskoczyć, tak jak potrafi zaskoczyć jej dużo młodszy kolega po fachu Wojciech Engelking. Zaprezentować pogląd nieoczywisty i nienapisany przez innych. Wznieść się ponad podziały – tak bardzo dzisiaj takich postaci Polacy pragną. Zapisać swoją przyszłość własną czcionką zamiast stać się jednym z identycznych elementów któregoś z konglomeratów politycznych. Wymaga to oczywiście zaakceptowania konfliktów nie tylko z "tymi z tamtej strony", ale z własnym środowiskiem. To rzecz trudna, a jeszcze trudniej zmierzyć się z samym sobą. Ale to – w przypadku literatury – chyba jedna z miar wielkości.

d3ig5p5

Podziel się opinią

Share

d3ig5p5

d3ig5p5
d3ig5p5