Krzyż kontra swastyka - kościoły chrześcijańskie w III Rzeszy

Niemieccy naziści chcieli zastąpić chrześcijaństwo nową świecką wiarą, której istotą był kult führera i narodu niemieckiego. Co zaskakujące, znaleźli licznych sprzymierzeńców w kościołach chrześcijańskich. - W 1927 roku wewnątrz rodzimego protestantyzmu powstał ruch, który określał się mianem Niemieckich Chrześcijan (Deutsche Kristen). Była to dziwna i odrażająca postać chrześcijaństwa, która nie miała nic wspólnego z jego pierwotnym duchem. Niemieckie Chrześcijaństwo dążyło do przekształcenia ewangelickiego Kościoła w strukturę podobną do III Rzeszy. Kościoły chrześcijańskie w okresie istnienia III Rzeszy nie zrobiły wiele, by się jej przeciwstawić - pisze Robert Jurszo w artykule dla WP.PL.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Biskup Ludwig Müller wznosi nazistowskie pozdrowienie w czasie synodu niemieckich ewangelików, 27 sierpnia 1933 r.
Biskup Ludwig Müller wznosi nazistowskie pozdrowienie w czasie synodu niemieckich ewangelików, 27 sierpnia 1933 r. (Bundesarchiv)
WP

Niemieccy naziści chcieli zastąpić chrześcijaństwo nową świecką wiarą, której istotą był kult führera i narodu niemieckiego. Co zaskakujące, znaleźli licznych sprzymierzeńców w kościołach chrześcijańskich. - W 1927 roku wewnątrz rodzimego protestantyzmu powstał ruch, który określał się mianem Niemieckich Chrześcijan (Deutsche Christen). Była to dziwna i odrażająca postać chrześcijaństwa, która nie miała nic wspólnego z jego pierwotnym duchem. Niemieckie Chrześcijaństwo dążyło do przekształcenia ewangelickiego Kościoła w strukturę podobną do III Rzeszy. Kościoły chrześcijańskie w okresie istnienia III Rzeszy nie zrobiły wiele, by się jej przeciwstawić - pisze Robert Jurszo w artykule dla WP.PL.

Zimą 1937 roku w jednej z gazet wydawanych w III Rzeszy ukazała się następująca informacja: "Kościół protestancki w nowym osiedlu mieszkaniowym w Braunschweig-Lehndorf budowanym od 1933 roku, nie będzie miał wieży. Nad osiedlem dominować będzie wieża Domu Budowlanych, który stanie się siedzibą miejscowych władz partyjnych i ośrodkiem życia publicznego". Z pozoru wiadomość ta była błaha i nieistotna. No bo jakie znaczenie mogła mieć ta różnica w wysokości budynków? Był to jednak fakt niebagatelny. Oznaczał, że to nie kościół a lokalne centrum nazistowskiej Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP) będzie najważniejszym budynkiem na nowym osiedlu. W tym wydarzeniu zamanifestowało się prawdziwy cel hitlerowskiej polityki religijnej: zdominowanie chrześcijaństwa w Rzeszy, a w przyszłości - jego całkowite wyparcie. Sam Adolf Hitler, podczas jednego z partyjnych spotkań w 1937 roku, zapowiedział, że "za dziesięć lat chrześcijaństwo nie będzie odgrywało w Niemczech żadnej roli".

Totalitarna religia

WP

Nazizm miał jednoznacznie negatywny stosunek do chrześcijaństwa. Główny ton w tej sprawie wyznaczały rozważania Alfreda Rosenberga, głównego ideologa NSDAP, zawarte w jego książce "Mit XX wieku". Jego studium było mieszaniną idei rasistowskich, antysemickich, nacjonalistycznych i otwarcie antychrześcijańskich. Co prawda, daleko mu było do popularności "Mein Kampf" Hitlera, ale również wywierało ono wpływ na świadomość Niemców. I to na tyle duży, że jeden z czołowych duchownych katolickich w Rzeszy - biskup i hrabia Clemens Galen - poczuł się zobowiązany do napisania repliki: "Rozważań o micie dwudziestego wieku". Książka Rosenberga znalazła się również na indeksie ksiąg zakazanych Kościoła Rzymsko-Katolickiego.

Konflikt pomiędzy chrześcijaństwem a nazizmem był nieunikniony. Wynikało to bowiem z samej natury tego ostatniego. Nazizm nie był bowiem jedynie ustrojem politycznym. Był również całościową wizją świata. I jako taki stanowił odpowiedź na pytania o to, jak żyć, czy i jak być dobrym Niemcem. Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że integralnym elementem nazizmu była celebra - marsze, wiece, palenie książek i inne czynności o rytualnym charakterze - to nie będzie przesadą napisać, że nazizm był... religią.

"... Adolf Hitler jest naszym Zbawicielem"

Istotą tej nowej świeckiej wiary był kult führera i narodu niemieckiego. Hitler przez wielu Niemców był traktowany jak istota o niemal nadprzyrodzonym charakterze. Fascynował i uwodził zarówno intelektualistów, jak i prostych Niemców. Widziano w nim pośrednika pomiędzy narodem a Opatrznością, która powierzyła mu rolę odnowiciela Niemiec. Traktowano go jako żywy pomnik cnót idealnego Niemca. Wszyscy też w pewien sposób się z nim identyfikowali, bo - w ich mniemaniu - był on czystą esencją niemieckości, wcieleniem germańskiego ducha. "Rolnicy uważali, że wyrósł z chłopskiej gleby; robotnicy widzieli w nim współtowarzysza pracy o stwardniałych dłoniach [...]; dla żołnierzy był bezklasowym człowiekiem w mundurze, na poły kapralem, na poły najwyższym wodzem; dla przedstawicieli wolnych zawodów - genialnym samoukiem, który pomijając akademicką rutynę uzyskał swe dyplomy [...] w szkole życia" - pisał historyk Richard Grunberger. W społeczeństwie niemieckim opowiadano - całkowicie na poważnie - historie o tym, że
Hitler leczy cudownie za pomocą dotknięcia swoich rąk. Bez wątpienia, polityczna wyobraźnia Niemców całkowicie sakralizowała Hitlera. W innym przypadku młodzież z Hitlerjugend nigdy nie śpiewałaby:

WP
Podziel się

Niemieccy Chrześcijanie przed Kościołem Św. Marii w Berlinie, 23 lipca 1933 r. fot. Bundesarchiv

"To my - radosne Hitler-Jugend
nie potrzeba nam żadnych cnót chrześcijańskich,
gdyż nasz führer Adolf Hitler jest naszym Zbawicielem".

WP

Dechrystianizacja Niemiec

Nazizm - jak każdy system totalitarny - dążył do przejęcia kontroli nad każdym obszarem życia obywateli. Również nad ich religijnością. Z tego względu naziści - przez wszystkie 12 lat istnienia III Rzeszy - podejmowali liczne działania, celem których było całkowite wymazanie chrześcijaństwa z życia Niemiec. Dlatego na różne sposoby próbowali odciągnąć Niemców od kościołów chrześcijańskich. Na przykład od 1937 roku podczas głównych świąt chrześcijańskich mogły działać kina i teatry, co wcześniej było prawnie zabronione. Natomiast w 1941 roku zamknięto niemal całą prasę katolicką - za tą decyzją stał minister propagandy Jospeh Goebbels, który uzasadniał decyzję wojennymi brakami papieru. Z roku na rok hitlerowcy zwiększali presję na chrześcijańskie kościoły w Niemczech.

Szczególną wagę władze nazistowskie przykładały do dechrystianizacji dzieci i młodzieży. Pomiędzy totalitarnym rządem a kościołami odbywała się prawdziwa walka o rząd dusz najmłodszych obywateli Rzeszy. W 1935 roku zlikwidowano obowiązek modlitwy w szkołach. Trzy lata później zabroniono w szkołach śpiewania kolęd i organizacji przedstawień jasełkowych. W czasie wojny posunięto się nawet do tego, że zakazano używania terminu "Boże Narodzenie" (Weihnachten) i zastąpiono go pozbawioną jakichkolwiek skojarzeń z chrześcijaństwem nazwą Julfest. W tym samym okresie stopniowo usuwano krzyże ze szkół i ze szpitali, mimo że w latach przedwojennych podobne działania wzbudzały znaczny opór religijnych Niemców. Od 1941 roku przestano uczyć religii wszystkich uczniów, którzy przekroczyli czternasty rok życia. Kiedy kościoły, świadome antychrześcijańskich działań rządu III Rzeszy, wprowadziły dla tych uczniów dobrowolne lekcje religii, nauczycielom zatrudnionym przez państwo zakazano ich prowadzenia. W późniejszym okresie
wojny, gdy przesiedlano szkoły z terenów objętych bombardowaniami, w nowych miejscach lekcje religii zastąpiono całkowicie zajęciami z Weltanschauung - światopoglądu. Zawierucha wojenna utrudniała również konfirmację - protestancki odpowiednik bierzmowania. Szybko wykorzystało to Hitlerjugend, które w miejsce tej chrześcijańskiej ceremonii wprowadziło i popularyzowało Reichsjugendweihe - obrzęd inicjacyjny o pogańskim pochodzeniu. Nawet w trudnych warunkach wojennych naziści konsekwentnie dążyli do oderwania dzieci i młodzieży od chrześcijaństwa.

Chrystus o błękitnych oczach

WP
Podziel się

Flaga Niemieckich Chrześcijan fot. Wikimedia Commons

Naziści snując swoje plany dechrystianizacji III Rzeszy, szukali również sprzymierzeńców - co może wydawać się nieco paradoksalne - po stronie kościelnej. I znaleźli. W 1927 roku wewnątrz rodzimego protestantyzmu powstał ruch, który określał się mianem Niemieckich Chrześcijan (Deutsche Christen). Była to dziwna i odrażająca postać chrześcijaństwa, która nie miała nic wspólnego z jego pierwotnym duchem.

WP

Niemieckie Chrześcijaństwo dążyło do przekształcenia ewangelickiego Kościoła w strukturę podobną do III Rzeszy. Planowano wprowadzić jednoosobowe przewodnictwo w ramach mającego powstać scentralizowanego Deutsche Evangelische Kirche - Niemieckiego Kościoła Ewangelickiego. Ale nie w tym manifestowała się największa "oryginalność" tej formacji. Kuriozum tego religijnego projektu polegało na dążeniu do odcięcia chrześcijaństwa od jego żydowskich korzeni.

Julian Kuptsch, jeden z liderów Niemieckich Chrześcijan, powiedział: "Stary Testament, kanoniczne pismo judaizmu, nie może być nadal świętym kanonicznym pismem chrześcijaństwa". Dlatego teologowie tego ruchu zamierzali usunąć go z Biblii, by stworzyć "prawdziwie niemieckie chrześcijaństwo". Za tą niechęcią do starszych ksiąg biblijnych stał głęboki i zajadły antysemityzm. W jednym z dokumentów ideowych Niemieccy Chrześcijanie pisali: "W misji Żydów widzimy ciężkie niebezpieczeństwo dla naszego narodu. Jest to brama wejściowa dla obcej krwi do naszego ciała narodowego". Również Chrystus z wyobrażeń Niemieckich Chrześcijan więcej miał wspólnego z błękitnookim aryjskim wojownikiem, aniżeli z żydowskim prorokiem.

Naziści zauważyli podobieństwa między narodowosocjalistyczną ideologią a poglądami Niemieckich Chrześcijan. Postanowili ich wykorzystać. Jednak - wbrew intencjom samych zainteresowanych - Niemieckie Chrześcijaństwo postrzegali, co najwyżej, jako stację pośrednią w dziele całkowitej dechrystianizacji Rzeszy. Rosenberg marzył o tym, że w przyszłości zastąpi je odrodzony aryjski neopoganizm.

W 1933 roku, podczas wyborów kościelnych, dzięki wsparciu nazistowskich Oddziałów Szturmowych (SA), Niemieccy Chrześcijanie zdobyli większość głosów. Wywołało to żywiołową reakcję części duchownych i teologów, która nazwała siebie Bekennende Kirche - Kościołem Wyznającym.

Skazani na niepowodzenie

Głównymi postaciami powstałej w 1934 roku nowej organizacji kościelnej byli teologowie i pastorzy Karl Barth, Dietrich Bonhoeffer i Martin Niemoeller. Dwóch pierwszych było autorami tzw. Deklaracji z Barmen - podstawowego dokumentu Kościoła Wyznającego. Krytycznie odnosząc się do postulatu Niemieckich Chrześcijan, aby nadać wspólnocie protestanckiej wzorowaną na III Rzeszy scentralizowaną strukturę władzy, pisali: "odrzucamy fałszywą naukę, jakoby Kościół powinien [...] przywłaszczyć sobie państwową postać, państwowe zadania i państwową godność i przez to stać się samemu organem państwa". Jednoznacznie sprzeciwiali się również temu, by "Kościół mógł pozostawić kształt swojego przesłania [...] zmianom panującym aktualnie w światopoglądowych oraz politycznych przekonaniach". Kościół Wyznający był więc ruchem sprzeciwu względem prób podporządkowania chrześcijaństwa nazistowskiej ideologii i jego całkowitego uzależnienia od hitlerowskich władz. Krytykował również inne elementy nazistowskiej polityki, na czele z
antysemicką nagonką i propagandą.

Niestety, Chrześcijanie Wyznający byli zbyt nieliczni i zbyt słabi, by odnieść zwycięstwo w walce z władzą i nazistowskimi chrześcijanami. Szybko też pojawiły się w Kościele Wyznającym wewnętrzne spory. Już w 1936 roku doszło do rozpadu Kościoła na grupę umiarkowaną, skłonną do współpracy z reżimem i radykalną, nieustępliwie opierającą się hitlerowskiej polityce. Pierwsza szybko straciła jakiekolwiek znaczenie a druga - jeszcze bardziej osłabiona po schizmie - stała się łatwym celem dla nazistowskich władz. Jej lider, Niemoeller, został na rozkaz Hitlera w 1937 osadzony w obozie Sachsenhausen, gdzie doczekał końca wojny. Bardziej dramatyczny los spotkał Bonhoeffera - 9 kwietnia 1945 roku, po tym, jak wykryto jego udział w nieudanym zamachu na Hitlera, został powieszony na osobiste życzenie führera.

Podziel się

Ludwig Müller, Biskup Rzeszy Niemieckiego Kościoła Ewangelickiego przemawia w Katedrze Berlińskie, 23 września 1934 r. fot. Bundesarchiv

Przeciw "dobroczynnemu zabijaniu"

W starciu z nazistowską machiną państwową w zdecydowanie lepszej sytuacji pozostawał niemiecki Kościół rzymskokatolicki. Wynikało to z samej struktury organizacyjnej katolicyzmu - centrum jego władzy znajdowało się poza granicami Rzeszy, w Watykanie. Kościoły protestanckie, ze swoją synodalną organizacją i narodowym charakterem były zdecydowanie łatwiejszym celem dla nazistów. Pozycję katolicyzmu wzmacniał również podpisany przez Hitlera w czerwcu 1933 roku konkordat z Watykanem.

Najskuteczniejsza akcja sprzeciwu niemieckich katolików względem hitleryzmu dotyczyła eksterminacji nieuleczalnie chorych i upośledzonych umysłowo. Kardynał Galen, podczas kazania w kościele Św. Lamberta w Moguncji, ujawnił dane dotyczące procederu tzw. "dobroczynnego zabijania". Informacja o zamordowaniu 70 tysięcy pacjentów rozeszła się lotem błyskawicy i wywołała powszechne oburzenie. Hitler zmuszony był wstrzymać program eutanazji, którego już nigdy nie wznowiono na masową skalę. Mając na uwadze poważanie, jakim Galen cieszył się wśród katolików i nie chcąc czynić z niego męczennika, władze zrezygnowały z represjonowania niepokornego kardynała. Niestety, śmierci nie uniknęli trzej księża z Lubeki, którzy rozprowadzali wśród wiernych kopie kazania Galena.

Kościoły winy i wstydu

Prawda jest taka, że kościoły chrześcijańskie w okresie istnienia III Rzeszy nie zrobiły wiele, by się jej przeciwstawić. Opisane wyżej działania - biorąc pod uwagę wielkość chrześcijańskiego życia w Niemczech - były marginalne. Większość wiernych i duchownych aktywnie wspierała nazizm, bądź pozostawała obojętna względem jego praktyk. Ludzie tacy jak Bonhoeffer, Niemoeller, czy Galen działali w sytuacji osamotnienia a nawet wrogości tych współbraci w wierze, którzy ulegli hitlerowskiej histerii. Nie mogli zwyciężyć, ale to uczyniło ich działania jeszcze bardziej heroicznymi. Znaleźli w sobie - i w swojej wierze - dość odwagi, by napiętnować to, co się dzieje, gdy polityka staje się religią. I nie pozostali obojętni na to zagrożenie. Jeśli ktokolwiek próbował uratować honor niemieckiego chrześcijaństwa w mrocznych czasach nazizmu, byli to właśnie oni i inni, im podobni, którzy ponieśli anonimową śmierć - w katowniach Gestapo i obozach koncentracyjnych - idąc w ślady Ukrzyżowanego.

Robert Jurszo dla Wirtualnej Polski

Cytaty z Deklaracji z Barmen pochodzą z tłuamczenia, które można znaleźć na stronie magazyn.ekumenizm.pl . Wszystkie pozostałe cytaty pochodzą z książek: Eberhard Bethge, "Dietrich Bonhoeffer - świadek Ewangelii w trudnych czasach", przeł. ks. Bogusław Milerski, Wydawnictwo Augustana, Bielsko-Biała 2003; Richard Grunberger, "Historia społeczna Trzeciej Rzeszy", przeł. Witold Kalinowski, PIW, Warszawa 1987; Aleksandra Kmak-Pamirska, "Kościół w czasach Trzeciej Rzeszy", Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2010. Robert Jurszo - politolog, dziennikarz historyczny, instruktor survivalu. Publikował m.in. w Innych Obliczach Historii, Focusie Historia i Wschodnioeuropejskich Studiach Politycznych. Przygotowuje rozprawę doktorską poświęconą relacjom między religią a polityką w myśli Leszka Kołakowskiego.

Polub WP Opinie
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.
WP