WP

Gostkiewicz: Mam dość Polaków-alkoholików za kierownicą. I nie mam dla nich litości [OPINIA]

Ponad 100 tysięcy pijanych kierowców. To tylko ci, którzy "wpadli" w 2018 r. na policyjnych kontrolach. Wolę nawet nie wiedzieć, ilu pijakom za kółkiem sie upiekło, bo na szczęście dojechali bez przygód do domu. Dla jednych i drugich nie mam litości.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Skutki wypadku spowodowanego przez alkohol. Kierowca miał 1,5 promila we krwi
Skutki wypadku spowodowanego przez alkohol. Kierowca miał 1,5 promila we krwi (Forum, Fot: Marcin Bielecki)
WP

"Każdego pijaczka za kierownicą należy traktować surowo" - piszą internauci komentujący informacje dotyczące żony znanego polityka, która miała prowadzić po alkoholu. Chodzi o to, że, nieważne, czy się jest znanym, czy nieznanym, prawo powinno działać tak samo. Surowo.

Podpisuję się pod tym komentarzem. Polski kierowco, zrób rachunek sumienia. Ile razy sam po pijaku siadałeś za kółkiem, i to jeszcze z promilami z poprzedniego wieczora? No właśnie, nawet nie wiesz, nie pamiętasz, byłeś pijany.

WP

W 2017 roku spożycie wódek, likierów i innych napojów spirytusowych wyniosło 3,3 l na osobę (GUS). To więcej, niż w 2015 r., gdy piliśmy średnio 2,5 l mocnego alkoholu na głowę. Pijemy też mniej wina, a więcej piwa.

Spadła za to liczba wypadków drogowych – w 2018 r. było ich o 1350 mniej niż w 2017 r. Spadła też liczba zatrzymanych pijanych kierowców – aż o 4654. Tyle że po odjęciu tych 4654 pozostało ponad sto tysięcy narodu, które za kierownicę po pijaku wsiadło.

Sto tysięcy. A dokładnie 104 664 osoby świadomie zaryzykowały życiem swoim, rodziny i innych uczestników ruchu, prowadząc po alkoholu. Nie przekonuje mnie, że to o 4 tysiące mniej. To jest o sto tysięcy za dużo!

Nie interesuje mnie, że było mniej wypadków spowodowanych po pijaku (1550, spadek o 82 w stosunku do 2017 r.), w których zginęło 169 osób (37 zabitych mniej), a 1904 osoby zostały ranne (o 64 mniej). Każdy przypadek pijaka za kółkiem to o jeden przypadek za dużo.

WP

Czy to naprawdę jest takie trudne – pójść na spotkanie z ludźmi i – wiedząc, że następnego dnia trzeba wsiąść za kółko – po prostu nie pić? Czy te miliony Polaków, które uważają, że można po niewielkiej ilości prowadzić, naprawdę muszą, po prostu muszą, tę niewielką ilość w siebie wlać? Po co? Po co kusić licho?

Wygląda na to, że pochłaniamy procenty jak Brytyjczycy five o’clock tea. Dziewięćdziesiąt cztery procent Polaków po 15 roku życia piło alkohol. A co najgorsze - aż 30 proc. polskich kierowców przyznało, że mogło prowadzić po alkoholu - podaje serwis Moto.pl. Z kolei 3,5 mln jest zdania, że jazda po niewielkiej ilości alkoholu powinna być dozwolona, a jedna czwarta kierowców przyznaje się do jazdy pod wpływem alkoholu. Na dodatek ponad 40% zdarzyło się jechać na kacu – wynika z badań KANTAR TNS dla Ergo Hestia.

A proszę bardzo – pijcie! Pijcie na umór, skoro tak lubicie. Tylko rozwalajcie się na poboczach, drzewach czy w rowach beze mnie. Bez nas – tych, którym takie proszenie się o śmierć, jak wam, nie mieści się w głowie. Ja mam polskiego picia dość. Dość tego, że jak ktoś zrobi wesele bez wódki, to mu rodzina robi awanturę, że wódki nie ma. Tego, że jeśli ktoś na spotkaniu towarzyskim podziękuje za alkohol, musi się wytłumaczyć, że nie jest nienormalny. Tego, że gdy ktoś popije na imprezie, to myśli, że jak będzie dużo jadł i pił np. wody, wyśpi się, a rano strzeli mocne śniadanko, to już alkohol mu magicznie z organizmu wywietrzeje.

WP

Mam nadzieję, że wszystkich was wyłapią, odbiorą prawo jazdy i przywalą taką grzywnę, że przez kilka pensji będziecie ją spłacać. Tak, mam dość. I nie mam dla was, drodzy Polacy-alkoholicy, litości. Bo wy, wsiadając za kółko po pijaku, nie macie jej dla mnie.

Polub WP Opinie
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.
WP