ycipk-3n6rjm

Guy Verhofstadt o Polsce i Węgrzech: Kryzys rządów prawa w Europie

Smutna prawda jest taka, że gdyby dziś Węgry i Polska ubiegały się o członkostwo w UE, nie zostałoby im ono przyznane. Obywatele tych krajów powinni poważnie rozważyć, co to oznacza - pisze Guy Verhofstadt, były premier Belgii dla Project Syndicate. Serwis Opinie publikuje artykuł jako jedyny w Polsce.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Guy Verhofstadt, były premier Belgii i przewodniczący frakcji Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w Parlamencie Europejskim
Guy Verhofstadt, były premier Belgii i przewodniczący frakcji Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w Parlamencie Europejskim (AFP, Fot: Thomas Samson)
ycipk-3n6rjm

Smutna prawda jest taka, że gdyby dziś Węgry i Polska ubiegały się o członkostwo w UE, nie zostałoby im ono przyznane. Obywatele tych krajów powinni poważnie rozważyć, co to oznacza - pisze Guy Verhofstadt, były premier Belgii. Artykuł w języku polskim ukazuje się wyłącznie w Opiniach WP, w ramach współpracy z Project Syndicate.

Na zgliszczach pozostawionych przez dwie wojny światowe, kraje europejskie wspólnie rozpoczęły coś, co wkrótce zostało uznane za największy na świecie eksperyment w zakresie jednoczenia, współpracy i współdzielenia suwerenności. Jednak mimo dziesięcioleci imponujących osiągnięć, europejskiemu projektowi grozi rozpad.

Nierozwiązany kryzys finansowy, kryzys migracyjny, pogarszający się stan bezpieczeństwa i zahamowane procesy integracyjne w całej Europie, wytworzyły toksyczne i niestabilne warunki, które sprzyjają rozwojowi populizmu i nacjonalizmu. Być może ich najwyrazistszym przejawem jest rozkład rządów prawa w Unii Europejskiej.

ycipk-3n6rjm

Szczególnie dwóch członków UE, Węgry i Polska, zagraża teraz tym zdobytym w trudzie europejskim normom demokratycznym, podważając przez to samą celowość europejskiej integracji.

Na Węgrzech liberalno-demokratyczne wartości są systematycznie atakowane przez rząd Viktora Orbána. Od momentu powrotu na stanowisko premiera w roku 2010, Orbán skierował Węgry na ścieżkę autorytarnego nacjonalizmu, a także wykorzystał kryzys migracyjny żeby umocnić w społeczeństwie "mentalność oblężonej twierdzy," która pomaga mu podtrzymać szerokie poparcie dla rządu.

W tym procesie zignorowane zostały podstawowe prawa, ograniczono wolność mediów, zdemonizowano uchodźców, a Orbán robi wszystko co może, żeby osłabić UE. Usiłowania unijnych instytucji, żeby przekonać Orbána do zmiany kursu jedynie ośmieliły go do dalszego naruszania norm demokratycznych.

W międzyczasie, zaczynając od października ubiegłego roku, kryzys demokracji pojawił się także w Polsce. Eurosceptyczna partia przeciwna imigracji - Prawo i Sprawiedliwość - zapewniła sobie bezsporną większość parlamentarną dzięki obietnicom wprowadzenia populistycznych reform ekonomicznych oraz "postawienia Polski na pierwszym miejscu" ("put Poland first" - hasło nawiązujące do sloganów zachodniej skrajnej prawicy - przyp. red.). Już od wyborów, PiS wyprowadził serię ataków na samą polską konstytucję.

ycipk-3n6rjm

Ustawodawstwo rządowe mające na celu zreformowanie polskiego Trybunału Konstytucyjnego, zostało potępione przez sam Trybunał, jak również europejską organizację strzegącą demokracji - Komisję Wenecką. Rząd faktycznie uniemożliwił Trybunałowi orzekanie o konstytucjonalności ustawodawstwa. To osłabia kluczowy filar demokratycznych rządów prawa, a przez to jest wysoce kłopotliwe zarówno dla Polski, jak i dla Europy.

Węgry i Polska stoją na czele skrajnie prawicowego kierunku działania, który rozprzestrzenił się w całej Europie i jest uprawiany przez partie wykorzystujące polityczną pustkę, wytworzoną przez porażkę UE w rozwiązywaniu kryzysów finansowego i migracyjnego. Jak zatem można by odwrócić kierunek wydarzeń?

W demokratycznych krajach istotne jest, aby przeciwników demokracji zwalczać demokratycznymi środkami. Ważne, żeby zagranica przekonała samych Węgrów i Polaków, że w zglobalizowanym świecie nacjonalizm daje jedynie fałszywe poczucie bezpieczeństwa i ekonomiczną marginalizację. Oba kraje leżą w sercu Europy i na wielu poziomach ogromnie zyskały dzięki członkostwu w UE. Nie powinny więc odrzucać możliwości dalszego rozwoju.

Węgrzy i Polacy odrzucili izolację międzynarodową w roku 1989. Po upadku Żelaznej Kurtyny oba kraje zostały lojalnymi sojusznikami NATO jeszcze przed wstąpieniem do UE. Geopolityczne bezpieczeństwo jest nieodpartym argumentem na rzecz europejskiej jedności, a nie może być zjednoczonej Europy bez Węgier i Polski.

ycipk-3n6rjm

Jednak my wszyscy, a szczególnie Węgrzy i Polacy, powinniśmy pamiętać, że NATO, podobnie jak UE, osadzone zostało na fundamentalnych zasadach demokracji, wolności jednostki i praworządności. Rząd, który lekceważy te zasady, zagraża spójności i solidarności tego sojuszu. Jest zatem istotne, żeby Stany Zjednoczone i pozostali sojusznicy NATO zabrali teraz głos i nalegali na zabezpieczenie demokratycznych mechanizmów równowagi i kontroli. Byłoby niewyobrażalnym dla przywódców NATO, żeby dalej poważnie rozważać udział w czerwcowym szczycie w Warszawie, jeżeli Polska pozostanie w kryzysie konstytucyjnym, a rząd lekceważyć będzie praworządność, jak również opinię szanowanego organu międzynarodowego - Komisji Weneckiej.

Należy przypomnieć Węgrom i Polakom, że rosyjski prezydent Władimir Putin aktywnie usiłuje podzielić i osłabić UE i NATO. Jeżeli Europa ma zmierzyć się z agresją Kremla, jest niezbędne, aby Polska i Węgry podążały za fundamentalnymi zasadami i wartościami obu grup.

Jest także konieczne, aby UE wykształciła bardziej kompleksowy mechanizm obrony rządów prawa wewnątrz Unii. UE posiada mechanizmy regulujące politykę gospodarczą, strzegące środowiska i wspólnego rynku. Ale Europa zawsze była czymś znacznie więcej, niż tylko projektem ekonomicznym. Jest także unią wartości, których żaden członek nie może wyrzec się bez konsekwencji.

Rządy są tworzone i upadają, a politycy przychodzą i odchodzą, ale demokratycznym instytucjom powinno się oszczędzić ingerencji politycznej. Smutna prawda jest taka, że gdyby dziś Węgry i Polska ubiegały się o członkostwo w UE, nie zostałoby im ono przyznane. Obywatele tych krajów powinni poważnie rozważyć, co to oznacza. Ich obecni przywódcy twierdzą, że bronią narodowych interesów. Ale czy na pewno w interesie ich krajów jest, aby zostać zmarginalizowanym przez USA, NATO i resztę Europy?

ycipk-3n6rjm

Guy Verhofstadt

Tłumaczenie: Mikołaj Golubiewski dla Wirtualnej Polski

Copyright: Project Syndicate, 2016

Polub WP Opinie
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-3n6rjm

ycipk-3n6rjm
ycipk-3n6rjm