Andrzej Duda pokazał, że się interesuje, ale nic nie może

Minister Antoni Macierewicz publicznie lekceważy prezydenta Andrzeja Dudę. A głowa państwa po zasygnalizowaniu, że dostrzega problem w zarządzaniu armią, wycofuje się na bezpieczną pozycję obserwatora. Dał tego dowód w wywiadzie dla TVP.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Domyślny opis zdjęcia na stronę główną
Domyślny opis zdjęcia na stronę główną (Agencja Gazeta)
WP

Miesiącami dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski zapewniał, że „pan prezydent na tyle często spotyka się z panem ministrem, że jeżeli nawet ma jakiekolwiek wątpliwości, to te wątpliwości są wyjaśniane natychmiast”. Ale z czasem ten ton się zmienił. W połowie marca stwierdził już, że dalej panowie się spotykają, ale dochodzi do "różnicy zdań, w różnych kwestiach, także personalnych".

Rozmawiali, ale głowa państwa w końcu wysłała dwa pisma do ministra. To demonstracja braku zaufania i tego, że słowa okazywały się nic nie znaczyć, więc konieczne stały się urzędowe dokumenty. Prezydent pokazuje, że się jednak interesuje wojskiem, którego jest konstytucyjnym zwierzchnikiem, ale jednocześnie z jego korespondencji z Macierewiczem wynika, że Duda nic tu nie może. Jego wpływ na Antoniego Macierewicza jest żaden. A nawet ma kłopot z pozyskiwaniem informacji od ministra. Bo dlaczego prezydent tak mocno i z niepokojem dopytuje o wakaty na stanowiskach attaché wojskowych w kilku państwach, skoro minister odpowiada, że przecież decyzje już podjął, a teraz są dopełniane procedury i formalności?

Od samego początku tego rządu Antoni Macierewicz prezydenta Andrzeja Dudy nie traktuje jak poważnego partnera, de facto nie uznaje też zwierzchnictwa premier Beaty Szydło, a nawet opiera się w realizowaniu publicznych wezwań ze strony prezesa Jarosława Kaczyńskiego, co widać po sprawie Bartłomieja Misiewicza.

WP

W sprawach wojska prezydenta jest wycofany. Dowodzi tego także jego najnowszy wywiad dla TVP. Choć wielu - nawet bliskich PiS-owi wojskowych i początkowo z nadzieją patrzących na Macierewicza - zwraca uwagę, że czystka w wojsku jest błędem ministra, to prezydent mówi, że problemu nie widzi. Gdyby bowiem Andrzej Duda stwierdził publicznie, że tu problem jednak jest, to byłaby to deklaracja politycznej wojny z ministrem Antonim Macierewiczem. Prezydent nawet gdyby dostrzegał problem odejść z wojska, to i tak ma zbyt słabą pozycję, aby na taką wojnę pójść. - Ja sytuację obserwuje i monitoruję - nieprzypadkowo więc stwierdził Andrzej Duda. A jego pisma to już nie jakieś "zastrzeżenia", ale jedynie "pytania".

Kolejni generałowie i pułkownicy jednak odchodzą. Nie są to jednak liczby, które by jakoś szczególnie odbiegały od tego, co armia notowała w poprzednich latach (Czytaj więcej).

Ale już wymiana 90 proc. stanowisk dowódczych w Sztabie Generalnym i 82 proc. w Dowództwie Generalnym może zachwiać instytucjami.

I kolejny wątek z wywiadu głowy państwa. Macierewicz wskazał w czasie debaty w Sejmie, że odejścia wojskowych z armii były też związane z kwestiami lustracyjnymi. Prezydent Andrzej Duda pokrewną sprawę - szkolenia wojskowych na uczelniach radzieckich - też wskazał. Bijąc w swoich krytyków zarzucił gen. Stanisławowi Koziejowi (byłemu szefowi BBN za prezydentury Bronisława Komorowskiego, a teraz krytykowi Macierewicza i Dudy), że odbywał kursy na moskiewskiej uczelni. Mając z kolei kłopot z przypomnieniem sobie nazwiska gen. Mieczysława Cieniucha (szefa Sztabu Generalnego po katastrofie smoleńskiej, obecnie nie udziela się publicznie) wskazał na to, że kończył moskiewską uczelnię.

WP

Ale co to ma wspólnego z generałami, którzy odchodzą teraz, a z radzieckimi uczelniami nie mieli do czynienia? Andrzej Duda podkreślał, że jego zdaniem nie powinno być tak, że dowódcami są ludzie, którzy uczyli się na studiach w Moskwie w latach 70 i 80. Najważniejsi generałowie, którzy za jego kadencji odchodzą z armii, mają przecież w życiorysach uczelnie z USA, Wielkiej Brytanii czy Kanady. A nie Związku Radzieckiego. Odchodzą, bo mimo że pełnią stanowiska, to nie mają wpływu na decyzje - w tym personalne. Są pomijani, lekceważeni, nie mogą się spotkać z szefem MON. Ale odpowiedzialność ponoszą. Kwestie honorowe są emocjonalnie istotne, ale jednak marginalne - odbieranie honorów przez Bartłomieja Misiewicza to nie jest kwestią, o którą mogłaby się rozbić generalska kariera.

I na koniec. W wywiadzie dla TVP Duda bez pytania o ewentualną dymisje Macierewicza wyśmiał sugestie, że taki ma cel. Prezydent i minister mają się spotkać 31 marca w BBN. I wcale - wedle zapewnienia Biura - nie jest to wezwanie na dywanik, ale było ono planowane od dawna.

Polub WP Opinie
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.
WP