Trwa ładowanie...
d1901q7

Jacek Żakowski: UFO i przyjaciele. Nie zazdroszczę, awantura i tak murowana

Co piąty Amerykanin przez politykę stracił przyjaciela, donosi „USA Today”. A Ty? Kimkolwiek jesteś Polaku - uważaj! Możesz stracić rodzinę. Nie tylko nabytą, ale i przyrodzoną. Przyjaciół można znaleźć sobie nowych. Nowej rodziny człowiek sobie tak łatwo nie zrobi. Powinowaci, pal sześć. Ale z krewnymi jest prawdziwy kłopot.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jarosław Kaczyński i posłowie PiS
Jarosław Kaczyński i posłowie PiS (East News, Fot: JACEK DOMINSKI/REPORTER)
d1901q7

Ryszard Czarnecki uważa, że sondaż dla TVN, który przed Wielkanocą pokazał tąpnięcie notowań PiS, to ściema mająca skłócić Polaków przy świątecznych stołach. Po Faktach, które „ściemniły” PiS-owi aż 12 punktów procentowych, „Wiadomości” „ściemniły” PiS-owi 8. Zobaczymy, co dalej. Po „ściemie” w „Wiadomościach” można się będzie pokłócić nie tylko, czy TVN kłamie, lecz też, czy TVP kłamie. To jednak dopiero początek.

Co wobec skłócania Polaków przez sondaże sądzić o zawetowaniu przez prezydenta Dudę ustawy degradacyjnej? I to w Wielki Piątek! To dopiero jest świąteczny granat wrzucony do szamba naszych politycznych emocji. W dodatku wyjątkowo perfidny. Bo tworzący podziały biegnące w poprzek najważniejszego podziału na PiS i anty-PiS.

Pęknięcie w obozie „dobrej zmiany” trafiło już na czołówki. Macierewicz się wściekł i zarzucił prezydentowi, że „broni ludzi ze związku przestępczego”. Pani Mazurek ogłosiła pokutne milczenie, co dobrze pasuje do starej tezy Prezesa, że partia musi się liczyć z prezydentem. A prezydenccy oczywiście grzecznie objaśniają, dlaczego prezydent ma rację, bo taką mają pracę. Nawet więc jeżeli ktoś ma kompletnie PiS-owską rodzinę (czego nie zazdroszczę) to awantura i tak murowana.

d1901q7

Ale jak ktoś ma całkiem anty-PiS-owską rodzinę (jak ja), to wcale nie ma lepiej. Bo zaraz się zacznie: czy prezydent postąpił po prostu uczciwie, sprytnie, czy może głupio lub podle. Ja na przykład z tezą o uczciwości bym się jeszcze wstrzymał, bo jak ktoś nie zaprzysiągł legalnie wybranych sędziów (TK), a zaprzysiągł nielegalnie wybranych, albo jak z biodra i wbrew procedurom ułaskawił dwóch swoich kolegów, żeby mogli zostać ministrami, to jakoś nie sądzę, żeby nagle poczuł zew uczciwości albo przyzwoitości. Ale znam takich, którzy - zwłaszcza po wielkanocnej spowiedzi i po Rezurekcji - wybuchną miłością bliźniego lub żądzą symetryzmu i okażą chrześcijańską łaskę niepamięci. Nawet jednak w mojej anty-PiS-owskiej rodzinie znajdzie się może osoba, która uzna, że ułaskawienie przez Andrzej Dudę generałów Kiszczaka i Jaruzelskiego, a nawet Hermaszewskiego, było niemoralne i należało tylko skierować ustawę do Trybunału.

Osobiście sądzę, że jednak najważniejszym argumentem za wetem nie było ani to że gen. Hermaszewski jest zdaniem posła Czarneckiego fantastycznym dziadkiem, ani to, że nikt go nie pytał, czy chce być we WRON, a on tylko zapomniał powiedzieć, że nie chce, lecz to, że Pan Prezydent ma wciąż ciężkiego kaca po podpisaniu najgłupszej na świecie noweli ustawy o IPN.

Pewnie część rodziny nawet się ze mną co do takiej interpretacji zgodzi, ale tu niestety znowu otworzy się brama piekieł, bo stanie przed nami pytanie czy pucowanie sobie prezydenckiego sumienia przy pomocy weta nie jest kolejnym nadużyciem władzy. A zwłaszcza czy nie byłoby lepiej, gdyby zamiast szukać sobie całkiem innej zasługi, prezydent spróbował naprawić zło, które zrobił - na przykład popierając, a nawet wnosząc, projekt unieważniający podpisaną przez niego głupią nowelizację.

Świąteczna dobroć wybuchająca na gruncie polskiej wyrozumiałości z pewnością jednak podsunie komuś myśl, że nie należy zbyt wiele od ludzi wymagać. Zwłaszcza od dr Dudy. Wiadomo, dlaczego. A ja bardzo nie lubię takiego myślenia. Bo przez tę naszą polską wyrozumiałość powtarzamy bardzo nieprzyjemne błędy. Na przykład bezkarność piłsudczyków winnych zamachu stanu w 1926 r. i aparatczyków wysługujących się stalinowskiej Rosji, niewątpliwie jest teraz zachętą dla tych wszystkich, którzy biorą udział w łamaniu konstytucji. Gdyby jesienią 1939 r. Sikorski przykładnie rozstrzelał Rydza Śmigłego i spółkę, gdyby Trzecia RP karała peerelowskich aparatczyków za zdradę stanu (bo uznali przewodnią rolę Związku Radzieckiego!), gdyby Kaczyński, Kamiński, Wąsik poszli siedzieć za sprawę Barbary Blidy i inne, to inaczej by dziś Polska wyglądała.

d1901q7

Oczywiście wiem, że sprawy są złożone i zawsze jest coś za coś. Rozumiem, mogę nawet tłumaczyć dlaczego stało się jak się stało i że zapewne było to racjonalne. Ale… emocjonalnie nie umiem tego zaakceptować. Sorry, takie mam emocje. A inni mają przeciwne. One się ujawniają, ilekroć polityka dotyka jakichś fundamentalnych problemów. A tutaj dotyka.

Czy na przykład decyzję Andrzeja Dudy można rozumieć w ten sposób, że prezydentowi się nie podobało, iż ustawa degradacyjna naruszała normę, w myśl której zwycięzcy nie mszczą się na pokonanych przywódcach, żeby następni nie mścili się na ich przywódcach? Inaczej mówiąc: czy chroniąc (moim zdaniem słusznie) swego poprzednika (Jaruzelski był przecież prezydentem, gdy wybiliśmy się na niepodległość) Andrzej Duda inwestuje w swoją bezpieczną przyszłość? To wydaje mi się bardzo prawdopodobne, ale na 100 procent nigdy się tego nie dowiemy. Bo o takich zasadach i targach mówią politolodzy abo publicyści, ale politycy prędzej połkną język, niż przyznają publicznie, że tak kombinują, kombinowali, gotowi są kombinować.

Rzućcie te watpliwości na rodzinne stoły między pisanki, baranka, święconkę, a w niejednym domu krew się może polać. Albo przynajmniej łzy. Nikomu tego nie życzę. I chyba bym jednak nie dał wiary, że Andrzej Duda zastosował to weto, żeby skłócić Polaków. Akurat on i poseł Czarnecki to chodzące dowody, że rodziny istnieją ponad podziałami. I żyją.

Ale na święta Wielkiej Nocy czyli Zmartwychwstania mam też dla Państwa inną pocieszającą wiadomość. Dzień po ogłoszeniu, że co piąty Amerykanin przez politykę stracił przyjaciela, dziennik „USA Today” opublikował inną - odrobinę lepszą. Otóż w roku 2017 zgłoszono na świecie tylko 4923 przypadki pojawienia się UFO. A w 2016 było ich 5516. Czyli wolno, ostrożnie, nieufnie, ale jednak, wraca ludziom rozum. Może to jest jakieś wytłumaczenie niektórych decyzji podejmowanych w Polsce?

d1901q7

Podziel się opinią

Share
d1901q7
d1901q7