Trwa ładowanie...
d1ei72i

Wiktor Świetlik: "PiS i wieś są na siebie skazane" (OPINIA)

Protesty rolnicze przechodziła każda ekipa rządząca i wątpliwe, by PiS stracił poparcie wyborcze tej grupy społecznej. Chyba, że bardzo się postara.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Piątka dla zwierząt. PiS jest skazany na wieś?
Piątka dla zwierząt. PiS jest skazany na wieś? (PAP, Fot: PAP/Mateusz Marek, Mateusz Marek)
d1ei72i

Czy w sprawie ochrony zwierząt i rolnictwa jest przestrzeń pomiędzy europosłanką Spurek dążącą do całkowitego zakazu spożycia mięsa, a posłem Sośnierzem, twierdzącym, że zwierzę to pozbawiona odczuć maszyna z mięsa? Wielu uczestników polskiego życia publicznego zachowuje się tak, jakby pośrodku niczego nie było, a przecież większość z nas nie podpisuje się pod tezami żadnego z tych parlamentarzystów.

W tym tygodniu Mateusz Morawiecki przedstawił projekt łagodzący rygory wiejskiej rewolucji ekologicznej zapowiedzianej latem. Przesunięcie terminu wejścia zmian, odszkodowania dla dotkniętych nimi rolników, rezygnacja z zakazu uboju rytualnego w przypadku drobiu, i co – bardzo ważne – rezygnacja z pomysłu, by inspekcje gospodarstw przeprowadzali ekologiczni aktywiści, a zajmowały się tym wyłącznie publiczne instytucje. Zapewne, gdyby tym językiem rozmawiano z rolnikami przed kilkoma tygodniami dzisiejszy konflikt z częścią producentów rolnych byłby mniejszy, a zarazem wciąż władza wychodziłaby naprzeciw żądaniom bardzo licznej części społeczeństwa zaangażowanej w sprawy poprawy losu zwierząt i ekologii.

"Piątka dla zwierząt". Norki, psy i koty

Medialnie najgłośniejszy biznes "norkowy", który stał się symbolem konfliktu PiS z częścią producentów rolnych jest faktycznie malutką kropelką w morzu polskiej produkcji rolnej. Aż takiej roli nie odgrywa w niej także ubój rytualny, choć nie jest on z kolei już aż tak nieistotny, jak twierdzą zwolennicy całkowitej likwidacji tej – nie da się ukryć, że okrutnej – formy zabijania zwierząt na mięso. Pozostają inne kwestie, jak choćby sprawa psów łańcuchowych, których los budzi powszechne społeczne politowanie. Bo Polacy generalnie kochają zwierzęta. W polskich gospodarstwach domowych trzymanych jest około 15 milionów psów i kotów, co czyni nas, proporcjonalnie, europejskim liderem. Błyskawicznie rośnie też wartość branży weterynaryjnej, a złośliwi od lat mawiają, często nie bez racji, że Polacy na kurację czworonoga są w stanie wydać więcej niż na rehabilitację dziadków.

d1ei72i

Koronawirus. Premier na kwarantannie. Piontkowski komentuje

W całej sprawie równie ważne jak ocena poszczególnych rozwiązań, były chyba emocje. Powiązane często z Konfederacją organizacje przedstawiły "Piątkę Kaczyńskiego" jako naplucie rolnikom w twarz. Potraktowanie ich jako dzikich nieokrzesańców katujących zwierzęta, których siłą trzeba cywilizować. Najgorsze wrażenie sprawiała propozycja, by kontrole w gospodarstwach mogły współprzeprowadzać organizacje pozarządowe. Dobrze, że tu następuje odwrót.

Powstaje pytanie – dlaczego tak nie komunikowano tego od początku? Dlaczego producentowi rolnemu z likwidowanej gałęzi z miejsca nie powiedziano jasno: doceniamy to, co do tej pory robiłeś. Niestety, zmiany cywilizacyjne sprawiają, że musisz się przebranżowić, ale my ci w tym pomożemy i pokryjemy choć częściowo straty, tak jak pomogliśmy przedsiębiorcom, których biznesy zostały wstrzymane na czas epidemii. Dziś rząd zaczyna rozmawiać właśnie tym językiem. Dlaczego tak późno? Pewnie w dużym stopniu dlatego, że cały wcześniejszy projekt stał się szachownicą do walki wewnątrz obozu władzy, z którą mieliśmy ostatnio do czynienia.

d1ei72i

"Piątka dla zwierząt". Da radę bez łańcucha

Czy te propozycje przekonają protestujących? Protestujących z reguły nic nie przekonuje, ale też grupa demonstrantów nie jest reprezentacją całej wsi. Trochę jak protestujący "przedsiębiorcy" okazywali się nie tylko niereprezentatywni, ale często mający niewiele wspólnego z biznesem. A czy wieś trwale pokłóci się z PiS-em? Wątpliwe.

Po pierwsze dlatego, że bardzo dużo mu zawdzięcza. Transfery społeczne, systemy dofinansowań wdrażane przez ekipę Morawieckiego, wsparcie dla OSP, świetlic, kół gospodyń. W końcu, co nie bez znaczenia, bliższy system wartości (w przypadku wielu polityków raczej deklarowany niż reprezentowany), opartych na tradycji, szacunku dla wspólnoty religijnej, rodziny.

Równocześnie konflikt z wsią powinien być tym, czego władza powinna za wszelką cenę unikać. Samowystarczalność polskiej gospodarki okazała się bardzo ważna w okresie kryzysu covidowego. Wyśmiewane niegdyś małe i średnie gospodarstwa dominujące w Polsce, dziś na całym świecie traktowane są jako przyszłość. Wyspecjalizowani producenci wysokiej jakości żywności. To dla przyszłości dużo ważniejsza grupa niż – z całym szacunkiem – twórcy różnych startupów, czy projektanci pojazdów elektrycznych.

d1ei72i

Ten spór nie ma sensu i dobrze, że wykonano wiarygodny ruch w kierunku rolników zarazem nie podpisując się pod tezami, że krowa to maszynka z mięsa, a łańcuch dla psa to konieczny element funkcjonowania gospodarstwa wiejskiego. Pytanie, czy ten ruch będzie kontynuowany, bo przecież jedyną stałą cechą polskiej polityki jest jej nieprzewidywalność, a polska prawica bynajmniej nie jest pod tym względem wyjątkiem.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1ei72i

Podziel się opinią

Share
d1ei72i
d1ei72i