ycipk-4kgi9o

Piotr Witwicki: Żądamy podwyżek… dla polityków! (OPINIA)

Karnawał podwyżek trwa. Jeśli wierzyć politycznym obietnicom, to niezależnie do tego, kto wygra wybory, pensje minimalne będą rosnąć. Średnie wynagrodzenie wystrzeli, a Polska stanie się krajem dobrobytu. Pytanie tylko, jak mają tą górą bogactwa rządzić niedofinansowani politycy. Dopiero co mieli przecież obniżki pensji, a na podwyżki nie mają co liczyć. Chyba jako jedyni w kraju.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
84. posiedzenie Sejmu (zdj. arch.)
84. posiedzenie Sejmu (zdj. arch.) (East News, Fot: Piotr Molecki/East News)
ycipk-4kgi9o

Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. Oni w chwili moralnego uniesienia obniżają sobie pensje. Inni dżentelmeni wspierają ich ze strachu. Potem mogą już razem chodzić sfrustrowani. Przynajmniej w czymś się w końcu zgadzają. Niech nikogo nie zmylą oficjalne stanowiska partii. Obniżenie poselskich pensji doprowadziło do wielkiego rozgoryczenia w Sejmie.

- To jest niemożliwe żeby ktoś za tyle pracował - mówiła w Sowie Elżbieta Bieńkowska. Chodziło o stanowisko wiceministra i 6 tysięcy złotych. Gdy tylko ta wypowiedź wypłynęła, przykryła ją od razu fala oburzenia. Tyle że ta rozmowa była podsłuchana, a całkiem oficjalnie mówią o tym też dziś politycy PiS. Henryk Kowalczyk już kilka razy stwierdził, że ministrowie zarabiają za mało. Oburzenia nie ma, bo wszyscy wiedzą, że to prawda. W końcu, jak przekonywał wicepremier Gowin, 8 tysięcy złotych w dużych miastach to nie są wielkie zarobki.

Mówić to jedno. Zmienić ten stan rzeczy to jednak coś zupełnie innego. Strach przed tabloidami jest większy niż zdrowy rozsądek. Dlatego pensje w gospodarce rosną, a w Sejmie maleją. Możemy oczywiście stwierdzić, że politycy sami tak chcieli, tak zagłosowali i niech sobie teraz radzą. Tylko tu chodzi o coś ważniejszego niż ich status materialny. Chodzi o państwo.

ycipk-4kgi9o

Nasza polityka idzie dwutorowo. Profesjonalizuje się w PR i podupada, jeśli chodzi o poważną analizę. Hasło: "praca dla idei" brzmi naprawdę dobrze, ale na dłuższą metę nie może się sprawdzić. Mamy PR na wysokim poziomie, bo są na niego pieniądze. Będziemy mieć polityków na coraz gorszym poziomie, bo nie ma na nich pieniędzy. Problemy będą narastać. Niskie pensje dla osób decyzyjnych albo prowadzą do sytuacji korupcjogennych, albo uczą kombinowania.

W tym pierwszym przypadku możemy trzymać kciuki za uczciwość, a w tym drugim nadążać za kreatywnością polityków. Wypłacane po cichu nagrody albo wykorzystywanie państwa jako taksówki nie wzięło się z przypadku. Wszystko stoi na głowie. Bo jak sytuacja w ministerstwie może być zdrowa, skoro dyrektor departamentu zarabia więcej niż wiceminister, któremu podlega? Wszyscy wiedzą, że to absurd, ale nikt nie chce z tym nic zrobić. Strach przed wyborcami jest ogromny. Tylko czy ktoś wcześniej uczciwie poinformował wyborców, do czego może kiedyś doprowadzić ten stan rzeczy?

Kilkanaście lat temu odkryto, że Polacy, którzy nie garną się do roboty w kraju, uchodzą za wzory pracowitości w Anglii. W ojczyźnie się obijają, a za granicą tyrają. Dlaczego tak się działo? Bo tam im się to opłacało. Czuli, że ich praca jest doceniana. Dziś wydajność pracowników w Polsce rośnie najbardziej na świecie. Dlaczego? Bo zaczęły rosnąć pensje. To wszystko już wiemy, tyle że nie połączyliśmy tego jeszcze z polityką. Zakładamy, że im mniej będziemy płacić w Sejmie czy ministerstwie, tym ludzie będą tam lepiej pracować. Prawda jest jednak taka, że jeśli nas na coś nie stać, to na to, by politycy zarabiali za mało.

ycipk-4kgi9o
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-4kgi9o

ycipk-4kgi9o
ycipk-4kgi9o