Trwa ładowanie...
d23ejre

Makowski: "Rekonstrukcja scentralizuje zarządzanie ministerstwami. Po raz pierwszy w takiej skali" [OPINIA]

Właściwie wszyscy politycy Zjednoczonej Prawicy, zapytani o planowaną na przełom września i października rekonstrukcję rządu, żonglują tymi samymi przymiotnikami. Będzie "największa", "gruntowna", "usprawniająca rządzenie i funkcjonowanie Rady Ministrów". Co konkretnie kryje się za tymi hasłami? Praktyczne pozbawienie ministerstw inicjatywy politycznej.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Rekonstrukcja rządu ma wzmocnić rolę Komitetu Stałego Rady Ministrów wobec poszczególnych resortów - twierdzą źródła WP
Rekonstrukcja rządu ma wzmocnić rolę Komitetu Stałego Rady Ministrów wobec poszczególnych resortów - twierdzą źródła WP (KPRM)
d23ejre

- Co robisz, jeśli chcesz uwalić jakoś projekt ustawy albo inicjatywę ministerialną? - pyta mnie jeden z polityków PiS-u, związany z centralą partii na Nowogrodzkiej. - Kierujesz go do konsultacji międzyresortowych, gdzie zazwyczaj przepada - puentuje, nie czekając na odpowiedź. W zakulisowych rozmowach o jesiennej rekonstrukcji rządu, temat zbyt dużej liczby resortów, przerostu ich kompetencji oraz nadmiernej samodzielności, pojawia się jak mantra. Ten stan ma się zmienić i to w skali, którą śmiało można nazwać rewolucyjną.

"Jeszcze sprawniejsze rządzenie"

Pod nazwiskiem, używając ogólników mówią o tym najważniejsi politycy PiS-u, z premierem na czele. - Chciałbym, aby zarządzenie było jeszcze sprawniejsze, poprzez odpowiednie przemodelowanie niektórych instytucji centralnych, w tym ministerstw, ale nie tylko - stwierdził we wtorek 25 sierpnia Mateusz Morawiecki podczas swojej wizyty na Śląsku. Dopytywany przez dziennikarzy dodał, że dotyczy to również poszczególnych agencji, inspekcji i instytucji centralnych, "które powinny - tam, gdzie ich kompetencje na siebie nachodzą - zintegrować swoje działania".

d23ejre

O największej rekonstrukcji "w historii III Rzeczypospolitej" bez ogródek wspominał również europoseł Ryszard Czarnecki w programie "Tłit" w Wirtualnej Polsce. - Zapowiedziana na jesień rekonstrukcja rządu będzie bardzo głęboka, przede wszystkim, jeśli chodzi o model funkcjonowania Rady Ministrów - stwierdził poseł PiS Przemysław Czarnek w rozmowie z Polsat News. Co to oznacza w praktyce?

Z rozmów, które odbyłem z osobami z kierownictwa partii wyłania się następujący zarys zmian. Zgodnie z diagnozą, którą podziela Jarosław Kaczyński, dotychczasowy model funkcjonowania 20 ministerstw nie zdał egzaminu z przynajmniej trzech powodów. Po pierwsze, ich liczba oraz "nadprodukcja" wiceministrów sparaliżowała decyzyjność władz centralnych, zamieniając poszczególne resorty w strefy wpływów koalicjantów PiS-u. Po drugie, ze względu na ich liczbę, imponująca była również administracja ministerialna, która potrafiła tworzyć "państwo w państwie", niejednokrotnie działając równolegle do kierującego nią ministra. Po trzecie, prezes PiS i premier zaczęli zauważać oraz obawiać się skutków zbyt dużej inicjatywy politycznej, realizowanej przez część ministerstw.

Mniejsza inicjatywa polityczna ministrów

Zwłaszcza ten ostatni punkt stanowi środek ciężkości planowanej rekonstrukcji. - Nie raz mieliśmy problemy z koalicjantami, którzy bez konsultacji z Radą Ministrów wrzucali na tapet jakiś wątek, a potem my musieliśmy za niego świecić oczami - mówi rozmówca WP, wymieniając m.in. nowelizację ustawy IPN, którą firmowała Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry oraz "Konstytucję dla nauki", którą na sztandary wzięło Porozumienie Jarosława Gowina. - Większość sympatyzującej z nami konserwatywnej profesury była przeciw zmianom na uczelniach, ale Gowin niemal samodzielnie zaczął procedować swój projekt, w jakimś sensie działając wbrew polityce rządu i PiS-owi - słyszę.

d23ejre

Stąd jesienne przemodelowanie układu władzy polegać będzie nie tylko na redukcji etatów wiceministrów, cięciach w administracji rządowej oraz kumulowaniu kompetencji resortów i zredukowania ich liczby do około 12. Jego sercem, według informacji Wirtualnej Polski, będzie faktyczne odebranie resortom sprawczości w zakresie kreowania polityki rządu, oraz przekazanie tych kompetencji do Komitetu Stałego Rady Ministrów oraz Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. - Te ciała mają w praktyce kreować tematy ściśle polityczne za resorty - przekonuje mój rozmówca z Nowogrodzkiej.

Jak zareagują koalicjanci?

Rzeczą naturalną jest brak entuzjazmu wobec zaproponowanych rozwiązań ze strony Porozumienia i Solidarnej Polski, ale poza trwającymi negocjacjami dotyczącymi personaliów oraz obsady poszczególnych resortów - w tym stanowisk wicepremierowskich - głównego kierunku zmian, jak się wydaje, nie da się już odwrócić. - Nie wiem, jak PiS chce nas przekonać do utraty nie tylko niektórych resortów, ale również wpływu na kreowaną przez nie politykę. Przecież mówimy o rządzie koalicyjnym, my też musimy nieć wpływ na kierunek reform - mówi mi jeden z polityków Porozumienia.

d23ejre

W konsekwencji proponowane przez PiS zmiany mają doprowadzić do szybszego, bardziej scentralizowanego i możliwego do kontroli z pozycji Nowogródzkiej i KPRM kreowania nie tylko metapolityką rządu, ale również częścią posunięć pozostałych po redukcji ministerstw. Jeśli uda się te plany w pełnym wymiarze wcielić w życie, faktycznie będą jedną z najistotniejszych zmian w filozofii uprawiania polityki od lat. Pytanie, czy wyjdzie to państwu na dobre?

Marcin Makowski dla WP Opinie

d23ejre

Podziel się opinią

Share
d23ejre
d23ejre