Trwa ładowanie...
d45zlhe

Wypadek Szydło jak katastrofa smoleńska? Oni nie znają granic

Piątkowy wypadek premier Beaty Szydło wybudził z zimowego snu zastęp internetowych chojraków. Tysiące przysłowiowych Kowalskich wylało w eter swoje frustracje. Na portalach społecznościowych życzenia śmierci dla Beaty Szydło przeplatały się z deklaracjami szczerego żalu z powodu takiego, a nie innego przebiegu kolizji. Nieludzkie? Podłe? Tak, ale jednocześnie łatwe do przewidzenia. Uprawiany latami przemysł pogardy zrobił przecież swoje.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wypadek Szydło jak katastrofa smoleńska? Oni nie znają granic
(East News, Fot: Stanislaw Kowalczuk/East News)
d45zlhe

"Niestety, ale premier Beata Szydło zmarła nad ranem w szpitalu na skutek obrażeń odniesionych przez zamachowca w seicento. Panie świeć nad jej duszą" – mogliśmy przeczytać w opisie pewnego wydarzenia na Facebooku. Wydarzenia, które obserwowało niemal 2 tysiące osób. I choć na skutek interwencji sekretarza stanu w Kancelarii Premiera, Pawła Szefernakera, fikcyjne wydarzenie usunięto, niesmak pozostał.

Piątkowy wypadek premier Beaty Szydło wybudził z zimowego snu zastęp internetowych chojraków. Tysiące przysłowiowych Kowalskich wylało w eter swoje frustracje. Na portalach społecznościowych życzenia śmierci dla Beaty Szydło przeplatały się z deklaracjami szczerego żalu z powodu takiego, a nie innego przebiegu kolizji. Nieludzkie? Podłe? Tak, ale jednocześnie łatwe do przewidzenia. Uprawiany latami przemysł pogardy zrobił przecież swoje. Oficjalnie wszyscy jednoczą się przeciw wszechobecnemu „hejtowi”, ale szumne deklaracje i medialne przedsięwzięcia to tylko pozory. Czasem bańka mydlana pryska. Ludzie zrzucają maski i, jak gdyby nigdy nic, wyrzucają w przestrzeń ładunek jadu. Eskalacja tego zjawiska nastąpiła tuż po tragedii w Smoleńsku. Tu „zimny Lech”, tam „kaczka po smoleńsku” - żart, który świetnie skomponuje się z wartkim potokiem „k…-rew” i „ch...-ów”. Jedyny w swoim rodzaju wyzwoliciel rechotu.

Nie dziwią więc komentarze anonimowych „trolli”. Nie od dziś wiadomo, że przykład idzie z góry, a bardzo często ludzie aspirujący do miana elity - politycy, dziennikarze, artyści – ochoczo biorą udział w festiwalu drwin. Nie inaczej było tym razem. „Te patałachy w końcu kogoś zabiją i ogłoszą, że to był zamach!” – pisze na Twitterze poseł Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki. „A może to jednak drzewo wymusiło pierwszeństwo?” – błyskotliwie pyta była posłanka PO, Jagna Marczułajtis. „A wiecie dlaczego oni się tak wszyscy śpieszą, że rozbijają ludziom samochody? Bo martwią się, że nie zdążą wszystkiego zepsuć” – konkluduje znany ze skakania na marszach KOD-u Roman Giertych. Z kolei europoseł Dariusz Rosati dzieli się z internautami memem przedstawiającym karambol, z podpisem „Zjazd polityków Prawa i Sprawiedliwości”. Podobny obrazek pojawia się również na facebookowym profilu Pawła Kukiza. Do tego Sławomir Neumann sugerujący powstanie programu „Laweta+”, Bartosz Arłukowicz piszący o „premier na drzewie” i Joanna Senyszyn drwiąca: „Wrogie elementy zamachnęły się na premierkę Szydło. Co z opieką Matki Boskiej?”

d45zlhe

Wpis w podobnym tonie „popełniła” też Róża Thun. „Zaczyna się! To misternie zaplanowany zamach. Pani premier została cudownie uratowana. Wkrótce na drzewie zawiśnie kapliczka, albo kilka, nastąpi uroczyste poświęcenie drzewa i będą się odbywały tłumne miesięcznice dziękczynne” – pisze europosłanka z PO. Nie omieszkała również dodać, że teraz z pewnością „powołana zostanie komisja śledcza”, bo „prawda musi zostać wyjaśniona”. „Na szczęście wrak jest na miejscu i będzie się na czym wyżywać” - dodaje. Ot, elegancka, żartobliwa aluzja do katastrofy, w której zginęło 96 osób. Pani Thun nie jest jednak wyjątkiem - potencjał humorystyczny porównania wypadku Szydło do tragedii smoleńskiej zobaczyli też inni. „Ponoć kierowca cinquecento przyznał się już do zamachu smoleńskiego” – kpi Magdalena Środa, osoba zawodowo zajmująca się etyką (sic!). „Gdy limuzyna BOR przekracza dozwoloną prędkość, głośniki powinny grzmieć: Terrain ahead! Pull up!” – radzi natomiast Radosław Sikorski.

Brudna polityka – powiecie. Ale w dziennikarskim światku wcale nie jest lepiej. „Programy specjalne telewizji, dodatki nadzwyczajne gazet, modlitwa pod pałacem, śmigłowiec do Warszawy. #ŚwietoscZaRogiem” – podsumowuje stłuczkę premier Szydło Jarosław Kuźniar. „Nowy kryptonim dla naszego rządu: Kraksa” - kwituje beztrosko Anna Kalczyńska. „Hasło: z drogi śledzie, bo rząd jedzie zbliża PiS-owskie elity z suwerenem” – wtóruje jej kolega po fachu Paweł Wroński.

Podobne przykłady można by mnożyć. Czy to pęknięta opona w samochodzie prezydenta Andrzeja Dudy, czy kraksa z udziałem auta Antoniego Macierewicza, samozwańcza elita zamiast łatać podzielony naród, bezmyślnie antagonizuje społeczeństwo. Im sytuacja bardziej niebezpieczna, tym bardziej prostackie żarty… będące pożywką dla podobnej odpowiedzi z drugiej strony politycznej barykady.

Na koniec komentarz, który pozwala wierzyć, że mimo różnic, człowiek człowiekowi nie musi być wilkiem. „Szanowna pani premier, proszę przyjąć wyrazy współczucia i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia” – napisał na Twitterze były premier Leszek Miller. Można? Można. Trzeba tylko chcieć.

Zofia Ożarek-Wodzinowska dla WP Opinie

d45zlhe

Podziel się opinią

Share

d45zlhe

d45zlhe