Trwa ładowanie...
d3ajqjj

Witwicki: Morawiecki jest prawicowym realistą. W polskiej cukierni promuje… estoński podatek (Opinia)

Mateusz Morawiecki wyjechał z Warszawy, by rozmawiać z Polakami o ich finansach. Ostatnio zaprosił ich do takiej rozmowy w cukierni w śląskich Pilchowicach.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki (PAP, Fot: Paweł Supernak)
d3ajqjj

Do tej pory Pilchowice w powiecie gliwickim znane były głównie z tego, że mieszka w nich pisarz Szczepan Twardoch. W ubiegłą niedzielę w jednej z pilchowickich cukierni pojawił się jednak nie pisarz, a premier. Mateusz Morawiecki spotkał się przy kawie i ciastkach z przedsiębiorcami. Rozmawiał z nimi między innymi o rozwiązaniach podatkowych. Chodziło konkretnie o podatek CIT, wprowadzony i sprawdzony w Estonii: pozwala on na uniknięcie podatku od dochodów firmom, które zyski zainwestują w rozwój.

Na marginesie, warto wspomnieć, że ostatnie wyborcze rozstrzygnięcia nie przerwały kampanii politycznej. Wprawdzie plakaty kandydatów na posłów i senatorów znikają z ulic, mniej kamer jeździ za politykami, ale tryb, w którym poruszają się główne siły, pozostaje niezmienny. Koalicja Obywatelska jest pochłonięta sprawami wewnętrznymi, Lewica zarzuca debatę nowymi pojęciami i pomysłami (na przykład takim, by państwo podstawowe dobra takie, jak papier toaletowy, rozdawało za darmo - przyp.red.). PiS działa w terenie. Premier działał w niedzielę akurat w Pilchowicach.

Historia podziałów

Ta "tylko" kawiarniana rozmowa to tak naprawdę jeden z elementów pracy Morawieckiego nad zdefiniowaniem politycznej debaty w drugiej kadencji. W drugiej kadencji politykę PiS ma określać pojęcie "normalności" i prawicowy realizm szefa nowego rządu.

d3ajqjj

Współczesna historia Polski to historia podziałów. Po 1989 roku naturalne było, że to starcie toczy się między Solidarnością a postkomuną. Następne linie podziału trzeba było już jednak wymyślać.

Sondaż prezydencki WP. Patryk Jaki: w naszym obozie Szymon Hołownia jest niedoceniany

Leszek Miller, by zdecydowanie wygrać w 2001 roku, promował swoją formację jako sprawnych i pragmatycznych socjaldemokratów, którzy będą sprzątać po amatorach z AWS.

d3ajqjj

Potem postsolidarnościowe formacje w bratobójczej wojnie dzieliły Polskę między innymi na solidarną i liberalną.

Dziś Morawiecki jeździ po kraju i forsuje nowy podział: normalność kontra radykalizm.

W tym ujęciu rząd PiS ma chronić kraj między innymi przed obyczajowymi rewolucjami Lewicy, ale też zabezpieczać przed Konfederacją. Expose Morawieckiego było kolejną odsłoną tego szerszego projektu.

d3ajqjj

Powtarzane przez premiera kilkadziesiąt razy hasło "normalność" jest sprawdzoną bronią polityczną. I to sprawdzoną przez… Platformę Obywatelską. Krótko po wystąpieniu Morawieckiego Klub Jagielloński przypomniał expose Tuska ze zdaniem: "Polacy chcą normalnego rządu w normalnym kraju, gdzie ludzie wiodą normalny żywot".

W 2007 roku ówczesny premier Tusk chciał uwypuklić rewolucyjne zapędy PiS. Tamta "normalność" Tuska miała chronić przed radykalizmem i z samego swojego założenia była defensywna. Ostatecznie wyszła z tego "ciepła woda".

Strategia Morawieckiego jest ofensywna.

Odebrać tlen opozycji

Państwo normalne to państwo aktywne. Uwiarygadniać ma je pragmatyzm gospodarczy, technokratyczny rys premiera i sprawdzone na świecie rozwiązania, takie jak właśnie estoński CIT.

d3ajqjj

Jednym z jego elementów jest wyciągnięcie ręki po zagadnienia ważne dla wyborców PiS, które dotąd uważano za naturalne pole lewicy. Jeszcze niedawno minister Jadwiga Emilewicz przekonywała, że ekologia jest konserwatywna.

Morawiecki nie potrzebuje takich rozważań. Tematy ekologiczne, wraz z bezpieczeństwem pieszych, wrzuca po prostu do worka z napisem "standard cywilizacyjny".

To właśnie prawicowy realizm, który może być skuteczny w walce z PSL i Koalicją Obywatelską. Jeśli premier będzie realizować swoje obietnice, to może tym formacjom odebrać sporo tlenu.

d3ajqjj

Polityczny podział zbudowany wokół "normalności" uruchamia jednak pytania o jej definicję.

Opozycja będzie zwracać uwagę na metody PiS, a Morawiecki na efekty swoich rządów. To, co dla władzy jest środkiem do celu, dla opozycji jest sednem polityki PiS.

Sejmowy chaos, kandydaci do Trybunału Konstytucyjnego czy absurdalne działania telewizji publicznej są potężną amunicją. Pytanie czy prawicowy realizm, którego twarzą jest Morawiecki, będzie w stanie sens używania tej amunicji realnie wytłumaczyć.

d3ajqjj

Podziel się opinią

Share
d3ajqjj
d3ajqjj