WP

Co może premier, gdy prezes nie chce oddać ani guzika

Do krajów, z którymi mamy „kosę”, dołączyły właśnie Stany Zjednoczone. Można tylko współczuć premierowi Morawieckiemu, który kolejny raz został wsadzony na minę, w podkładaniu której miał ograniczony udział.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Luty 2018 r. Premier Mateusz Morawiecki i prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas gali wręczenia nagród "Gazety Polskiej"
Luty 2018 r. Premier Mateusz Morawiecki i prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas gali wręczenia nagród "Gazety Polskiej" (PAP, Fot: Radek Pietruszka)
WP

Agnieszka Burzyńska: Przed głosowaniem ustawy o IPN w Senacie, minister Krzysztof Szczerski miał obiecać Wessowi Mitchellowi, że projekt zostanie zmieniony. Jarosław Kaczyński zdecydował jednak, że trzeba jechać na twardo. Mitchell swoim w USA powiedział, że będzie dobrze. Amerykanie nieźle wkurzeni.

Tak dziennikarka skomentowała na Twitterze najświeższy międzynarodowy skandal. Związany jest z doniesieniami o tym, że premier i prezydent są w Waszyngtonie niemile widziani, dopóki nie zostanie zmieniona ustawa o IPN. Nie mam powodu nie wierzyć Burzyńskiej, nie tylko dlatego, że to solidna dziennikarka, ale także dlatego, że taki opis bardzo mi pasuje do stylu działania prezesa PiS.

Można tylko współczuć premierowi Morawieckiemu, który kolejny raz został wsadzony na minę, w podkładaniu której miał ograniczony udział.

WP

To nie trener ustala skład

Bo co on może, zwykły premier? Ustawa została przygotowana w resorcie Zbigniewa Ziobry i idzie na konto tego polityka. A premier, który został zatrudniony do posprzątania ogromnego bałaganu (to eufemizm), jaki w polityce zagranicznej zostawił po sobie destrukcyjny duet Szydło-Waszczykowski, naprawdę niewiele może.

Nie dlatego, że się nie nadaje, przeciwnie - jest inteligentny, wydaje się być rozsądny, nie można mu odmówić determinacji. Tylko co z tego, jeśli jego koledzy nie tylko mu nie pomagają, ale wręcz sabotują i tak wyjątkowo trudną misję.

Morawiecki jest pozbawiony realnego wpływu na ostateczny skład własnego gabinetu, w którym niektórzy ministrowie mają mocniejszą pozycję od niego. Nie ma również żadnego przełożenia na kontrolowaną tylko przez prezesa większość sejmową. Przypomina dobrego i zmotywowanego trenera, któremu prezes klubu nie pozwala na wybór składu wyjściowego i ustalenia taktyki.

WP

Tak się nie wygrywa nawet ze słabą opozycją. A w polityce zagranicznej premier ma przecież dużo mocniejszych przeciwników, i do rozwiązania gigantyczne problemy - już nie tylko wizerunkowe.

Po Argentynie świeżo obrażonej idiotycznym pozwem Reduty Dobrego Imienia, która postanowiła sabotować rządowy plan zamrożenia działania ustawy o IPN do czasu znalezienia kompromisowego rozwiązania, do krajów, z którymi mamy „kosę”, dołączyły właśnie Stany Zjednoczone. Nasz sojusznik podjął bezprecedensową decyzję o zamrożeniu kontaktów z polskim premierem i prezydentem. Z kolei w Unii Europejskiej coraz głośniej mówi się o powiązaniu wysokości przyszłego budżetu z praworządnością.

Jeśli ostatecznie dojdzie do głosowania nad ukaraniem Polski, nie będziemy mogli liczyć nawet na Orbana, bo w przeciwieństwie do naszych polityków jest on pragmatykiem i jego wyłącznie symboliczny sojusz z nami, potrwa tylko do momentu, w którym opłaci mu się go zerwać.

Nie ma co udawać, jesteśmy coraz bardziej wyalienowani, i nawet ja, Polka, nie umiałabym znaleźć żadnego argumentu dla którego ktoś mógłby chcieć z nami trzymać w tej naszej wojnie z resztą świata.

WP

Kombinuj tu teraz, premierze

I naprawdę nie wszystko da się zbyć narracją o wstawaniu z kolan, bo też z żadnych kolan nie wstaliśmy. Po latach poklepywania po plecach zaczęły się lata kopania w tyłek. I nie jest to dobra zmiana. Jeśli nie jesteśmy w stanie wskazać żadnej korzyści z prowadzonej polityki zagranicznej, to może czas sobie zadać głośno pytanie, co było warte tej ogromnej ceny jaką płacimy zarówno w relacjach z zagranicą, jak i w polityce wewnętrznej.

PiS najpierw przepchnął przez Sejm złą ustawę, bo prezes nie spodziewał się negatywnej reakcji Izraela. Potem przepchnął ją bez zmian przez Senat, bo prezes się wystraszył reakcji twardego elektoratu. Następnie na prezydencie wymuszono podpis bo przecież „nie oddamy ani guzika”. Teraz Morawiecki ma wykombinować jak to wszystko odkręcić.
I nawet na to mu nie pozwolono, bo jak się tylko pojawił sygnał, że ustawa została nieformalnie „zamrożona”, to się znowu elektorat wzburzył i trzeba było dementować. I bądź tu premierem, gdy nie możesz liczyć na wsparcie nawet własnego obozu.

I posprzątać nie będzie już komu

WP

Zmianę Szydło na Morawieckiego uważałam za bardo dobrą, ale moja nadzieja na sukces osamotnionego premiera słabnie, gdy nie może liczyć nawet na lojalność własnego obozu. Jestem przekonana, że sam Morawiecki świetnie wie, w jakim kryzysie jesteśmy. Ciekawa jednak jestem czy ma świadomość, że ostatecznie to on będzie jedynym winnym, że nie dość dokładnie sprzątał po poprzedniczce i nie dość dobrze pilnował ministrów, których nikt by mu nie pozwolił zdymisjonować.

Na wracającą z nieudanej misji w Brukseli Szydło pół PiS-u czekało z kwiatami na lotnisku, choć porażkę zaliczyła na własne życzenie. Na Morawieckiego nikt z kwiatami czekał nie będzie, nawet jeśli ewentualne niepowodzenie nie będzie jego winą.

Niby „widziały gały co brały”, ale zwyczajnie szkoda marnowanego potencjału. I szkoda Polski, bo naprawdę jest co naprawiać, a po Morawieckim już nie będzie komu.

Polub WP Opinie
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.
WP