ycipk-2gr01x

Makowski: "Pytania skrojone na miarę, a i tak nie wyszło. PiS potknął się o debatę" [OPINIA]

Dziwna to była debata. Nudna, przewidywalna, z tendencyjnymi pytaniami i wyprana z emocji, które powinny towarzyszyć "najważniejszym wyborom w historii III RP". A przecież, zwłaszcza obozowi władzy, powinno zależeć, aby było inaczej. Na ostatniej prostej gra idzie o mobilizację elektoratu. Jacek Sasin nie udźwignął tego zadania.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jacek Sasin (PiS) po debacie wyborczej 1.10.2019
Jacek Sasin (PiS) po debacie wyborczej 1.10.2019 (WP.PL, Fot: wp.tv)
ycipk-2gr01x

W kuluarach Telewizji Polskiej mówi się, że po wtorkowej debacie autentycznie przestraszono się, że zamiast rytualnego spotkania polityków z drugiego szeregu z którego nic nie wynika, zrobił się problem. Bo przedstawiciele opozycji wypadli lepiej, niż się spodziewano, a reprezentant PiS-u - wicepremier Jacek Sasin - mimo szklarniowych warunków i pytań skrojonych na miarę, nie błyszczał. Żartuje się też, że zamiast jednej debaty, trzeba będzie cały proces z innymi reprezentantami powtórzyć.

"Drugie expose"

Między innymi dlatego, chwilę po dyskusji w studiu, miał on na antenie TVP Info "drugie expose" w postaci dwóch wywiadów, w których już bez przeszkód i dłużej niż minutę, mógł komentować i krytykować wystąpienia konkurentów, zwłaszcza Borysa Budki. Wtedy bez przeszkód powtórzył rządową narrację o budowie państwa dobrobytu, walce z mafiami VAT-owskimi, sile 500+ i tak dalej. Ale czy takie miał zadanie?

ycipk-2gr01x

Czy mając pełną świadomość konieczności zmobilizowania swojego elektoratu - najmniej skorego do głosowania sposób wszystkich partii - Prawo i Sprawiedliwość mogło sobie pozwolić na swobodę oddelegowywania polityka, który z bycia medialnym "fighterem" nie słynie?

Niewymuszone błędy

Ta nonszalancja się zemściła. Być może myślano, że trudno potknąć się na pytaniach takich jak kwestie LGBT i adopcji dzieci przez pary homoseksualne, transferów socjalnych, wzmacniania "silnego sojuszu z USA" czy unijnych dopłat dla polskich rolników. I faktycznie, cała dyskusja pomiędzy politykami nie stała na wysokim poziomie, więc nawet przeciętny występ mógł się wtopić w magmę obietnic, przerywanych gongiem.

Oczywiście można dodać, że przedstawiciel KO jako symbol zapaści w służbie zdrowia pokazał wysoki paragon na lek, który okazał się nieaktualny, bo specyfik jest już refundowany. Można wspomnieć, że Władysław Kosiniak-Kamysz nie wymienił kwoty dopłat unijnych dla rolników, że gdzieś tam coś retorycznie nie poszło.

ycipk-2gr01x

"Zmuśmy" polityków do debatowania

Tyle, że partia aspirująca do drugiej kadencji musi pokazać więcej od konkurentów, którzy na trudny teren przyszli lepiej przygotowani. Nie mylili się tak często w wypowiedziach i nie używali kolokwializmów w stylu "pierdyknąć", co zrobił Jacek Sasin. Mam wrażenie, że po tym doświadczeniu, rząd i generalnie politycy, będą jeszcze mniej chętni do urządzania debat. A przez to, wyborcy będą wyciągać królika z kapelusza, zamiast kogoś, kto umie sprostać presji i merytorycznie dyskutować z oponentami.

A gdyby tak odwrócić punkt widzenia, i polityków po prostu do debat "przymusić"? Może to czas na obywatelski projekt ustawy nakładającej na nich obligatoryjny obowiązek organizowania debat przedwyborczych, w których występują liderzy, a nie drugi szereg, i które są prowadzone i transmitowane przez trzy największe telewizję, a nie tylko jedną - państwową? Sprawdźmy ludzi, którzy chcą stanowić prawo, na ile ich intencje i piękne słowa o demokracji są szczere.

Marcin Makowski dla WP Opinie

ycipk-2gr01x
Polub WP Opinie
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-2gr01x

ycipk-2gr01x
ycipk-2gr01x