Marcin Makowski: Cztery lata Franciszka. Papiestwo w rozkroku między popkulturą a tradycją

Cztery lata po wyborze Jorge Bergoglio na następcę św. Piotra, przychodzi moment na pozbawioną sentymentów ocenę jego pontyfikatu. Czy Franciszek jest „papieżem lewaków” przypominającym popularnością gwiazdę rocka, a może część mediów i komentatorów po prostu widzi w nim to, co chce widzieć, przymykając oczy na jednoznaczne nauczanie w sprawie aborcji czy tradycyjnego modelu rodziny? Paradoksalnie, obie te oceny mogą być prawdziwe.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Marcin Makowski: Cztery lata Franciszka. Papiestwo w rozkroku między popkulturą a tradycją
(Instagram.com, Fot: franciscusofficial)

Dobrze pamiętam emocje, jakie 14 marca 2013 r. towarzyszyły wyborowi Franciszka na nowego, po ustępującym Benedykcie XVI, papieża. Skromne imię, skupienie na twarzy, prośba o modlitwę w jego intencji. Bez fajerwerków i bez wiedzy, kogo kardynałowie faktycznie przeznaczyli do przewodnictwa Kościołem katolickim. Ewa Wójciak, Dyrektor Teatru Ósmego dnia w Poznaniu napisała na swoim Facebooku, że „wybrali ch.., który donosił wojskowym na lewicujących księży”. Fakty TVN ubolewały, że „po papieżu konserwatyście raczej nie możemy się spodziewać zmiany nauczania w sprawie aborcji, eutanazji i małżeństw par homoseksualnych” a także „nie dopuści on również do sakramentów osoby rozwiedzione”. Pracowałem wtedy w portalu religijnym i choć wspomniane poglądy mogłem potraktować wzruszeniem ramion jako pozbawione podstaw merytorycznych, sam uległem odwrotnemu zauroczeniu. Uznałem, że Franciszek będzie człowiekiem, który w epoce Twittera, błyskawicznych komunikatów i chronicznego rozkojarzenia, nauczy nas spokoju i pokory. Że można o nim powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest celebrytą. Przecież sam sobie gotuje, jeździ na rowerze a w zimę przesiada się do autobusów. Na rogach ulic Buenos Aires rozstawia chrzcielnice i po nominacji kardynalskiej zachęcił wiernych, by zamiast wydawać pieniądze na przylot do Rzymu, wydali je na ubogich i potrzebujących. Sądziłem, że to kapłan, który ewangeliczne ubóstwo i energię Nowego Świata, połączy z teologią i dostojeństwem Starego.

Dzisiaj już widzę, że wiele moich (i chyba nie tylko moich) oczekiwań rozminęło się z rzeczywistością, natomiast media i ludzie, którzy początkowo wybór Franciszka krytykowali, dzisiaj fetują jego otwarty styl, gesty kierowane do grup żyjących na obrzeżach Kościoła czy przedstawicieli innych wyznań. Być może wbrew swoim intencjom, Franciszek faktycznie został celebrytą, którego wizerunek z podpisem „Papa Pop” zdobi okładkę najnowszego numeru magazynu „The Rolling Stone”. Są przecież i tacy, dla których ze względu na odwołujące się do ekologii nauczanie (szczególnie encyklikę „Laudato Si”), biskup Rzymu został „guru lewicy”. W humorystycznym tonie można również potraktować doniesienia zagranicznych mediów, które z Franciszka robią ideowego rewolucjonistę. „Wow” napisał brytyjski „The Independent”, podpisując w mediach społecznościowych artykuł, którego tytuł brzmi: „Papież Franciszek uznał, że teoria Wielkiego Wybuchu i teoria ewolucji jest prawdziwa”. Jakby już dekady przed nim nie powtarzał tego samego choćby Jan Paweł II, a Kościół po Soborze Watykańskim II oficjalnie nie uznał, że teorie naukowo tłumaczące pochodzenie wszechświata nie są sprzeczne z wiarą. O czymś jednak podobne sygnały świadczą. Wygląda na to, że chcąc nie chcąc, papiestwo wpadło w potrzask popkultury.

Skąd zatem swoje źródło bierze kakofonia w opisie i rozumieniu pontyfikatu Franciszka? Dlaczego wielu tradycjonalistów srodze się na nim zawiodło, za punkt odniesienia traktując książkę włoskiego watykanisty Antonio Socciego „Czy to naprawdę Franciszek?”, kwestionującego legalność ostatniego konklawe. Przecież jeśli uważnie wczytać się w encykliki czy nauczanie papieża, nie ma w nich niczego „nowego”, „kontrowersyjnego” czy „idącego z duchem czasów”. Aborcja jest grzechem, powtarzane od wieków magisterium Kościoła zachowane. Niemniej jednak - być może ze względu na latynoamerykański temperament - Franciszek nie jest spójny, jeśli chodzi o wypowiedzi na forum publicznym. A to wspomni coś o tym, że komunizm jako idea nie musi być do gruntu zła, tylko była źle realizowana. A to, że trzeba się zastanowić nad zniesieniem celibatu. Mówi, że nie ma zamiaru oceniać osób żyjących w związkach homoseksualnych a bywa, że żyjący etycznie ateiści są więcej warci niż katolicy, którzy jedno mówią, a drugie robią. Młodzież pokochała Franciszka za wezwanie do rabanu oraz za jego bezpośredni i otwarty na rozumienie wyznań współczesnego świata język. Niestety coś, co może być największą zaletą papieża, porównującego czytanie Biblii do przeglądania internetu na smartfonach, w sytuacji, w której staje się głową Kościoła, bywa też wielką wadą.

Mowa właśnie o braku spójności, spontaniczności i wykraczaniu poza klasyczne dla papiestwa metody komunikacji - które choć wydają się efektowne - często wprowadzają opinię publiczną w błąd. To prawda, żyjemy w epoce gestów i media je kochają. Papież obmywający stopy muzułmańskim uchodźcom, błogosławiący papugę byłej gwiazdy porno, ucztujący z bezdomnymi… Niewiele więcej poza otoczkę i rozumienie misji Kościoła przebija się do opinii publicznej, która co zrozumiałem, nie zainteresuje się papieskimi encyklikami. Niestety, jeśli po czterech latach pontyfikatu Franciszka można mu coś zarzucić, to może właśnie brak należytej staranności w tym, aby jego słowa i gesty nie były podatne na wielorakie interpretacje. Styl, który sprawdzał się w posłudze w argentyńskich fawelach, nie musi być odpowiedni w rządzeniu globalną wspólnota wiernych, która może i powinna oczekiwać od papieża nie tylko tego, aby był sympatyczny, ale przed wszystkim tego, aby przekazywał nauczanie i spuściznę Kościoła w sposób niepozostawiający wątpliwości. To przecież truizm, ale osobowość papieża nie może przysłaniać papiestwa. Czy tak będzie, pokażą następne lata pontyfikatu.

Marcin Makowski - dziennikarz i publicysta tygodnika "Do Rzeczy" oraz Wirtualnej Polski. Współpracuje z Radiem Kraków. Z wykształcenia historyk i filozof. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Szczecińskim oraz Polskiej Akademii Nauk. Twitter @makowski_m

Poglądy autorów felietonów, komentarzy i artykułów publicystycznych publikowanych na łamach WP Opinii nie są tożsame z poglądami Wirtualnej Polski. Serwis Opinie opiera się na oryginalnych treściach publicystycznych pisanych przez autorów zewnętrznych oraz dziennikarzy WP i nie należy traktować ich jako wyrazu linii programowej całej Wirtualnej Polski.

Polub WP Opinie
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.