Trwa ładowanie...
d4cb105

Michał Wróblewski: "Szymon Hołownia kontra partyjniactwo. Kaznodzieja czaruje Polaków"

Szymon Hołownia zawładnął sceną w gdańskim Teatrze Szekspirowskim. Zdefiniował politykę na nowo: koniec z partyjniactwem, czas, by przywrócić Polskę obywatelom. Wspólnocie, która się szanuje i myśli o przyszłości. Ale wszystko to już słyszeliśmy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Szymon Hołownia ogłasza start w wyborach prezydenckich.
Szymon Hołownia ogłasza start w wyborach prezydenckich. (East News, Fot: Wojciech Stróżyk)
d4cb105

Szymon Hołownia rozpoczął swoje wystąpienie w Gdańsku z przesłaniem "My, bo łączy nas znacznie więcej". Nie zgromadził tłumów, nie przyprowadził entuzjastycznie nastawionych zwolenników, ale przyciągnął widownię ciekawą tego, co powie. A powiedział dużo. A zarazem nic, czego już nie słyszeliśmy od innych kandydatów na rozmaite funkcje - tych "doszłych" i niedoszłych.

Słowa klucze w przekazie Hołowni: wspólnota, jedność, przyszłość. Obywatelskość.

Dlatego Hołownia postanowił zostać samozwańczym, obywatelskim kandydatem w wyborach prezydenckich. W Gdańsku po raz pierwszy publicznie i oficjalnie ogłosił swój start. Obserwowaliśmy to wydarzenie z bliska.

d4cb105

Zobacz też: Szymon Hołownia ogłosił start w wyborach prezydenckich 2020

Szymon Hołownia ogłasza start w wyborach prezydenckich. "Koniec hamletyzowania"

Zgromadzeni w Teatrze Szekspirowskim ludzie zgotowali mu owację na stojąco. On sam zapewniał: "koniec hamletyzowania". Czas wziąć się do roboty. "Przez najbliższe pół roku będę opowiadał wam o Polsce moich marzeń" - zapowiedział dziennikarz.

d4cb105

Obiecał, że będzie kontynuował objazd po Polsce. "Nie mogę się doczekać rozmów z wami. Czas na człowieka, który przychodzi z dołu, który naprawi to, co zostało zepsute od góry. Chcę połączyć podzielonych ludzi" - mówił Hołownia.

Katalog lajków i książki to nie wszystko

Dziennikarz przyznał, że coś w nim - i w Polakach - pękło prawie rok temu. "Gdy Polak zabił Polaka". Nawiązał tym samym do morderstwa śp. prezydenta Pawła Adamowicza. A także do Smoleńska - Hołownia przypomniał podziały, jakie wytworzyły się wśród Polaków po tamtej katastrofie.

"Gdańsk to wspaniałe, polskie, otwarte na świat miasto. Ma w swoim herbie dewizę: bez zuchwałości, ale i bez lęku" - mówił. Taki właśnie ma być Hołownia w kampanii - otwarty, bez uprzedzeń wobec swoich oponentów.

d4cb105

Czytaj też: Tomasz Grodzki o starcie Szymona Hołowni. "Lobby finansowe"

Dziennikarz stwierdził, że nie chce być już siedzącym na kanapie recenzentem. Że chce zostawić swojej córce coś więcej niż dwadzieścia książek i katalog lajków na Facebooku. "Żyję w świecie miliona szans, ale też takim, w którym za chwilę zabraknie wody w rzekach, a miliard ludzi głoduje" - stwierdził. Wciąż podkreślał: przyszłość kolejnych pokoleń jest najważniejsza.

Szymon Hołownia chce wprowadzić Polaków w XXI wiek

Zarzucał obecnym decydentom, że kierują się głównie interesami partyjnymi, a rządzi nimi krótkowzroczność. Wedle niego politycy mówią o wszystkim, ale nie o tym, jak zostawić swoim dzieciom lepszy świat. "Czas wyleczyć się z ulegania pokusom prostych rozwiązań. XXI wiek to wiek nowych wyzwań i nowych pokoleń. Oni nie chodzą na wybory, bo partie zajmują się tym, kto będzie przewodniczącym i jedynką na liście. A nie tym, jaki świat zostawiają nowym pokoleniom" - przekonywał dziennikarz.

d4cb105

"W Polsce nie skończyły się jeszcze lata 90. Z ich konfliktami i rozwiązywaniem problemów siekierą" - mówił Hołownia. Jak stwierdził: "XXI wiek to jest wiek nowych pytań, wyzwań i pokoleń".

Starał się przedstawić politykę - w swojej wizji - jako coś, co nie musi kojarzyć się negatywnie. "Polityka to dla mnie nie żadne bagno, ale narzędzie do wprowadzania zmian. Musi pomagać odkrywać w ludziach moc, która w nich tkwi" - tego typu "zaklęcia" padały z ust Hołowni często.

Czytaj też: Szymon Hołownia podjął decyzję ws. wyborów prezydenckich 2020

"Jedynym szefem prezydenta musi być nie szef partii czy prezes, ale naród" - tymi słowami dziennikarz kończył swoje wystąpienie. Cały czas podkreślał, że to on jest dla ludzi, a nie odwrotnie. Że chce zostać politykiem dla obywateli. Żeby Polacy mieli wreszcie "prawdziwy wybór".

d4cb105

Hołownia a’la Biedroń

Ale czy Hołownia powiedział coś, czego nie słyszelibyśmy wcześniej? Nie. Podobne przesłanie niósł w Polskę przez wiele miesięcy Robert Biedroń. Gromadził na swoich spotkaniach - tzw. "Burzach mózgów" - tysiące ludzi. Był nadzieją. Dziś w przestrzeni publicznej Biedronia praktycznie nie ma, a wszelkie nadzieje, jakie niósł obecny europoseł, uleciały.

Cztery lata temu Paweł Kukiz również był kandydatem "obywatelskim". Zdobył aż 20 proc. głosów w wyborach prezydenckich. Po kilku latach wszedł z impetem w partyjne tryby i dziś w polityce jedynie wegetuje.

Czy Polska jest gotowa na "obywatelskiego" kandydata? Niezwiązanego z partiami? Historia wyborów III RP pokazała, że nie. Czy zmieni to Hołownia? Na pewno zignorowanie go byłoby olbrzymim błędem zarówno dla PO, jak i dla PiS.

d4cb105

Marek Kacprzak: Andrzej Duda musi wygrać. Inaczej nici z marzeń prezesa [OPINIA]

Ale dziś Hołownia jest wielką niewiadomą. Może mieć równie dobrze 5 proc. w wyborach, albo 25 proc. Czy trafi na "wiatr zmian", jak Andrzej Duda w 2015 roku? Dziś nic na to nie wskazuje. Ale polityka bywa nieprzewidywalna. A pół roku - tyle trwać będzie kampania prezydencka - to w polityce wieczność.

Przez ten czas Hołownia będzie tworzył swój spektakl w całym kraju. Widownię już ma. Pytanie, czy dostrzeże ona w Hołowni nie tylko kaznodzieję i aktora, ale i polityka z krwi i kości. Bo tylko ktoś taki - w polskich warunkach - może wygrać wybory prezydenckie.

Michał Wróblewski z Gdańska dla WP Opinie

d4cb105

Podziel się opinią

Share

d4cb105

d4cb105