Trwa ładowanie...
d3syxgl
studioopinii.pl
PiS

Jarosław Kaczyński - sekret chorego rządzenia

Wiadomo, że naszym krajem od czasu ostatnich wyborów parlamentarnych rządzi PiS. Dotąd było też jasne, że PiS-em rządzi jego Prezes. Nawet statut partii mu to gwarantuje. A więc Prezes rządzi krajem. Czy tak jest dzisiaj?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jarosław Kaczyński przedstawia kandydatów prawicy na prezydentów największych miast. To jedno z ostatnich - przed hospitalizacją - publicznych wystąpień prezesa.
Jarosław Kaczyński przedstawia kandydatów prawicy na prezydentów największych miast. To jedno z ostatnich - przed hospitalizacją - publicznych wystąpień prezesa. (Forum, Fot: Adam Chełstowski)
d3syxgl

Nie wiemy. Zalegający w szpitalu Prezes z przestrzeni publicznej zniknął na amen. Choć komunikuje się ze światem ustami niektórych swoich przedstawicieli. Podobno. Podobno to nadal on – pozostający w jak zawsze wysokiej formie intelektualnej i w świetnym zdrowiu (poza kolanem, a teraz poza tajemniczą infekcją) – decyduje o sprawach wagi państwowej czy partyjnej (co się często łączy, jak zawieszenie posła uwikłanego i w fatalny romans, i w prace ważnych sejmowych komisji).

Choć decyzje te nie są podejmowane błyskawicznie, ale tak jakby z zadyszką. Lub po głębszym – czy tylko dłuższym przemyśleniu. Jak jest naprawdę? Podobno przecież Prezes nauczył się korzystania z telefonu komórkowego i nawet z tabletu. Nadal jednak rozkazy wydaje osobiście, do zaufanego ucha? Czyjego? Jak wędrują one do nas?

Prezes-pacjent

d3syxgl

Każdy chorujący człowiek staje się pacjentem. Nawet Prezes. Informacje o jego stanie zdrowia są przekazywane jedynie osobom do tego upoważnionym. Kładąc się w szpitalu podpisujemy stosowne papiery dotyczące między innymi tego, kogo o postępach leczenia informować. Ciekawa jestem, kogo upoważnił Prezes. Jak szpitalne papiery wypisał.

Bo może powinien upoważnić nas wszystkich, Polaków. Skoro, jako Prezes partii, która minimalnie, ale zdobyła w wyborach najwięcej głosów, zarządza nami coraz bardziej agresywnie (jakkolwiek to kontestujemy). Że tak czyni, nie stanowiło to żadnej tajemnicy. Sprawa była jasna. Sam nie zaprotestował, gdy ktoś go publicznie nazwał Naczelnikiem Państwa (jakkolwiek to śmieszne). Ale odkąd Prezes trafił do szpitala, czyli już od miesiąca, właściwie nie wiemy, czy podawane nam rozstrzygnięcia i decyzje na pewno są podejmowane przez samego Prezesa.

Informacje o jego stanie zdrowia nie interesują nas prywatnie, ale jako obywateli. Czy obecnie komunikowane decyzje i w ich następstwie podejmowane działania są skutkiem pomyślunku samego Prezesa, czy kogoś, kogo nie znamy. Jakiegoś innego człowieka albo jakiegoś grona ludzi. Czy wydawane przez niego rozstrzygnięcia są nam przekazywane wiernie?

To powinno interesować przede wszystkim elektorat PiS-u. Wierzący głęboko w słuszność wszystkich decyzji Prezesa. Nawet sprzecznych z poglądami głoszonymi wczoraj, a zwłaszcza przedwczoraj. Wierni wyborcy nigdy nie mają wątpliwości. Wiedzą, że Wyborny Strateg zawsze ma jakieś swoje racje i nawet jeżeli ich nie rozumieją, to je popierają.

d3syxgl

A jeżeli obecnie rząd dusz sprawuje jakiś nieznany Cień? Co o tym sądzi dotąd niezłomny wyborca PiS-u? Zakończę opisem autentycznej historii ilustrującej stosunek Wyborcy do Prezesa.

Historia z cmentarza

Był to rok 2012, a więc jeszcze smutny dla wielbicieli partii PiS i jej Prezesa. Jeszcze nie rządzili. W koleżeńskim gronie kilku osób znalazłam się na Cmentarzu Powązkowskim. Odwiedzaliśmy grób naszej nauczycielki. Nagle ktoś szepnął: "O Boże, Kaczyński". Faktycznie, między dwoma panami (jeden niósł mu torbę, jak się można domyśleć, ze zniczami) szedł On. Na symboliczny grób swojego brata. Nie wiem, czy i ten odwiedzał co miesiąc…

Wśród naszego grona jest zwolenniczka Prawa i Sprawiedliwości. Jako partii, oczywiście. Bo zwolennikami tego, co kryją te słowa, jesteśmy i wszyscy pozostali. I ta wyborczyni PiS-u dźwięcznym głosem powiedziała: "Dzień dobry". Prezes minął nas bez słowa. Może nie usłyszał. Albo nie wiedząc, kto mówi i w jakim celu, na wszelki wypadek nie odpowiedział. Pozostali z naszego grona zamarli. Ja trzymałam w ręku aparat. Ale nie chciałam, by Prezes i jego ludzie zobaczyli, że jest dla mnie atrakcją robienie im zdjęć. Pstryknęłam, gdy przeszli.

d3syxgl

W naszej grupce wciąż panowało milczenie. Przerwała je nasza koleżanka, która patrzyła na przejście Prezesa wzrokiem mglistym ze wzruszenia i pewnie nawet nie odnotowała, że nie odpowiedział na jej powitanie:

– On wcale nie jest taki niski jak mówią – powiedziała patrząc na znikającą w cmentarnej alejce sylwetkę Prezesa wyraźnie niższego od wcale nie najwyższych ochroniarzy czy służących.

Mając takie widzenie świata i potrzebę, by rządził nim Mocarz, na pewno uważa się wszystkie Jego decyzje za słuszne. Bo są potrzebne. Ale jeżeli to nie On je podejmuje? Czy nadal nie ma się żadnych wątpliwości?

d3syxgl

Podziel się opinią

Share

d3syxgl

d3syxgl