ycipk-katp33

Krawczak: Rządowa promocja rodziny tradycyjnej: mama, tata i nic (Opinia)

Państwo zrobiło już całkiem sporo, by zmusić Polki do rodzenia. Choćby blokując ich edukację seksualną i ograniczając im dostęp do taniej antykoncepcji, zakazując aborcji. A Polki i tak rodzą coraz mniej dzieci. Czy powołanie rządowego pełnomocnika do spraw dzietności i "promocji tradycyjnej rodziny" to zmieni?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Barbara Socha podczas spotkania Fundacji Mamy i Taty
Barbara Socha podczas spotkania Fundacji Mamy i Taty (East News)
ycipk-katp33

Nową pełnomocniczką rządu do spraw demografii zostanie Barbara Socha, do niedawna specjalistka od marketingu przemysłowego w IBM Polsce.
Barbara Socha to też prezeska Stowarzyszenia Ruchu 4 Marca sprzeciwiającego się edukacji seksualnej w szkołach i stołecznej "Deklaracji Praw LGBT".

Można się domyślać, że dla Barbary Sochy układ, w którym dziecko wychowują na przykład dwie kobiety z rodziną nie ma nic wspólnego.

W jaki sposób jednak precyzyjnie określić, co jest zgodne z tradycją, a co nie?
I w jakim stopniu konserwatywne podejście do rodziny w obecnych polskich uwarunkowaniach, jak rozumiem, posiłkowane nowymi strategiami i promocjami Barbary Sochy, ma szanse nieoczekiwanie wypromować u Polek wielodzietność?

ycipk-katp33

Dwóch mężczyzn i dziecko to rodzina? Ostrożna odpowiedź Gawkowskiego

Kiedy na początku XX wieku Bronisław Malinowski wydał esej "Aborygeni Australijscy. Socjologiczne studium rodziny" jego uczeni koledzy musieli przełknąć gorzką pigułkę: wbrew ich wcześniejszym tezom rodziny aborygeńskie miały się świetnie.

Tyle że nie przypominały tych europejskich. Nie obowiązywała w nich monogamia, obyczaje seksualne były swobodne, a ojcowie dzieci nie zawsze dzielili z nimi wspólne geny. I… w niczym to tym rodzinom nie przeszkadzało.

ycipk-katp33

Ani prośby ani groźby

Dokładnie 106 lat później w średniej wielkości kraju nad Wisłą odkrywamy rzecz wstrząsającą. Program 500+ jednak nie okazał się pro-demograficzny, liczba nowych urodzeń coraz bardziej rozjeżdża się z liczbą zgonów A osób LGBT+ jest za mało, aby przypisać im złośliwe siedzenie w heteronormatywnych sypialniach i blokowanie reprodukcji.

Jako państwo zrobiliśmy już przecież całkiem sporo, by zmusić kobiety do rodzenia. W jaki sposób? Choćby utrudniając im dostęp do edukacji seksualnej czy taniej antykoncepcji.

Co ciekawe, ostatni Spis Powszechny potwierdza zgoła nietradycyjne tendencje społeczne: regularnie rosną liczby rozwodów, konkubinatów i narodzin poza małżeństwem. A może jest jeszcze inny powód: znanym w Polsce propagatorom rodziny z tradycją brakuje pomysłów?

ycipk-katp33

Przypomnijmy, jednym z najsłynniejszych dystrybutorów idei tradycyjnej rodziny jest Fundacja Mamy i Taty, zniechęcająca Polaków do rozwodów, za to zachęcająca Polki do rodzenia dzieci.

Fundacji zawdzięczamy legendarną już kampanię "zdążyłam pojechać do Tokio, nie zdążyłam urodzić dziecka", której ironiczne przeróbki do dziś krążą w Internecie. Zawdzięczamy jej także Barbarę Sochę, która od roku kieruje kampaniami społecznymi w fundacji. Kampaniami bez efektów, jak pokazują statystyki.

Skasowanie in vitro

Ze statystyk demograficznych wynikają także kwestie mniej oczywiste. Na przykład taka, że 0,6 procent polskich dzieci to dzieci adoptowane, a 0,7 procent dzieci wychowuje się w rodzinach jednopłciowych. Co piąte dziecko jest wychowywane przez samotną matkę (niespełna trzy proc. - przez ojca).

ycipk-katp33

Coraz więcej dzieci żyje w rodzinach patchworkowych. Ponad jeden procent dzieci urodzonych w latach 2013 – 2016 urodziło się dzięki metodzie in vitro, a to za sprawą krajowego programu refundacji. Którego skasowanie było jedną z pierwszych decyzji rządu Prawa i Sprawiedliwości. Powód? Oczywisty. Program nie promował tradycyjnych metod tworzenia rodziny.

Wygląda na to, że doświadczamy podobnie gorzkiej pigułki, co nieżyjący już koledzy Bronisława Malinowskiego: rodzina w Polsce potrafi się miewać całkiem nieźle. Tyle że coraz częściej nie jest to rodzina w wąskim znaczeniu, jakie widzi dziś rząd i nowa jego pełnomocniczka.

A może jednak potrzebne nam jest po prostu przeformułowanie koncepcji i roli rodziny? Może nie mamy już innego wyjścia?

_Anna Krawczak jest antropolożką, członkinią Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem UW, jak też wieloletnią przewodniczącą Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji "Nasz Bocian".

Polub WP Opinie
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-katp33

ycipk-katp33
ycipk-katp33