Wojciech Königsberg: Kosa na Niemców. Zamachy bombowe Armii Krajowej w III Rzeszy

Komórki wywiadowcze Armii Krajowej sięgały w głąb Niemiec. Na terenie wroga nasi prowadzili bezkompromisową akcję propagandową. Ale nie tylko. Zaraz pod nosem Hitlera organizowali też spektakularne zamachy bombowe.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Celne uderzenia AK mocno podrażniły Niemców. Okupant z całą zaciętością tropił wykonawców akcji bombowych
Celne uderzenia AK mocno podrażniły Niemców. Okupant z całą zaciętością tropił wykonawców akcji bombowych (Wikimedia Commons CC BY, Fot: Wikipedia)
WP

W okresie II wojny światowej polskie podziemie przeprowadziło szereg tego typu działań. W samym tylko w Berlinie w latach 1940-1943 wybuchło kilkanaście bomb polskiej produkcji. W historię AK najmocniej wpisały się zamachy na dworcach kolejowych w Berlinie i Breslau (Wrocławiu) wykonane przez oddział „Zagra-Lin” w pierwszej połowie 1943 r. Mimo kilku publikacji na ten temat, wiele kwestii wciąż czeka na wyjaśnienie.

Armia Krajowa nie ograniczała się tylko do odwetu na terenie okupowanej Polski. W 1943 roku jej żołnierze uderzyli w Berlinie oraz Breslau. Na zdjęciu tamtejszy dworzec kolejowy (fot. Domena publiczna)
Podziel się
WP

„Zagra-Lin” powstał w grudniu 1942 r. w ramach Organizacji Specjalnych Akcji Bojowych kryptonim "Osa" - "Kosa 30", stanowiącej oddział do zadań specjalnych Dowódcy AK, a następnie Kedywu Komendy Głównej. Przeznaczeniem nowej jednostki, dowodzonej przez por. Bernarda Drzyzgę ps. "Bogusław-Jarosław", była dywersja na terenach III Rzeszy oraz polskich ziemiach wcielonych do Niemiec. W jednym z meldunków okresowych Dowódcy AK do Sztabu Naczelnego Wodza czytamy:

Praca organizacyjna w początkowym stadium. Uruchomiono komórkę legalizacyjną dla potrzeb Komendy Okręgu Berlin i KG, komórkę łączności ze skupiskami robotniczymi i komórkę terrorystyczną, kierowaną bezpośrednio przez Kedyw KG.

AK uderza pod nosem Hitlera

Oddział szybko przeszedł z fazy organizacyjnej do działania. Duża tutaj zasługa zastępcy Drzyzgi, Józefa Lewandowskiego „Jura”, który wciągnął do pracy kilka osób z Bydgoszczy i Kalisza. Znalazł się wśród nich m.in. jego brat Jan ps. "Jan" oraz kuzyn Wojciech Lewandowski ps. "Wojciech", który objął dowództwo sekcji bydgoskiej. Pierwsze działania polegały na odwetowych akcjach bombowych w niemieckich miastach.

WP
Bernard Drzyzga ps. "Bogusław-Jarosław" (fot. Domena publiczna)
Podziel się

Do inauguracyjnego uderzenia doszło 13 lutego 1943 r. na S-Bahnhof Friedrichstrasse w Berlinie. Miejsce zostało wybrane nieprzypadkowo. Stacja była jedną z najbardziej ruchliwych w niemieckiej stolicy, a największą grupę pasażerów stanowili funkcjonariusze gestapo, SS oraz innych formacji policyjnych i wojskowych.

Akcję przeprowadził "Jur" oraz trzej jego podkomendni z Bydgoszczy: "Jan", Janusz Łuczkowski "Mały" oraz Leon Hartwig „Leon”. Bomba została specjalnie spreparowana w celu wzmocnienia siły rażenia. Straty niemieckie są trudne do ustalenia. Drzyzga w swej książce poświęconej oddziałowi w jednym miejscu wskazywał, że zginęło 36 osób, a 78 odniosło rany. W innym fragmencie podał liczbę 4 zabitych oraz 60 rannych.

WP

Trzeba przyznać, że władze niemieckie musiały być mocno poruszone atakiem w sercu Berlina, skoro do wyjaśnienia sprawy wyznaczony został szef gestapo SS-Gruppenführer Heinrich Müller. Podejrzenia padły na polskie podziemie. Nawet w berlińskich gazetach pisano o wzmożeniu czujności wobec Polaków pojawiających się w mieście. Jednakże na poszlakach i domysłach się skończyło.

Dworzec Friedrichstrasse w Berlinie na fotografii z epoki (fot. Domena publiczna)
Podziel się

Wysoko oceniona akcja "Jura" przekonała dowództwo AK o potrzebie prowadzenia tego typu działań odwetowych. Lewandowski został przeszkolony przez cichociemnego por. Ewarysta Jakubowskiego "Brata" w posługiwaniu się angielskim plastikiem do tworzenia ładunków wybuchowych. W kwietniu nadszedł czas na kolejne uderzenie. Tym razem akcją dowodził osobiście "Bogusław-Jarosław". Ładunek został podłożony 10 kwietnia na głównym dworcu przy Friedrichstrasse w Berlinie.

WP

Zgodnie z planem eksplozja nastąpiła 2 minuty po godz. 7 rano, w momencie gdy na peronie znajdowali się pasażerowie pociągów wojskowych. Jak wspominał Drzyzga:

Usłyszałem dwa pociągi zbliżające się do stacji. Nagle zatrzymały się. Popatrzyłem na zegarek i począłem liczyć… Trzy sekundy... Dwie... Jedna i odwróciłem się w kierunku stacji, aby zobaczyć skutek. Nagle nad stacją ukazał się ogromny błysk a następnie setki mniejszych błysków, aż długi język czerwono pomarańczowego ognia pokrył dach budynku. W tej samej chwili rozległa się straszliwa eksplozja, która zatrzęsła chodnikiem, na którym stałem. Przyspieszyłem kroku. Wkrótce usłyszałem straszliwe krzyki, płacze, rozkazy i nawoływania. Panika ogarnęła wszystkich na stacji. Zawyły syreny alarmowe. Ruszyła do akcji policja i pozamykano wyjścia z peronów.

Wskutek wybuchu zginęło 14 osób, a 60 odniosło rany. Gestapo na oślep aresztowało każdego podejrzanego. Wyznaczono wysoką nagrodę za wskazanie sprawców. Na polecenie Adolfa Hitlera śledztwo przejął Reichsführer-SS Heinrich Himmler. Jednak wciąż było to jak szukanie igły w stogu siana i nie przyniosło oczekiwanego efektu.

Cel Wrocław

WP

Podczas gdy w Berlinie trwały poszukiwania sprawców "Zagra-Lin" dokonał kolejnego celnego uderzenia. Tym razem miejscem ataku był dworzec główny we Wrocławiu. Według Drzyzgi akcja miała miejsce 23 kwietnia. Wybuch nastąpił tuż pod nadjeżdżającym pociągiem wojskowym. Zginęły 4 osoby, a kilkanaście odniosło rany. Mimo blokady policyjnej cała ekipa powróciła bezpiecznie do Warszawy.

Za wykazane męstwo i świetnie przeprowadzone uderzenia Drzyzga otrzymał awans na kapitana oraz Order Wojenny Virtuti Militari. Virtuti otrzymał także "Jur". Pozostali dywersanci zostali odznaczeni Krzyżami Walecznych.

Z akcjami w Berlinie oraz Wrocławiu wiąże się sporo niewiadomych. Wystarczy przyjrzeć się komunikatowi Kierownictwa Walki Podziemnej zamieszczonemu 1 lipca 1943 r. w "Biuletynie Informacyjnym":

W ramach ogólnej akcji odwetowej za bestjalstwa (sic!) niemieckie w Polsce, a w szczególności za wymordowanie 189-ciu Polaków w Poznaniu oraz masakrę 94 więźniów z Pawiaka straconych 7-go maja b.r. – dnia 10-maja 1943 r. o godzinie 21 na dworcu Śląskim w Berlinie zostały zdetonowane 2-ie bomby, a dnia 12-go maja 1943 r., o godzinie 21.30 na dworcu we Wrocławiu – jedna bomba. W wyniku aktów 15-tu Niemców zostało zabitych a 26 rannych.

Data akcji w Berlinie różni się od wskazanej przez Drzyzgę dokładnie o miesiąc. Natomiast, co do Wrocławia, to według komunikatu eksplozja miała miejsce 12 maja, a nie 23 kwietnia. Jak słusznie zauważył Bogdan Kobuszewski, który dokładnie przeanalizował polskie źródła na ten temat, akcje bombowe na terenie III Rzeszy wymagają weryfikacji pod kątem terminów oraz miejsc wykonania, a także w kwestiach personalnych i organizacyjnych. Oczywiście najlepszą metodą jest skonfrontowanie polskich ustaleń z dokumentacją niemiecką wytworzoną podczas wojny.

Sprawców zamachów w Berlinie i Wrocławiu nie udało się znaleźć, mimo osobistego zaangażowania w sprawę Heinricha Himmlera. Na zdjęciu Himmler podczas wizytacji w obozie koncentracyjnym SS-Truppenübungsplatz Heidelager (fot. Domena publiczna)
Podziel się

Celne uderzenia AK mocno podrażniły Niemców. Okupant z całą zaciętością tropił wykonawców akcji bombowych. 5 czerwca 1943 r. w kościele św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży w Warszawie gestapo aresztowało kilkudziesięciu członków "Kosy 30". Według niemieckiego sprawozdania zatrzymania wymierzone były w żołnierzy "Zagra-Linu" oraz członków "Kosy 30", którzy w kwietniu 1943 r. przeprowadzili w Krakowie nieudaną próbę likwidacji wyższego dowódcy SS i policji w Generalnym Gubernatorstwie SS-Obergruppenführera Friedricha Krügera. Był to faktyczny koniec oddziału.

Zainteresował Cię artykuł? Na CiekawostkaHistorycznych.pl przeczytasz również o Niemcu który zdezerterował z Wehrmachtu, by… służyć w Armii Krajowej!

Wojciech Königsberg - Historyk zajmujący się dziejami AK, ze szczególnym uwzględnieniem akcji zbrojnych, cichociemnych oraz kontrwywiadu. Zdobywca Nagrody im. Prof. Tomasza Strzembosza dla autora najlepszej debiutanckiej lub drugiej w karierze książki dotyczącej najnowszej historii Polski (2012). Właśnie ukazała się jego najnowsza książka pod tytułem „AK 75. Brawurowe akcje Armii Krajowej”.

Materiały prasowe
Podziel się

O innych sukcesach żołnierzy polskiego podziemia przeczytasz w książce Wojciecha Königsberga pod tytułem "AK 75. Brawurowe akcje Armii Krajowej". Kliknij i kup w księgarni wydawcy.

Polub WP Opinie
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.
WP