wp

Sytuacja Polaków w Wielkiej Brytanii. Jakub Dymek: Winny jak Polak, niebezpieczny jak Polak

Czy rząd Wielkiej Brytanii deportuje Polaków? Gdyby miał doradców w rządzie Beaty Szydło, nawet by się nie zastanawiał – pisze Jakub Dymek w felietonie dla WP Opinie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Sytuacja Polaków w Wielkiej Brytanii. Jakub Dymek: Winny jak Polak, niebezpieczny jak Polak
(East News, Fot: ADAM GRABOWSKI/REPORTER)

Gdyby ktoś wierzył w karmę, może powiedzieć, że karma wraca. Tym razem wróciła do Polaków na Wyspach – niekoniecznie winnych głupotom wygadywanym przez polityków w ojczyźnie. Oto bowiem widzimy, jak mści się antyimigrancka histeria – jej ofiarami w Albionie nie są, jak spodziewaliby się tego pewnie Mariusz Błaszczak i Paweł Kukiz (by wymienić tylko dwóch z wielu), „muslimy”, „arabusy” i „ciapaci”, tylko biali jak śnieg Polacy i Polki.

Jak do tego doszło?

Jak to możliwe, skoro nie nam miało się oberwać? Cóż, ktoś tu nie wpadł na pomysł, że rasizm i ksenofobia w Wielkiej Brytanii i w Polsce, choć się ze sobą rymują, jednak są nieco inne. Po zaledwie kilku miesiącach od referendum za Brexitem mamy już więc: samobójstwo zaszczutej w szkole dziewczyny z Polski, brutalną napaść na ojca z synem (też z Polski) i wezwanie, by ograniczyć prawo do pracy w niektórych branżach imigrantom (tak, również z Polski).

wp

Żeby wyjaśnić, jak do tego doszło, musimy cofnąć się o kilka miesięcy. Na początku roku rząd Beaty Szydło i Ministerstwo Spraw Zagranicznych pod Witoldem Waszczykowskim w szczególności, czynili umizgi do ówczesnego premiera Wielkiej Brytanii, Davida Camerona, w nadziei, że ten (razem z Polską i Węgrami) stworzy w Unii Europejskiej nową oś Londyn-Warszawa-Budapeszt przeciwko Paryżowi, Brukseli i Berlinowi. Co z tych planów wyszło, wiemy. Wtedy jednak Beata Szydło poparła Davida Camerona w jego negocjacjach z Unią, zmierzających m.in. do ograniczenia prawa do pewnych świadczeń socjalnych dla imigrantów. Polacy, którzy już mieszkają w Wielkiej Brytanii mają je co prawda zachować, ale kolejni nie mają już na co liczyć.

Ataki na Polaków? Można się było spodziewać

Czy polski rząd zachował się wówczas lojalnie wobec swoich obywateli za granicą – można dyskutować. To jednak, że tak się stało, doprowadziło później do powielania obrazu „roszczeniowych imigrantów”, którzy „zabierają pracę” rodzimym Brytyjczykom w kampanii przed Brexitem. Skutki przewidzieć łatwo – niechęć i agresja wobec imigrantów, utożsamionych z wyłudzaczami i złodziejami, musiała wybuchnąć. Do napaści na Polaków (od wypisywania obraźliwych haseł i rozdawania ulotek z groźbami aż po bezpośrednie fizyczne napaści) doszło właściwie od razu po referendum – pierwszymi ofiarami był ojciec i syn pobici pod pubem w środkowej Anglii.

Jakkolwiek kontrowersyjnie to nie zabrzmi: że padło na Polki i Polaków, dziwić nie powinno. Nawet jeśli dziwi i oburza ministrów-obłudników Ziobrę, Waszczykowskiego i Błaszczaka, którzy pojechali do Wielkiej Brytanii interweniować. Oni bowiem myślą, jak sądzę, że bezkarnie można straszyć imigrantami – bo imigranci wszak to „obcy”, o innym wyznaniu i kolorze skóry – i nic się nie stanie. A szczucie na innych, na całe grupy ludzi, na niczemu niewinnych przedstawicieli mniejszości widzą jako świetny sposób na sprawniejsze kierowanie rozhisteryzowanym społeczeństwem. Nie ma nic za darmo i zawsze ktoś płaci za takie wybryki bolesną cenę.

W Wielkiej Brytanii politycy o poglądach analogicznych do prawicy w Polsce jako obcych wskazywali obywateli nowych krajów UE – Polaków, Litwinów, Rumunów. Nigel Farage, jeden z liderów kampanii za wyjściem Wielkiej Brytanii i były szef antyimigranckiej partii UKIP, zresztą powiedział to w jednym wywiadzie wprost. Farage stwierdził, że mieszkańcy dawnych krajów Imperium Brytyjskiego – Indii, Bangladeszu, Jamajki – są lepiej dostosowani do życia na Wyspach Brytyjskich: oni rozumieją zasady prawa, język, obyczaje. Wnioskowanie jest takie, że Polacy nie. To też forma rasizmu: założenie, że ktoś, kogo przodkowie żyli pod brytyjskim jarzmem, lepiej zrozumie dzisiejszą Anglię niż byle przybłęda z Rumunii albo Litwy, który nawet nie doznał zaszczytu poznania z pierwszej ręki angielskiego kolonializmu. Argumenty Farage'a – o tym, że rzekomo są imigranci „lepsi” i „gorsi”, i w tę drugą kategorię wpadają obywatelki i obywatele krajów Europy Wschodniej – zostały na swój sposób zinterpretowane przez chuliganów, ruchy skrajnej prawicy i tabloidy.

wp

Kolejne tragedie i żer dla tabloidów

Do tragedii doszło w maju, kiedy dziewiętnastoletnia Dagmara została znaleziona martwa – wcześniej skarżyła się na poniżające traktowanie jej przez rówieśników z powodu jej pochodzenia.

Dziś natomiast w związku z inną tragiczną śmiercią rozważa się ograniczenie prawa do wykonywania zawodu imigrantom z Polski. Tomasz K., kierowca ciężarówki z Polski, zabił w Wielkiej Brytanii czwórkę osób – przez kilometr jechał z prędkością 80 km/h, nieustannie wpatrując się w ekran swojego telefonu, w końcu wpadając na rodzinę na poboczu. Policja natychmiast wykorzystała tę okazję, żeby wytłumaczyć obywatelom, jak głupim pomysłem jest korzystanie z telefonu za kierownicą. Zapłakana rodzina razem z funkcjonariuszami tłumaczyła przed kamerami, że samochód z nieodpowiedzialnym kierowcą jest zabójczą bronią – a przestępstwo nieuważnej jazdy kosztuje życie.

Co z tego postanowiła przekazać prasa? „Szaleństwo! W zaledwie dzień po tym, jak Polak poszedł siedzieć za zabicie rodziny swoją ciężarówką, my złapaliśmy aż siedemnastu obcokrajowców używających telefonów za kierownicą, jadąc z prędkościa 80km/h!” - to nagłówek z „Daily Mail”. Tak, drodzy państwo, problemem są obcokrajowcy na brytyjskich drogach, a nie zabójczo głupi pomysł przeglądania telefonu za kierownicą ciężarówki. O tym, że wykroczenia tego dopuszcza się kilkanaście tysięcy osób rocznie, „Daily Mail” informuje w ostatnim zdaniu tekstu. Nie pisze, ilu z nich to Polacy. Ważne, by „Polak zabił” wybrzmiało w tytule materiału.

Czy Theresa May odeśle Polaków do domu?

Theresa May, premier Wielkiej Brytanii, obiecała niedawno, że postara się, aby za parę lat w szpitalach pracowali już tylko „urodzeni w Wielkiej Brytanii” lekarze i pielęgniarki. Czy odeśle Polki i Polaków? Czy do lekarzy i pielęgniarek dorzuci od razu – bo czemu nie – kierowców albo operatorów wózków widłowych? Czy prewencyjne zakaże pracy Polakom, albo przynajmniej wjazdu na brytyjskie drogi – gdzie „kulturowo obcym” imigrantom z pewnością kłopoty płata zasada lewostronności?

wp

Właściwie, czemu miałaby zrobić inaczej? Wszak dominujący pogląd jest taki, że granic należy pilnować, a niepożądanych ludzi deportować. Kiedy zamazuje się granica między pojedynczym winnym, a odpowiedzialnością zbiorową? Wtedy, kiedy nieważne jest, że kogoś zabił nieodpowiedzialny kierowca, lecz że „zabił Polak”. Pamiętajmy o tym, kiedykolwiek znów zobaczymy w krajowej prasie nagłówek „Arab to...”, „Ukrainiec tamto....”, „Imigranci znowu...”. Karma – panowie ministrowie, panowie politycy, pani premier – ma to do siebie, że wraca.

Jakub Dymek dla WP Opinie

Jakub Dymek - dziennikarz i publicysta "Dziennika Opinii" Krytyki Politycznej, kulturoznawca i absolwent wydziału nauk politycznych Uniwersytetu Północnej Karoliny w Greensboro, USA. Publikował m.in. w magazynie "Dissent", "Rzeczpospolitej", "Dzienniku Gazecie Prawnej". Za publikacje o tajnych więzieniach CIA w Polsce był w 2015 roku nominowany do nagrody dziennikarskiej Grand Press.

Poglądy autorów felietonów, komentarzy i artykułów publicystycznych publikowanych na łamach WP Opinii nie są tożsame z poglądami Wirtualnej Polski. Serwis Opinie opiera się na oryginalnych treściach publicystycznych pisanych przez autorów zewnętrznych oraz dziennikarzy WP i nie należy traktować ich jako wyrazu linii programowej całej Wirtualnej Polski.

Polub WP Opinie
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.