ycipk-72kb4k

Makowski: "Pirat drogowy to potencjalny zabójca. I tak powinien być przez prawo traktowany" [OPINIA]

Dlaczego ktoś, kto jedzie w środku dnia po osiedlowej drodze 130 km/h i z impetem wpada w przechodniów, ma być traktowany znacznie pobłażliwiej niż osoba, która dopuściła się nieumyślnego zabójstwa? I na ile może być ono nieumyślne, jeśli łamie się przepisy drogowe do takiego stopnia, że tylko prosi się o tragedię?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kierowca bmw, który na ul. Sokratesa potrącił przechodnia, nie został aresztowany.
Kierowca bmw, który na ul. Sokratesa potrącił przechodnia, nie został aresztowany. (PAP, Fot: Paweł Supernak)
ycipk-72kb4k

"Oto nowa zabawka dla dużych chłopców" - napisał w mediach społecznościowych o swoim stuningowanym, pomarańczowym bmw Krystian O. To było jeszcze przed wypadkiem, gdy chwalił się, że poprawił w aucie lakier i ceramikę. Później rozbił je, uderzając w 33-latka, który instynktownie odepchnął swoją żonę z dzieckiem w wózku. Czy nie wiedział, co robi, jadąc z prędkością autostradową po jednym z warszawskich osiedli? Czy tłumaczenie, że nie widział przechodniów, bo "oślepiło go słońce", jest w ogóle sensowne?

Absolutnie nie. I to szczególnie w momencie, w którym na Twitterze i Facebooku pojawiło się makabryczne wideo z monitoringu na ul. Sokratesa, pokazujące moment kolizji i zatrzymujący się poprawnie samochód na drugim pasie. Czyli dało się jechać normalnie.

Bezkarność za kółkiem

ycipk-72kb4k

Mimo tego pirat drogowy nie trafił do aresztu, w tej chwili w domu przygotowuje się do procesu. Ale takich jak on były wcześniej setki. Raptem kilka tygodni temu zapadł wyrok w sprawie innego kierowcy bmw, który w 2018 roku na warszawskiej trasie WZ - omijając korek i jadąc niezgodnie z przepisami po torowisku - wpadł na przystanek. Tylko cudem ranił, a nie zabił, pięć osób. Kara? 4 tys. złotych grzywny, 18 tys. złotych odszkodowania dla poszkodowanych, dwa lata zakazu prowadzenia auta. Co warto przypomnieć, wśród osób czekających na tramwaj była również kobieta w ciąży. Ile podobnych przypadków dotyczyło celebrytów rażąco łamiących przepisy, a potem unikających proporcjonalnej kary, wszyscy dobrze wiemy.

Czym różnią się ci kierowcy od osób, które wymachiwałby nabitą bronią w tłumie? Nie można udawać, że gdy siedzący za kierownicą auta dwukrotnie albo trzykrotnie przekracza prędkość, łamie jedynie przepisy ruchu drogowego. Zdecydowanie za długo w polskim prawie i na polskich ulicach panowało przekonanie, że gdy ktoś ginie, zabija go "auto", a nie kierowca. Że mówimy o zwykłym "wypadku", a nie świadomym igraniem z życiem i śmiercią.

Prawo silne wobec słabych?

Przestępców za kierownicą ośmielają nie tylko karygodnie niskie kary, ale równocześnie brak jakiejkolwiek konsekwencji przy ich wymierzaniu. Chyba każdy doświadczył albo zna historie z policjantami czającymi się "za krzakiem" z fotoradarem, aby złapać kierowców jadących 10 km/h więcej po odcinku, na którym nie ma przechodniów. Albo łapiących studentów przechodzących na czerwonym świetle. Albo wlepiających mandaty po 500 zł dla osób przejeżdżających na żółtym świetle.

ycipk-72kb4k

Jaki sygnał wysyła swoim obywatelom państwo, które jest silne wobec często błahych przewinień, ale nie potrafi adekwatnie ukarać tych, którzy zabijają ludzi swoją brawurą i bezmyślnością?

Zgadzam się, że bezpieczeństwo na drogach to więcej niż wymiar kar. Mówimy bowiem o rozwiązaniach strukturalnych, audycie przejść dla pieszych, ich oznakowaniu, tworzeniu progów zwalniających - całym apanażu środków dostępnych dla samorządów, miast i administracji centralnej. Gdzieś to się jednak zaczyna. Być może powinno w momencie, w którym ten kierowca pomarańczowego bmw miałby świadomość, że jadąc 130 km/h na godzinę, może liczyć na taką samą karę, jak ktoś, kto morduje innego człowieka. Bo inaczej tego nazwać nie można.

Marcin Makowski dla WP Opinie

Polub WP Opinie
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-72kb4k

ycipk-72kb4k
ycipk-72kb4k