ycipk-47uav3

Gostkiewicz: Pedofilia w Kościele. Ten tytuł jest specjalnie dla arcybiskupa Gądeckiego (Opinia)

Jeśli ktoś myślał, że polski Kościół katolicki będzie błagał ofiary pedofilii o przebaczenie jak papież Franciszek, następnie wskaże z nazwiska winnych i zapowie, że poniesie odpowiedzialność za ich czyny, to był naiwny. A dowodem tego słowa abp. Gądeckiego.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Od lewej abp Marek Jędraszewski, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki, prymas Polski abp Wojciech Polak
Od lewej abp Marek Jędraszewski, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki, prymas Polski abp Wojciech Polak (PAP, Fot: Piotr Nowak)
ycipk-47uav3

Najpierw fakty.

Episkopat Polski przedstawił raport dotyczący wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych w latach 1990 – 2018. Kluczowe liczby: 382 przypadki duchownych, którzy wykorzystywali seksualnie małoletnich. W tym: 198 księży skrzywdziło nieletniego poniżej 15. roku życia, a 184 - powyżej 15. roku życia. Dane pochodzą od wszystkich diecezji i zakonów. Ile z tych przypadków duchowni zgłosili państwowym organom ścigania? Nie było to przedmiotem badań.

Kto był źródłem informacji o przypadku pedofilii? 41,6% przypadków zgłosiły osoby poszkodowane, 21% bliscy poszkodowanych, 6% organy państwa, 5,2% członkowie parafii, 4% - sam oskarżony, 1,3% przełożony oskarżonego. Dodajmy do tego przypadki nigdy nie zgłoszone, bo zaszczuta ofiara nie znalazła w sobie siły. Jaka jest liczba ofiar? Raport podaje liczbę 345 w diecezjach i 280 w zakonach - a więc razem 625.

ycipk-47uav3

To wszystko wyliczyli na żywo w telewizji najwyżsi rangą polscy duchowni katoliccy. Przyznając, że rzecz jest szczególnie bolesna, kiedy dotyczy właśnie osób duchownych. Podkreślając, że "nie można bronić instytucji, zapominając o bezpośrednich ofiarach przemocy seksualnej". Zapowiadając, że Kościół powinien reagować na przypadki pedofilii z "nieskazitelną stanowczością", ale - zgodnie z naukami Chrystusa - okazywać miłosierdzie sprawcom, jeżeli chcą zacząć nowe życie, i noszą w sobie postanowienie poprawy.

I tak dalej, i tak dalej. Było o "zdecydowanej większości kapłanów", tych dobrych, którzy znoszą "upokorzenia" przez złe czyny swoich współbraci. Było o tym, że 58,4% zgłoszeń dotyczyło molestowania chłopców, a 41,6% – dziewczynek, a także – że od początku lat 90. Liczba przypadków rośnie, tendencja jest wzrostowa. Potem o tym, jak bardzo potrzebne są zmiany w formacji przyszłych kapłanów.

ycipk-47uav3

I tak przez dwie godziny. Zero skruchy, wyrażonej w jednym, prostym polskim "przepraszam". Że o błaganiu o wybaczenie nie wspomnę. Prymas Wojciech Polak podkreślał, że "każda z ofiar powinna budzić w nas ból, wstyd, poczucie winy, że do takich sytuacji doszło". Ale za tą refleksją poszło zero obietnic wynagrodzenia ofiarom cierpień w imieniu instytucji, w imieniu Kościoła. Zero informacji o tym, czy i w jaki sposób Kościół chce pomóc ofiarom. Zero refleksji nad tym, że tylko 25 proc. duchownych, których winę stwierdzono, wyleciało z Kościoła. Reszta była przenoszona do innych parafii, emerytowana itd. Zero informacji o tym, czy to się zmieni.

Ale okej, doceniam za przedstawienie chociaż tej oficjalnej skali problemu. Nadziei na to, że z ust obecnych przywódców polskiego Kościoła usłyszę, że jako instytucja poczuwa się ów Kościół do odpowiedzialności za postępki swoich członków – nie miałem. Zbyt wiele razy stracili szansę, by nie siedzieć cicho.

Szansę na to, by siedzieć cicho, stracił za to arcybiskup Gądecki.

Ileż trzeba mieć w sobie buty, pychy i złej woli, by na konferencji, której tematem jest problem w podległej sobie instytucji, podkreślać, że to nie jest problem tylko tej instytucji, ale całego świata? Ileż trzeba tupetu, żeby informując o przerażającej liczbie przypadków okrutnych krzywd, wyrządzanych przez własnych podwładnych, biadolić nad tym, że w mediach ukuł się termin "pedofilia w Kościele", potem opowiadać bzdury o jakichś "ośrodkach", którym rzekomo miało zależeć na podkopaniu zaufania do Kościoła? Księże arcybiskupie, to, że księża utracili zaufanie społeczeństwa, to wina księży-pedofili, a nie jakichś "ośrodków".

ycipk-47uav3

I nie zajmujemy się w tym momencie handlem organami, turystyką seksualną czy dziećmi-żołnierzami. A w szczególności nie zajmujemy się wyssanymi z prawicowych palców kłamstwami o rzekomych "programach seksualizacji dzieci" [wiemy, że chodzi wam, księżom, o kartę LGBT, którą podpisał Trzaskowski], które to kłamstwa ksiądz arcybiskup był łaskaw niestety publicznie przypomnieć.

I najważniejsze. To nie jest czas i miejsce na wybaczanie sprawcom. To jest czas i miejsce na upomnienie się o zadośćuczynienie, które się należy - od sprawców i instytucji, w której służą – ofiarom. Samo to, że najwięksi dostojnicy polskiego Kościoła mówią w świetle kamer o pedofilii i przyznają, że to rzecz szczególnie bolesna, kiedy dotyczy księży, nie jest przełomem. Przełomem będzie, gdy nieludzko katowana przez księdza Romana B. przy bierności innych funkcjonariuszy Kościoła Kasia dostanie odszkodowanie.

O wynagrodzeniu pieniężnym chociaż części cierpień ofiarom Episkopat się nawet nie zająknął przez osiemdziesiąt pięć minut konferencji. A przecież konferencja Episkopatu to nie jest czas i miejsce na zajmowanie się pedofilią na całym świecie – jak to zrobiliście - ale pedofilią polskich księży. Pedofilią w Kościele. I dlatego specjalnie dla księdza arcybiskupa ten felieton ma taki właśnie tytuł.

ycipk-47uav3
Polub WP Opinie
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-47uav3

ycipk-47uav3
ycipk-47uav3