Trwa ładowanie...
d4loq8k

Makowski: "Papież to też człowiek. Potrafi się wkurzyć, a potem przeprosić" [OPINIA]

W Nowy Rok, być może ze względu na brak ciekawszych tematów, świat obiegło wideo z Franciszkiem szarpanym za rękę przez wierną. Głowa Kościoła nie zachowała się jednak jak święty, tylko jak normalny człowiek. Papież powiedział kilka gorzkich słów i "trzepnął" po rękach kobietę. Po jakimś czasie przeprosił. Robić z tego test na "prawdziwą twarz Franciszka" to absurd.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Papież Franciszek ostro zareagował wobec szarpiącej go za rękę kobiety. Następnego dnia przeprosił za swoje zachowanie.
Papież Franciszek ostro zareagował wobec szarpiącej go za rękę kobiety. Następnego dnia przeprosił za swoje zachowanie. (East News)
d4loq8k

Sylwester, tłumnie zgromadzeni wierni na placu św. Piotra w Watykanie. Papież wraca po modlitwie przy stajence, witając się z ludźmi. Gdy się odwraca, niespodziewanie jedna z kobiet wychyla się zza barierki, chwyta Franciszka za dłoń i energicznie przyciąga do siebie. Po chwili zdziwienia Franciszek zaczyna na nią krzyczeć, uderza po rękach i odchodzi z grymasem twarzy. Niezbyt ładny obrazek, trzeba przyznać.

Jest jednak kolosalna różnica między puszczającymi nerwami, a "odkrywaniem prawdziwej twarzy Franciszka", o czym z ust wielu komentatorów można było usłyszeć, gdy wideo z incydentu ujrzało światło dzienne 1 stycznia. Ów grymas miał według nich pokazać, że w rzeczywistości pod płaszczykiem jowialnego i otwartego człowieka, skrywa się złośliwy i humorzasty Jorge Mario Bergoglio. Papież-lewak, który udaje kogoś, kim ewidentnie nie jest.

Zobacz też: Abp Marek Jędraszewski ostrzegał przed ekologizmem. "To wewnętrzna kościelna gra"

d4loq8k

Tylko czy mówilibyśmy tak samo, gdyby podobna sytuacja spotkała nas? Gdyby ktoś zaczął nas szarpać w tłumie ludzi? Czy wtedy zareagowalibyśmy uśmiechem, miłym słowem, stoicką cierpliwością? Z pewnością nie. Dlaczego w takim razie niektórzy chcieliby sądzić, że papieża te same - ludzkie emocje - nie obowiązują? Czy to, że codziennie się modli, rządzi Kościołem katolickim i mówi o Jezusie pozbawia tego pochodzącego z temperamentnej Ameryki Południowej człowieka układu nerwowego?

ZOBACZ TEŻ: Papież Franciszek jest źle ochraniany? Ekspert ds. bezpieczeństwa: "sytuacja jest kłopotliwa"

Owszem, w idealnym świecie Franciszek zachowałby się jak parodiujący go na stoku narciarskim były wicepremier i minister spraw wewnętrznych Włoch Matteo Salvini, który chwytającą go za rękę znajomą w sposób żartobliwy przytulił i pogłaskał. To naturalne, że takiego papieża - świętego, który nie stąpa po ziemi, ale świat ogląda z obłoków - chcielibyśmy sobie wyobrażać. Tyle że tacy ludzie nie istnieją. Są natomiast ci, którzy po fakcie potrafią się zakłopotać, zmieszać, przeprosić. I właśnie to zrobił Franciszek następnego dnia, mówiąc publicznie, że dał zły przykład i jest mu z tego powodu przykro.

d4loq8k

ZOBACZ TEŻ: Papież uderzył kobietę w dłoń. Ks. Wojciech Lemański komentuje

Nie zapominajmy jednak, że przykro powinno być również wiernej, która naruszyła nietykalność cielesną papieża i ochronie, która stała obok i nie reagowała. To oni tutaj zachowali się nieodpowiednio. A jeśli ktoś naprawdę chce krytykować pontyfikat Argentyńczyka, może znaleźć inne powody. Głowa Kościoła jest nieomylna tylko wtedy, gdy ogłasza prawdy wiary ex cathedra - co do reszty, można polemizować. Nie warto jednak udawać świętszego od papieża.

Marcin Makowski dla WP Opinie

Podziel się opinią

Share

d4loq8k

d4loq8k
d4loq8k