Marc Benioff: Czekając na rewolucję. Sztuczna inteligencja nadchodzi

Obecnie jesteśmy na przełomie istotnego połączenia: big data, uczenie się maszyn, rosnące moce obliczeniowe - to wszystko wkrótce sprawi, że sztuczna inteligencja będzie po prostu wszędzie. Stanie się czymś w rodzaju prądu elektrycznego - niewidoczna, a jednocześnie obecna w niemal każdym aspekcie naszego życia. Za trzydzieści lat będziemy się zastanawiać, jak mogliśmy dawać sobie radę bez naszych (pozornie) telepatycznych asystentów cyfrowych - pisze Marc Benioff. Artykuł w języku polskim ukazuje się wyłącznie w Opiniach WP, w ramach współpracy z Project Syndicate.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Marc Benioff
Marc Benioff (AFP, Fot: Kimberly White)

Przez ostatnie trzy dekady konsumenci przyzwyczaili się do korzyści płynących z postępu technologii. W wielu krajach większość ludzi nosi w kieszeni przenośny komputer o większej mocy obliczeniowej od wielkich komputerów z lat 80. ubiegłego wieku. W komputerze Atari 800XL, którego używałem do robienia gier w szkole średniej, znajdował się procesor zawierający 3500 tranzystorów; komputer w moim iPhonie zawiera dwa miliardy tranzystorów. W tamtych czasach 1 gigabajt pamięci kosztował 100 tys. dolarów, a samo urządzenie było rozmiarów lodówki. Dziś kosztuje śmieszne pieniądze, a jego wielkość podaje się w milimetrach.

Nawet mając w pamięci te gigantyczne korzyści, możemy się spodziewać, że postęp jeszcze przyspieszy - w miarę jak sieć będzie się rozszerzać, łącząc coraz więcej rzeczy i ludzi. Już dziś ponad pięć miliardów ludzi ma dostęp do urządzenia mobilnego, a ponad trzy miliardy do internetu. W najbliższych latach ponad 50 miliardów rzeczy - od żarówek przez zamrażarki, drogi, ubrania i wiele innych - będzie podłączonych do internetu.

W każdym pokoleniu technologie łączą się ze sobą i dzieje się coś rewolucyjnego. Na przykład w miarę dojrzewania internetu, gdy pojawiły się dostępne cenowo szerokopasmowe łącza i kompresja plików, kultowy telefon - iPhone Apple'a pozwolił firmom takim jak Uber, Airbnb, YouTube, Facebook czy Twitter całkowicie zredefiniować przeżycia użytkowników urządzeń mobilnych.

Obecnie jesteśmy na przełomie kolejnego istotnego połączenia: big data, uczenie się maszyn, rosnące moce obliczeniowe - to wszystko wkrótce sprawi, że sztuczna inteligencja będzie po prostu wszędzie. Sztuczna inteligencja potwierdza słynne powiedzenie Einsteina, że geniusz polega na odnalezieniu prostoty w złożoności. Jako że rzeczywistość staje się coraz bardziej skomplikowana, sztuczna inteligencja będzie kluczową technologią XXI wieku, tak jak mikroprocesor w ubiegłym stuleciu.

Konsumenci już teraz mają do czynienia ze sztuczną inteligencją na każdym kroku. Google używa systemów uczących się do sugerowania wyszukiwanych haseł i często poprawnie przewiduje, czego szukamy. Facebook i Amazon używają algorytmów przewidujących do tworzenia rekomendacji opartych na historii zakupów klienta. Sztuczna inteligencja jest również kluczowym elementem autonomicznych samochodów, które potrafią już unikać stłuczek i korków. Jest podstawą systemów takich jak AlphaGo firmy DeepMind należącej do Google'a: firma stworzyła komputer, który, rozgrywając pięć partii gry GO, pokonał mistrza świata, Lee Sedola.

Z racji na szerokie obecnie zastosowanie sztucznej inteligencji producenci wiedzą, że muszą włączać tę technologię do swoich produktów i usług, bo inaczej przestają być konkurencyjni w stosunku do firm, które zbierają dane, aby poprawić poziom zadowolenia klientów i podejmować decyzje biznesowe. Następne pokolenie klientów dorasta z technologiami cyfrowymi i będzie oczekiwało od firm szybkich, spersonalizowanych odpowiedzi na każde pytanie.

Dotychczas sztuczna inteligencja była często zbyt droga lub zbyt skomplikowana, aby firmy mogły w pełni z niej skorzystać. Zintegrowanie tej technologii z istniejącymi procesami biznesowymi może być trudne i dotychczas często wymagało wsparcia wykwalifikowanych specjalistów od obróbki danych. W rezultacie wiele firm nadal podejmuje ważne decyzje, opierając się na własnym instynkcie, zamiast rzetelnych informacjach.

W ciągu następnych kilku lat to się zmieni. Sztuczna inteligencja będzie coraz szerzej stosowana i prawdopodobnie sprawi, że firmy i ich pracownicy będą działać szybciej, wydajniej i bardziej inteligentnie. Algorytmy systemów samouczących są w stanie analizować miliardy bodźców, np. aby połączyć telefon od klienta z odpowiednim asystentem albo ocenić, którzy klienci mogą wybrać dany rodzaj produktu.

Sztuczna inteligencja ma zastosowanie nie tylko w sprzedaży internetowej: jak podaje agencja A.T. Kearney, biznes tradycyjny, nie operujący w internecie, nadal odpowiada za 90 proc. sprzedaży światowej. Już niedługo klient wchodzący do sklepu będzie witany przez interaktywnego robota, który będzie polecał produkty na podstawie historii zakupów, oferował promocje i odpowiadał na pytania z zakresu obsługi klienta.

Deep learning, czyli tzw. głębokie uczenie się, to gałąź sztucznej inteligencji oparta na naturalnej sieci neuronowej mózgu. Szybkie postępy w tej dziedzinie już niedługo mogą sprawić, że cyfrowy asystent będzie umiał zaplanować wakacje równie dobrze jak człowiek albo odczytać stosunek klienta do danej marki na podstawie milionów sygnałów z mediów społecznościowych czy innych źródeł danych. Zastosowane w służbie zdrowia algorytmy deep learning mogą umożliwić lekarzom wykrycie różnych typów komórek rakowych albo rozpoznać zaburzenia wewnątrzczaszkowe z dowolnego miejsca na świecie.

Aby efektywnie korzystać ze sztucznej inteligencji, firmy muszą mieć na uwadze zasady prywatności i bezpieczeństwo użytkowników. Dane to siła napędowa sztucznej inteligencji; im więcej danych maszyna ma do dyspozycji na temat danej osoby, tym lepiej może przewidywać jej potrzeby i działać w jej imieniu. Firmy będą musiały być w pełni transparentne w zakresie tego, jak korzystają z danych osobistych. Sztuczna inteligencja może także pomóc wykrywać i zwalczać cyfrowe zagrożenia bezpieczeństwa i może odegrać kluczową rolę w ochronie prywatności użytkowników, a także pomóc firmom zdobyć zaufanie klientów.

Podobnie jak w czasie minionych okresów transformacji ekonomicznej, sztuczna inteligencja pozwoli na osiągnięcie nowych standardów produktywności, podniesie poziom życia prywatnego i zawodowego. Każe nam na nowo zadać sobie kilka egzystencjalnych pytań co do charakteru relacji między człowiekiem a maszyną. Spowoduje poważne zaburzenia w wielu branżach i sprawi, że wielu pracowników będzie musiało zmienić miejsce pracy, ponieważ wiele stanowisk zostanie zautomatyzowanych. Ale - podobnie jak w przypadku internetu 20 lat temu - sztuczna inteligencja poprawi jakość już istniejących stanowisk pracy i przyczyni się do powstawania nowych. Przygotowania powinniśmy zacząć natychmiast - zapewniając szkolenia do nowych zawodów i sieć bezpieczeństwa dla tych, którzy niechybnie zostaną za burtą.

Sztucznej inteligencji jest nadal daleko do osiągnięcia poziomu człowieka. Minęło już ponad 60 lat od kiedy informatyk John McCarthy, zwany ojcem sztucznej inteligencji, po raz pierwszy użył tego terminu podczas konferencji w Dartmouth College. Tymczasem komputery dopiero niedawno nauczyły się rozpoznawać klipy na YouTube albo wskazywać najszybszą drogę na lotnisko.

Możemy mieć pewność, że innowacje technologiczne będą postępować szybciej niż kiedykolwiek. Sztuczna inteligencja stanie się czymś w rodzaju prądu elektrycznego - niewidoczna, a jednocześnie obecna w niemal każdym aspekcie naszego życia. Za trzydzieści lat będziemy się zastanawiać, jak mogliśmy dawać sobie radę bez naszych (pozornie) telepatycznych asystentów cyfrowych - zupełnie tak, jak dziś trudno nam sobie wyobrazić, że nie moglibyśmy co chwilę zaglądać do potężnego komputera ukrytego w naszej kieszeni.

Marc Benioff - dyrektor generalny Salesforce, firmy dostarczającej technologię chmur obliczeniowych.

Copyright: Project Syndicate, 2016

Polub WP Opinie
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.