Sławomir Sierakowski: Trump zapewni Kaczyńskiemu władzę na długie lata?

Polska może być ofiarą, ale to wcale nie musi być powód do zmartwienia dla Jarosława Kaczyńskiego i jego obozu. Od początku rządów grają na osłabienie Polski za granicą. Skłócili nas z głównymi sojusznikami. Nasz minister spraw zagranicznych w niewyparzeniu języka i dziwacznych wypowiedziach może konkurować z samym Trumpem. Jarosława Kaczyńskiego interesuje tylko własne podwórko. A Trump może mu umożliwić permanentne rządy w Polsce. Co z tego, że w zwasalizowanej pozycji w stosunku do Rosji.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Sławomir Sierakowski: Trump zapewni Kaczyńskiemu władzę na długie lata?
(East News, Fot: STANISLAW KOWALCZUK)

Świat ostatni raz tak nieobliczalnego przywódcę na czele jedynego światowego supermocarstwa widział chyba w Cesarstwie Rzymskim za czasów Nerona albo Kaliguli. Tyle że Kaligula po objęciu władzy najprawdopodobniej dostał choroby mózgu. Zaś Neron miał 17 lat, gdy zaczynał panowanie. Tymczasem Donald Trump jest najstarszym prezydentem w historii USA. A jednocześnie najgorzej przygotowanym do pełnienia tej funkcji. Optymizmem nie napawa także skład jego administracji, w której nie brakuje równie kontrowersyjnych figur. Połowa z sekretarzy nie ma żadnego doświadczenia w pełnieniu funkcji publicznych.

Co to znaczy dla świata? Nikt nie wie, bo Trump potrafił niemal w każdej sprawie być po obu stronach jednocześnie, co gorsza nie zdając sobie z tego nawet sprawy. Na tle takich twardzieli jak Władimir Putin czy Chin Xi Jinping jest dzieckiem we mgle.

Jak zauważyła redakcja najnowszego wydania „The Economist”, główny błąd Trumpa polega na traktowaniu państw jak biznesów. W biznesie można sobie wymienić partnera handlowego na innego. Chin się nie da wymienić na coś innego, gdy chce się załatwić coś w basenie Morza Południowochińskiego. Nie ma też czegoś takiego jak rząd albo sąd światowy, który mógłby rozstrzygać spory państw, tak jak rozstrzyga się spory przedsiębiorstw. Gdy kłócą się państwa, skończyć się może wojną.

A co prezydentura Trumpa oznacza dla Polski? Trump jest pierwszym prezydentem opowiadającym się za rozpadem UE. A to UE (obok NATO) jest podstawą naszego bezpieczeństwa geopolitycznego i rozwoju gospodarczego. Jeśli dalej się będzie rozpadać aż się rozpadnie, przejdziemy na dzisiejsze pozycje Ukrainy. NATO opiera się na amerykańskiej armii, której budżet obronny jest większy niż łączny budżet ośmiu kolejnych państw. Bez zaangażowania USA, NATO nie jest żadną poważną przeciwwagą dla Rosji.

Są dwa scenariusze. Jeden zależy od tego, czy Trump przyjmie jakąś spójną doktrynę geopolityczną. A drugi od tego, czy wprowadzi tylko chaos. W obu przypadkach Polska będzie ofiarą. W pierwszym scenariuszu USA będą bardziej izolacjonistyczne, nacjonalistyczne, grające na rozbicie Unii Europejskiej (którą Trump postrzega jak przybudówkę Niemiec, a Niemcy jak rywala gospodarczego) i niepewne w kwestii wywiązywania się ze swoich sojuszniczych gwarancji. To nie musi od razu oznaczać gwałtownych przesunięć na arenie międzynarodowej, ale stopniowe osłabienie Polski i wzmocnienie Rosji na pewno nie pozostanie bez konsekwencji.

A jeśli zrealizuje się scenariusz drugi, czyli destabilizacja, również tracimy. W czasie destabilizacji powiększają się nierówności. Silniejsi stają się silniejsi, a słabsi słabsi. Na kryzysach umieją zarabiać tylko bogacze, biedni zawsze tracą. Chaos oznacza zdjęcie parasola ochronnego z nas. W obu scenariuszach zrealizuje się marzenie Rosji, czyli dogadywanie się z każdym państwem osobno. W negocjacjach Rosja – Unia Europejska przewaga gospodarcza tej drugiej jest jak siedem do jednego. W rywalizacji z całym Zachodem jak dwadzieścia jeden do jednego. Ale dogadując się z każdym osobno, Rosja już taka słaba nie jest i może korzystać ze swoich atutów, a czasem i monopoli energetycznych, a także wojskowych (np. w walce z terroryzmem islamskim). Nie mówiąc o presji wynikającej z arsenału nuklearnego. Mając USA po swojej stronie, tudzież USA zneutralizowane zwariowanym prezydentem, Rosja staje się na powrót supermocarstwem. Dla nas to zawsze oznacza jedno: wasalizację.

Rosja od lat domaga się tych samych trzech rzeczy: rozpadu Unii, osłabienia lub wycofania się NATO i podziału na strefy wpływów. Trump chce dokładnie tego samego. To aż dziwne, że obaj przywódcy, Putin i Trump, mówią tym samym głosem. Stąd wszelkie podejrzenia o to, że służby specjalne Rosji posiadają materiały kompromitujące amerykańskiego prezydenta. Jeśli tak, to mogą nim manipulować, jak chcą. Byłby to skandal stulecia, ale zaskoczeniem stulecia (albo dwustulecia) jest już taki prezydent w Białym Domu.

Od dziś Stanami Zjednoczonymi rządzi antyamerykanista. Dotąd znaliśmy takich z marginesu prawicowego lub lewicowego. Nie mówię o uzasadnionej krytyce USA, ale Ameryka ma również przeciwników rytualnych, przewidywalnych i permanentnych. Tacy najczęściej lecą w objęcia Rosji. I taki jest Trump.

Polska może być ofiarą, ale to wcale nie musi być powód do zmartwienia dla Jarosława Kaczyńskiego i jego obozu. Od początku rządów grają na osłabienie Polski za granicą. Skłócili nas z głównymi sojusznikami. Nasz minister spraw zagranicznych w niewyparzeniu języka i dziwacznych wypowiedziach może konkurować z samym Trumpem. Jarosława Kaczyńskiego interesuje tylko własne podwórko. A Trump może mu umożliwić permanentne rządy w Polsce. Co z tego, że w zwasalizowanej pozycji w stosunku do Rosji. Jakoś dotąd PiS-owi nie przeszkadzało, że przesuwał nas na wschód w swojej wizji demokracji, rządów prawa i relacjach międzynarodowych. Przypomnijmy, że jedynym państwem, z którym poprawiły nam się stosunki za czasów PiS, jest Białoruś.

Nie będę zaskoczony, jeśli Jarosław Kaczyński zmartwiony Trumpem nie jest. Cieszy się za to, że wraz z nim znika presja USA na utrzymanie demokracji liberalnej w Polsce. Waszyngton krytykować nas więcej nie będzie. I to jest najważniejsza wiadomość z dzisiejszego dnia dla władz Polski. Polski, na którą znowu pada cień Rosji.

Sławomir Sierakowski dla WP Opinie

Polub WP Opinie
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.