ycipk-2s941b

"Tajemnice Morawieckiego". Tomasz Piątek dla WP: "Polski premier ma powiązania z rosyjskimi służbami"

– Związki Morawieckiego z rosyjską mafią? Jeśli znajduję pięć powiązań premiera z Michaiłem Fridmanem, najbogatszym oligarchą sołncewskiej mafii, i zawsze są to powiązania bliskie i istotne, choć pośrednie - to wtedy mam obowiązek o tym napisać. Bo to nie są żarty. Tu chodzi o nasze bezpieczeństwo narodowe – mówi Wirtualnej Polsce Tomasz Piątek.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Tajemnice Morawieckiego". Tomasz Piątek dla WP: "Polski premier ma powiązania z rosyjskimi służbami"
(Facebook.com)
ycipk-2s941b

Po dwóch książkach poświęconych Antoniemu Macierewiczowi, pisarz i dziennikarz Tomasz Piątek wziął na celownik polskiego premiera. I, podobnie jak w przypadku byłego szefa MON, przedstawia swoją interpretację powiązań szefa rządu z Kremlem, mafią sołncewską i rosyjskim wywiadem.

CZYTAJ WIĘCEJ, O CZYM PISZE TOMASZ PIĄTEK: Morawiecki i jego tajemnice. Tomasz Piątek powraca

ycipk-2s941b

WP: Najpierw "Macierewicz i jego tajemnice”, teraz "Morawiecki i jego tajemnice". Dlaczego kolejnym politykiem – po byłym szefie MON – którego "powiązania" postanowił pan badać, jest obecny szef rządu?

Tomasz Piątek: Uznałem, że to mój obowiązek jako dziennikarza. Zresztą, zadaniem wszystkich dziennikarzy jest badać działalność i powiązania rządzących. To oczywiste.

Kiedy pan zaczął?

Gdy ojciec premiera, Kornel Morawiecki, zaczął składać publicznie prokremlowskie i proputinowskie deklaracje. I kiedy przeczytałem sobie dokładnie, o czym tak naprawdę Mateusz Morawiecki rozmawiał z białoruskim dyktatorem Łukaszenką w Mińsku w 2016 r.

ycipk-2s941b

A o czym rozmawiał?

O tym, jak handlować z Putinem, omijając sankcje utrudniające handel z Rosją. Wtedy zrozumiałem, że trzeba się Morawieckimi zająć. Oni nie tylko rodzinnie, ale też politycznie są bardzo mocno ze sobą związani. Syn sponsorował ojca za pomocą różnych dziwnych operacji finansowych, o których całej Polsce opowiedział ks. Tomasz Jegierski.

Pisze pan o powiązaniach rosyjskich.

Ojciec wzywa do przyjaźni z Putinem. Syn – do przyjaźni z Unią Europejską, ale tylko pozornie. Rzuca puste, ogólnikowe hasła o Polsce w sercu Europy. A równocześnie sprzeniewierza się polityce UE, która chciała ukarać Rosję za napaść na Ukrainę. Na boku próbuje się dogadać z Łukaszenką w celu handlu z Unią Euroazjatycką – czyli z Rosją, Białorusią i Kazachstanem.

ycipk-2s941b

"Kto się boi"

Na politycznym Twitterze furorę robią diagramy z pana książki, które mają pokazywać domniemane czy – jak kto woli – rzekome powiązania Mateusza Morawieckiego i innych polityków PiS ze służbami rosyjskimi.

To jest pytanie: jak te diagramy przed premierą książką wyciekły do sieci? Nie chcieliśmy udostępniać nikomu książki w wersji elektronicznej drogą mailową. No cóż, rozumiem, że wzbudza ona ogromne zainteresowanie dziennikarzy i polityków, zwłaszcza zbliżonych do opcji rządzącej. Tajemniczy wyciek najwyraźniej jest wyrazem tego zainteresowania.

ycipk-2s941b

Wielu dziennikarzy naprawdę różnych mediów zwraca uwagę, że pana publikacja – delikatnie mówiąc – nie jest napisana w sposób rzetelny i wiarygodny. Inni się śmieją, tworzą swoje własne interpretacje pana diagramów.

A przepraszam – skąd oni wiedzą, że publikacja jest nierzetelna, zanim jeszcze książka trafiła na rynek? Skoro tej książki nawet nie przeczytali? Jaką wartość mają takie opinie? Jaką wartość mają ich oceny, skoro nawet się z moją publikacją nie zapoznali? To pokazuje tylko, jak niektórzy ludzie boją się tej książki.

Agnieszka Burzyńska z "Faktu": "książka się nadaje do kosza”. Piotr Nisztor z "Gazety Polskiej": "pomieszanie z poplątaniem, półprawdy, kłamstwa i zwykłe insynuacje. Nawet zwykły reaserch internetowy źle zrobiony, nie mówiąc o dramatycznych pomyłkach faktograficznych".

ycipk-2s941b

Pan Nisztor jako ekspert od rzetelności dziennikarskiej to znakomity dowcip. Możemy go sobie darować także dlatego, że Nisztor nie jest tu ekspertem, tylko stroną ze względu na swoją powszechnie znaną rolę w aferze taśmowej.

Co do Agnieszki Burzyńskiej, to przekonywała ona, że afera taśmowa nie ma żadnych związków z Rosją. Sama sobie przy tym zaprzeczała, bo równocześnie wskazywała na trop wiodący do rosyjskiego koncernu paliwowego Gazprom [sama zainteresowana - jak podkreśla - nic takiego nie mówiła - przyp. red.]. Rozumiem, że Agnieszka Burzyńska próbuje bronić swojej wersji. Trudno jednak jej bronić po znakomitych artykułach "Polityki", które dowodzą, że to Rosjanie zafundowali nam aferę taśmową.

Minister Łukasz Schreiber z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pisze krótko: "bełkot". I że świadczy to o tym, że "boją się premiera".

Ale co to znaczy: "oni”? Jacy "oni"? Najwyraźniej to pan Schreiber bełkocze. Ton nadał już Adam Bielan. O ile wiem, to on jako pierwszy z ważnych polityków PiS w WP wypowiedział się o mojej książce. Powiedział: "Piątek to postać skompromitowana, którego rewelacje na temat Macierewicza pokazują, że ma jakieś fiksacje. Ten pan nie ma żadnego warsztatu dziennikarza śledczego. Traktujmy się poważnie”. No właśnie, traktujmy się poważnie.

W moich książkach są setki przypisów i źródeł. Nikt do tej pory w sądzie nie obalił ani jednego słowa, które napisałem. Otrzymałem dwie międzynarodowe nagrody. A minister Macierewicz został zdymisjonowany. Prokuratura wojskowa prowadzi śledztwo w jego sprawie. Niech to wszystko postawi pan po jednej stronie, a po drugiej gołosłowne wypowiedzi moich krytyków. I niech pan odpowie sobie na pytanie, kto tu jest poważny.

"Morawiecki znał organizatorów afery taśmowej"

Niektórzy jeszcze przed premierą zapowiadają pozwy wobec pana. Jak np. biznesmen Tomasz Misiak. Według pana jego postać ma być kluczem do przedstawienia wpływów, jakie – w sposób pośredni – wywierać na polskim premierze mogą rosyjskie grupy interesu i służby specjalne. Misiak, współtwórca i właściciel spółki Work Service, która między innymi korzystała z kredytowania banku BZ WBK w czasach, gdy jego prezesem był dzisiejszy premier, miał pana zdaniem m.in. stanowić pomost do relacji z Markiem Falentą.

Niech pan Misiak mnie pozywa. Jeśli to zrobi, to znajdzie się w dobrym towarzystwie ludzi związanych z mafią sołncewską, którzy spróbowali mi takie sprawy wytaczać. Powiązania pana Misiaka są ewidentne. On ma firmę Work Service, która dopiero niedawno pozbyła się swojej rosyjskiej filii. To ogromny biznes.

I tak się składa, że rosyjska filia firmy Misiaka – czym sama się chwaliła – działała we wszystkich pięciu tysiącach sklepów należących do największego oligarchy mafii sołncewskiej, Michaiła Friedmana. A mafia sołncewska to najpotężniejsza organizacja przestępcza założona przez sowiecki, później rosyjski wywiad wojskowy GRU, działająca również w Polsce.

Co więcej, wspólnikami pana Misiaka są panowie Sofianos i Christodoulou. Amerykańscy Grecy działający w Rosji, którzy blisko się znają i blisko współpracowali z niejakim Kiriłłem Dmitriewem, wysoko postawionym opiekunem pieniędzy Władimira Putina. Dmitriew spotykał się z ludźmi Trumpa w imieniu Putina – i robił to przy pomocy sołncewskiego gangstera-oligarchy Andrieja Skocza.

I gdzie w tym wszystkim premier Morawiecki?

Morawiecki jest bardzo dobrym znajomym Misiaka. Do tego stopnia, że Tomasz Misiak – osoba mocno powiązana z organizacją afery taśmowej – ostrzegł Mateusza Morawieckiego o tym, że został on nagrany w restauracji "Sowa i Przyjaciele". Pamiętamy te słynne słowa nagrane przez kelnerów. Pamiętamy, jak Morawiecki cieszył się z wypadku Kubicy czy mówił o Polakach, że mają zapier… za miskę ryżu…

Sam Mateusz Morawiecki przyznał, że dostał takie poufne ostrzeżenie od Misiaka. Powiedział to zeznając w sprawie afery taśmowej przed funkcjonariuszami kontrwywiadu Rzeczypospolitej Polskiej. W mojej książce jest dużo twardych dowodów świadczących o relacji Morawieckiego z Misiakiem, a także z Markiem Falentą. Mateusz Morawiecki ma silne powiązania z organizatorami afery podsłuchowej. Wiem to nie tylko od moich informatorów (niektórzy z nich w razie potrzeby zgodzili się wystąpić w sądzie). Opieram się także na oficjalnych dokumentach – spółek, domów maklerskich itd. Większość z informacji, które podaję, była powszechnie dostępna. Tylko jakoś nikt się nimi nie interesował.

Najprościej jak się da: Mateusz Morawiecki miał związki z Rosją, tamtejszymi służbami, mafią, czy nie? Bo wytacza pan ciężkie działa

Związki pośrednie – jak najbardziej. I jest ich tak dużo, że trudno przypuszczać, aby miały charakter przypadkowy. Jeśli znajduję pięć powiązań Morawieckiego z Michaiłem Fridmanem, najbogatszym oligarchą sołncewskiej mafii, i zawsze są to powiązania bliskie i istotne, choć pośrednie - to wtedy mam obowiązek o tym napisać. Bo to nie są żarty. Tu chodzi o nasze bezpieczeństwo narodowe. Wcale się nie cieszyłem, odkrywając kolejne związki. Nie miałem emocji detektywa rozwiązującego łamigłówkę. Czułem raczej przygnębienie. Przecież to premier naszej ojczyzny.

"Morawiecki nigdy nie zostałby premierem ze względu na kwestie bezpieczeństwa narodowego"

Wydawnictwo reklamuje książkę o premierze: "znasz maskę, poznaj prawdę". To jaka jest ta pana prawda o Mateuszu Morawieckim?

To nie jest "moja prawda". To są fakty, które można sprawdzić. To są powiązania rosyjskie, o których już mówiliśmy, ale nie tylko. To także kwestia przeszłości. W latach 80. Morawiecki, człowiek wówczas bardzo młody, został zarejestrowany przez Biuro Studiów SB jako "Osoba Zabezpieczona". Biuro Studiów SB to była elitarna jednostka, która między innymi rozbijała opozycję poprzez tworzenie organizacji niby-podziemnych i niby-opozycyjnych.

Tak się składa, że dzisiejsi obrońcy rządu PiS, prawicowi historycy, panowie Cenckiewicz i Gontarczyk, podają, że Biuro Studiów SB rejestrowało jako "Osoby Zabezpieczone" swoich najważniejszych konfidentów, agentów. Inni historycy potwierdzają tę informację. Również ojciec premiera, Kornel Morawiecki miał osobliwe relacje z SB, podobnie jak jego organizacja Solidarność Walcząca. Mimo ostrzeżeń Kornel Morawiecki chronił agentów SB w tej organizacji. Wręcz ich promował w podziemnych strukturach.

Są też niezbite dowody na opiekę ze strony SB nad jednym z bliskich współpracowników Kornela Morawieckiego. Pozwalano mu wyjeżdżać za granicę. I ten człowiek na Zachodzie kontaktował się z ultralewicową organizacją terrorystyczną RAF, która była penetrowana przez STASI (policja polityczna komunistycznych Niemiec Wschodnich). To istotne z tego względu, że Biuro Studiów SB infiltrowało organizację Kornela Morawieckiego właśnie we współpracy ze STASI. To są rzeczy, o których musimy mówić. Przede wszystkim dlatego, że chodzi o ludzi, którzy mają ogromny wpływ na nasz kraj.

Brzmi, jakby Morawieccy byli przestępcami. Agentami.

Ja tego nie przesądzam. Mówię, że ludzie o takiej przeszłości i takich powiązaniach nie powinni mieć wpływu na losy Polski i bezpieczeństwo naszego kraju.

Rosyjskie grupy interesu, służby, mogły wywierać wpływ na polskiego premiera?

Tego się obawiam, ale to powinny sprawdzić polskie służby. Gdyby służby w Polsce działały, jak trzeba, Mateusz Morawiecki nigdy nie zostałby premierem ze względu na kwestie bezpieczeństwa narodowego. Gdyby Morawiecki został sprawdzony, nikt poważny nie brałby go pod uwagę jako szefa rządu.

Piątek: Nieznane oblicze Czarneckiego

W pana książce pojawiają się też inne nazwiska znanych polityków, jak Adama Andruszkiewicza czy Ryszarda Czarneckiego.

Adam Andruszkiewicz, wciągnięty przez Morawieckiego do rządu, to zakochany w Rosji i Białorusi nacjonalista. Eksperci organizacji Political Capital określają jako "pośrednie narzędzie Rosji". On także działał na rzecz handlu z Rosją wbrew sankcjom.

ZOBACZ ODPOWIEDŹ WICEMINISTRA ANDRUSZKIEWICZA

A z Czarneckim sprawa jest bardzo prosta. Aż dziwię się, że media tego nie podchwytują. Czarnecki nadużywał swojego stanowiska jako wiceszef Parlamentu Europejskiego po to, by wspierać postsowiecki reżim dyktatora Azerbejdżanu Ilhama Alijewa. Alijew, który więzi przeciwników politycznych i dziennikarzy, to człowiek bliski Putinowi. To syn i dziedzic sowieckiego tyrana Azerbejdżanu, Hejdara Alijewa, wysokiego oficera KGB.

To także jeden z najbardziej skorumpowanych polityków na świecie. Ilham Alijew urządzał fasadowe, wyreżyserowane "referenda" i "wybory" - a Ryszard Czarnecki co najmniej dwukrotnie przybywał w takich okazjach do Azerbejdżanu, tworząc wrażenie, że Parlament Europejski popiera dyktatorskie szopki wyborcze w Azerbejdżanie. Czarnecki został za to ukarany przez PE. W Polsce mało kto się zajął tą aferą (o ile wiem, sprawę opisał TVN, ale wielkiego skandalu nie było). Ludzie myślą, że Czarnecki jest niegroźnym, zabawnym prostaczkiem. On jednak tylko świetnie udaje takiego prostaczka.

Tak naprawdę jest człowiekiem sprytnym. Ma swój własny układ z zakaukaskim proputinowskim reżimem. Warto przypomnieć, że to Ryszard Czarnecki jako pierwszy wprowadzał Mateusza Morawieckiego w struktury rządowe, jeszcze w latach 90. A Morawiecki załatwiał dla syna Czarneckiego pracę, co słychać na nagraniach z "Sowy i Przyjaciół".

Gra polityczna

Twierdzi pan, że pana książka o Macierewiczu wpłynęła na jego dymisję. A jak wpłynie na premiera Morawieckiego? I czy w ogóle będzie miała wpływ?

Skutki poznamy kilka miesięcy po tym, jak książka wejdzie na rynek.

Tuż przed wyborami? Wielu może sądzić, że publikacja książki przed wyborami to element gry politycznej.

Każdy moment jest zły. Trudno w tym roku coś wydać, nie zderzając się z jakimiś wyborami – najpierw mamy europejskie, potem parlamentarne. Nie wiem, jak moja książka wpłynie na funkcjonowanie kraju, rządu czy premiera. Prawda bardziej mnie interesuje niż przepychanki polityków. Piszę o rządzących właśnie dlatego, że rządzą. Są najbardziej niebezpieczni, bo mają władzę, dlatego trzeba zająć się nimi w pierwszej kolejności.

Ale nie mam wątpliwości, że wśród polityków opozycji także są ludzie podatni na rosyjskie wpływy. Rosja prowadzi z nami wojnę na wielu frontach. To wojna hybrydowa, po części zakamuflowana. Odbywa się bez jednego wystrzału – trudno jednak wątpić, że jesteśmy obiektem zaborczych działań Kremla. Moskwa chce nas wciągnąć z powrotem do swojej strefy wpływów wykorzystując oddziaływania biznesowe i internetowe, jak również używając swoich ludzi na polskich szczytach władzy lub w pobliżu tych szczytów. Dlatego należy prowadzić takie śledztwa jak moje. Należy ujawniać to, co politycy próbują ukryć.

Rozmawiał Michał Wróblewski

Polub WP Opinie
ycipk-2s941b
ycipk-2s941b
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-2s941b