Trwa ładowanie...
d4hc4a8

Miasteczko Dziecięce w Podgrodziu. Stalinowska utopia, w której miały rządzić dzieci

• W 1952 roku w PRL stworzono dziecięce miasteczko, które miało być rządzone przez dzieci • W Podgrodziu próbowano kształtować dzieci i młodzież według radzieckich wzorców • Inspiracją dla miasteczka była Artek w ZSRR • Kres stalinizmu w Polsce rozpoczął zmierzch komunistycznej dziecięcej utopii
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dzieci pełniące funkcje kolejarzy w Miasteczku Dziecięcym w Podgrodziu, 1952 rok
Dzieci pełniące funkcje kolejarzy w Miasteczku Dziecięcym w Podgrodziu, 1952 rok (PAP, Fot: Jan Tymiński)
d4hc4a8

• W 1952 roku w PRL stworzono dziecięce miasteczko, które miało być rządzone przez dzieci
• W Podgrodziu próbowano kształtować dzieci i młodzież według radzieckich wzorców
• Inspiracją dla miasteczka była Artek w ZSRR
• Kres stalinizmu w Polsce rozpoczął zmierzch komunistycznej dziecięcej utopii

"W Podgrodziu dzieci wychowywane są w duchu zespołowości i koleżeństwa" - mówi lektor "Polskiej Kroniki Filmowej". Na ekranie roześmiane dzieciaki odwracają kajak i wylewają z niego wodę, bo jedno z nich chwilę wcześniej zaliczyło wywrotkę. Moment później tak samo szczęśliwe buzie widzimy w wesołym miasteczku. "W radosnej atmosferze kolektywnej pracy i kolektywnej zabawy płyną letnie dni najmłodszej rzeczypospolitej" - tymi słowami kończy się materiał filmowy z 1952 roku. Wszystko to wygląda jak luksusowy i nadzwyczaj atrakcyjny turnus wakacyjny, który z pewnością musiał być szczytem dziecięcych marzeń doby wczesnego PRL. Ale to nie są zwykłe wakacje. Tu, w Miasteczku Dziecięcym w Podgrodziu nad Zalewem Szczecińskim, próbowano uformować nowego, socjalistycznego człowieka.

Impuls przyszedł z ZSRR, od pedagoga Antona Makarenki, który spędził długie lata na pracy z bezprizornymi - zdemoralizowaną, najczęściej osieroconą, częścią radzieckiej młodzieży. "Na wakacyjnych koloniach i obozach, ujętych w ramy samorządu dziecięcego, dzieci same gospodarują, same sobą rządzą, same stanowią o pracach i dążeniach swojego kolektywu, same kierują losem swego dziecięcego społeczeństwa" - pisali w 1953 roku zachwyceni wychowawczymi eksperymentami radzieckiego uczonego autorzy książeczki "Miasteczko Dziecięce w Podgrodziu". Te zabiegi miały doprowadzić podopiecznych do przyjęcia prawdziwie komunistycznej postawy całkowitego "podporządkowania się interesom kolektywu", bo tylko ona umożliwia "wielkie osiągnięcia społeczne".

d4hc4a8

Dziecko Arteku

W ZSRR te idee wcielano m.in. w Arteku - położonym na Krymie nad Morzem Czarnym ośrodku radzieckich pionierów. Była to największa dziecięca i młodzieżowa kuźnia komunistycznych charakterów, jaką poznał cały blok wschodni. Przez cały rok - warunki klimatyczne Arteku były zbliżone do francuskiej Riwiery - dzieci uczyły się kochać Józefa Stalina i wierzyć w komunizm.

Światło Arteku promieniowało na cały komunistyczny świat. Nic więc dziwnego, że dotarło również do Polski Ludowej i zapłodniło umysły polskich makarenkistów. Ich marzenie spełniło się w wakacje 1952 roku. Na siedzibę "polskiego Arteku" wybrano Podgrodzie - małą leśną osadę położoną nad Zalewem Szczecińskim, nieopodal Nowego Warpna. Zarząd nad inicjatywą objął Centralny Związek Spółdzielczości Pracy.

"Życzę Wam, abyście idąc za przykładem radzieckich pionierów z Arteku - przemawiał 27 lipca do małych wczasowiczów Minister Przemysłu Drobnego i Rzemiosła Adam Żebrowski - zamienili Podgrodzie na miasteczko najlepszych przodowników pracy i nauki społecznej, abyście nabierali tu nowych sił, energii i zdrowia do dalszej pracy dla pięknej przyszłości naszej umiłowanej Ojczyzny".

d4hc4a8

W tym samym tonie na łamach Głosu Szczecińskiego wypowiadała się wiceminister oświaty Zofia Dębińska: "Podgrodzie to dziecko Arteku, pierwszego w świecie miasteczka dziecięcego, które powstało w Związku Radzieckim. Waszym zadaniem, obywatele Podgrodzia, jest wzorując się na bohaterskiej młodzieży radzieckiej, prowadzić wielkie dzieło budowania szczęśliwej Polski". Oczekiwania władz były ogromne, entuzjazm karmiących się radzieckimi ideami pedagogów niespożyty.

Kolejką przez utopię

"Otóż to maleńkie Podgrodzie tym jest dziwne, iż jest to pierwsze i dziś jedyne w Polsce miasteczko, które w całej pełni można nazwać dziecięcym. Poza niezbędną grupką opiekunów, lekarzy, pedagogów, mieszkają tam wyłącznie dzieci, które same się obsługują, same się rządzą i same o sobie stanowią" - rozpisywali się autorzy wspomnianej książeczki "Miasteczko Dziecięce w Podgrodziu".

I rzeczywiście, porządku na ulicach pilnowali ubrani w milicyjne mundurki malcy. Pomiędzy domkami biegali roznoszący pocztę mali listonosze. Poza tym, funkcjonowały również służby: morska, zdrowia oraz kolejowa. Ta ostatnia obsługiwała największą atrakcję Podgrodzia: kolejkę wąskotorową. Jej linia okalała Podgrodzie i biegła przez bardzo zróżnicowany teren - miasteczko, pas nadbrzeżny, las i tereny podmokłe. Był też dworzec główny z poczekalnią, kasą biletową i peronem. Jedynie maszynista Józef Kwiatkowski był dorosły - bileterskie i konduktorskie obowiązki powierzono dzieciom.

d4hc4a8

Miasteczko dzieliło się na cztery dzielnice, a każda z nich miała osobną stołówkę. W Podgrodziu istniały też kinoteatr, amfiteatr, stadion, plaża wraz z kąpieliskiem i wieżyczką ratownika. To była ziszczona dziecięca utopia.

Biedni Murzyni

Jednak wszystkie te atrakcje dla służyły celom dużo ważniejszym, aniżeli tylko wypoczynek najmłodszych. To właśnie tu, w trakcie przejazdów kolejką, pluskania się w wodzie, śmiechu i rozgardiaszu oraz codziennych funkcyjnych obowiązków toczyła się walka najpoważniejsza z możliwych - o dusze dzieci i młodzieży. Wbrew pozorom, w Podgrodziu najważniejsza nie była wcale zabawa, lecz polityka.

Postacią centralną w miasteczku był Bolesław Bierut. Na początku działalności jego portrety - obok wizerunków Stalina - były niemal wszechobecne. Nie zapomnieli o nim również autorzy pierwszego regulaminu Podgrodzia: "To wszystko co Cię otacza, co Cię cieszy, co dodaje sił do pracy, nauki szkolnej - zawdzięczasz władzy ludowej i najlepszemu przyjacielowi dzieci - Towarzyszowi Bolesławowi Bierutowi". Kult jednostki - typowy dla pierwszych lat polskiej rzeczywistości komunistycznej - był jednym z pedagogicznych fundamentów miasteczka aż do odwilży w 1956 roku.

d4hc4a8

Rozliczne zajęcia i atrakcje, które Podgrodzie oferowało dzieciom, miały na celu zmianę ich świadomości. "Widzieliśmy, jak kapitaliści amerykańscy - pisał po obejrzeniu przedstawienia 'Sambo i lew' w amfiteatrze jeden z małoletnich dziennikarzy - męczą biednych Murzynów i każą im ciężko pracować, a zyski z ich pracy zgarniają do własnej kieszeni. [...] Ja bym bardzo chciał, żeby dzieci murzyńskie przyjechały do Podgrodzia, to bym się z nimi bawił razem z moimi kolegami". A tak o warsztatach dotyczących prac domowych pisali autorzy cytowanego "Miasteczka Dziecięcego Podgrodzie": "Praca w kółku gospodarstwa domowego nauczyła dzieci, że nie ma prac 'męskich' i 'kobiecych', że każda praca wykonana dobrze zapewnia radość i wzmaga niezależność". W każdym elemencie dziecięcej aktywności zwracano uwagę na to, by kształtować nową socjalistyczną mentalność, wolną od ideologicznych "obciążeń" przeszłości. Ale największym wyzwaniem była nauka kolektywnej samorządności.

Symulator państwa

"Uczmy się sztuki kierowania państwem" - tak brzmiało motto Podgrodzia. Centralną instytucją dziecięcego miasteczka w Podgrodziu - zgodnie z makarenkowskimi inspiracjami - miała być Miejska Rada Narodowa Miasteczka Dziecięcego (MRNMD).

Opracowano specjalną procedurę wyborczą, która miała wyłonić członków Rady. Najpierw dzieci i młodzież wybierały reprezentacje poszczególnych domków mieszkalnych. Później wybierano rady dzielnicowe. I na koniec - podczas powszechnego głosowania w amfiteatrze - wybierano spośród członków rad dzielnic skład MRNMD. A potem już władze miasteczka mogły zabrać się nareszcie za urzędniczą robotę. Przy Radzie powstały nawet wydziały: finansowo-gospodarczy, kulturalno-oświatowy, zdrowia, kultury fizycznej oraz informacji, radia i prasy.

d4hc4a8

Co istotne, utworzenie MRNMD - w świetle naczelnego hasła Podgrodzia - korespondowało z realnymi zmianami politycznymi, które w tym czasie zachodziły w Polsce. Jak pisze autorka jedynej monografii tego pedagogicznego eksperymentu, Barbara Sowińska-Adamczyk, "było [to] bezpośrednim nawiązaniem, nie tylko do samorządności dzieci (jak u Makarenki), ale i do istniejących w realnym życiu społecznym rad narodowych". Utworzono je w 1950 roku, gdy Sejm przyjął ustawę o władzach terenowych. Była to oczywiście zasłona dymna, ledwie maskująca rzeczywisty charakter komunistycznych rządów w Polsce. Rzeczywistą władzę dzierżyła w swoich rękach partia z Bierutem na czele.

Ryba psuje się od głowy

Prasa w całym kraju rozpływała się w "ochach" i "achach" nad Podgrodziem. "Eksperymentalne pierwsze miasteczko dziecięce w Polsce, wzorowane na słynnym radzieckim Arteku, jest oczkiem w głowie polskich pedagogów. Po doświadczeniach dwóch turnusów już dziś można powiedzieć, że eksperyment się udał. Wprowadzenie nowych metod wychowania i opieki, nowych sposobów rozbudzania zainteresowań wśród dzieci, a przede wszystkim wdrażanie ich do współżycia zbiorowego i rządzenia ludowym państwem - oto cele, które realizuje dziecięce miasteczko" - puchło z dumy "Życie Warszawy". Inny dziennik podkreślał, że "jest wskazane, a nawet konieczne, aby miasteczko Podgrodzie służyło jako wzór dla poszczególnych ośrodków pracy pozaszkolnej i punktów kolonijnych".

Ale już w 1953 roku okazało się, że podgrodzkie jabłko jest w środku robaczywe. Zagraniczny dziennikarz - ich również zapraszano do Podgrodzia - dowiedział się od jednego z małych policjantów, że choć w Miasteczku Dziecięcym nie ma wiezień, to jednak... by się przydały. Podobnych wypowiedzi było więcej i - co gorsza - trafiły one do zachodniej prasy. Zrobił się skandal. W jego wyniku zebrała się komisja pedagogów, która uznała, że w Podgrodziu rządzi "pajdokracja" - władza młodzików - i trzeba to ukrócić.

d4hc4a8

Warstwa ideologicznego lukru zaczęła powoli pękać i coraz bardziej zauważalny był kryjący się pod nią zakalec. Wychowawcy dostrzegli, że praca z Radą nastręcza fundamentalnych trudności, które wynikały z samego składu młodzieżowej instytucji. Jeden z wychowawców, harcmistrz Franciszek Dębski, zauważył, że tworzyli ją "bardzo aktywni trzynastolatkowie i czternastolatkowie, w większości z rodzin wysoko uplasowanych we władzach PRL. Z domów wynieśli przekonanie, że masami można kierować, kiedy się wszystko wcześniej trafnie przewidzi i dobrze przygotuje". Niestety, ryba psuje się od głowy. Jeśli już w domach zaczynali pojmować - mniej lub bardziej świadomie - że "demokracja ludowa" w PRL jest fikcją zalepioną propagandowymi hasłami, to dlaczego mieliby poważnie podchodzić do niej na wczasach? W konsekwencji poczyniono zmiany, które - dokładnie tak jak w rzeczywistej Polsce - sprowadziły Radę - od 1954 roku nazywaną po prostu Rada Miasteczka - do ciała całkowicie fasadowego. Sen Makarenki z inspirującej wizji
przeobraził się w niewyraźne widmo.

Wypoczynek bez Stalina

Rok 1956 przyniósł Polsce koniec stalinizmu. Na turnusach w Podgrodziu wolno zaczęła słabnąć presja ideologiczna na dzieci. Już w 1958 roku wychowankowie mogli zorganizowaną grupą pojechać do Nowego Warpna na niedzielną mszę, co wcześniej było nie do pomyślenia.

W 1961 roku sformułowano nowe "Założenia organizacyjno-wychowawcze". Co prawda, pisano w nich, że jednym z celów miasteczka jest "kształtowanie cech moralności socjalistycznej", ale to już nie miał być chów w duchu stalinowskiego kultu jednostki i kolektywizmu. Zmieniło się też naczelne hasło miasteczka. Nie chodziło już o naukę "sztuki" kierowania państwem. Cel był dużo skromniejszy, by nie napisać, że całkowicie zwyczajny: "Przez wypoczynek i radość nabieramy sił i zapału do pracy i nauki". Gdy w 1962 roku właścicielem ośrodka w Podgrodziu stało się Zjednoczenie Hutnictwa Żelaza i Stali, to elementy ideologiczne zniknęły prawie całkowicie. Miasteczko ostatecznie zakończyło swoją karierą w 1973 roku.

Sowińska-Adamczyk, której udało się po latach dotrzeć do niektórych osób, które brały udział w turnusach w latach 50., zauważyła, że w ich wspomnieniach wszelkie wątki ideologiczne uległy całkowitemu zatarciu. "W relacjach [...] nie ma wspomnień dotyczących narzucanego materialistycznego światopoglądu, przywiązania do kultu jednostki i przyjaźni polsko-radzieckiej. Zapewne związane to jest z głębszym wpływem na postawy młodych ludzi wychowania rodzinnego, niż kilkutygodniowego pobytu na wakacyjnym wypoczynku czy nawet ateizacji w szkole, jakie miały miejsce w owych czasach".

Robert Jurszo dla Wirtualnej Polski

Podczas pisania korzystałem m.in. z książek "Miasteczko dziecięce. Monografia Podgrodzia 1952-1973" i Miasteczji Dziecięce Podgrodzie" (autor zbiorowy) i artykułu "Miasteczko Harcerskie Podgrodzie. Wspomnienia z lat 1954-55" Franciszka Dębskiego (Rocznik Historii Harcerstwa 2005).

d4hc4a8

Podziel się opinią

Share
d4hc4a8
d4hc4a8