WP

Koziński: "Związki partnerskie i ofensywa zła. O czym mówią Schetyna i Kaczyński?" (Opinia)

Jarosław Kaczyński i Grzegorz Schetyna wyłożyli w sobotę karty na stół. Widać, że mocniejsze są po stronie PiS. Czy opozycja ma w ogóle szansę w trzy miesiące odrobić tę różnicę?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Schetyna vs. Kaczyński
Schetyna vs. Kaczyński (PAP)
WP

Tak może być co weekend. Może jeszcze nie w lipcu, ale po 15 sierpnia takie soboty i niedziele będą się powtarzać co tydzień – aż do wyborów. Główne siły polityczne będą nas chciały utopić w morzu miłości i obietnic, twierdząc, że tylko one znają jedynie słuszny patent na pomyślną przyszłość.

W kampanię w roli zdecydowanego faworyta wchodzi PiS. Opozycja, poobijana negocjacjami o kształcie list, wygląda na zdemobilizowaną i zdezorientowaną. Choć Grzegorz Schetyna przedstawiając tezy programowe pokazał, że wygranej bez walki nie oddadzą. Mają szansę?

Co poniesie w kampanii?

WP

Na czym polegała siła programu 500 plus, który poniósł PiS do wygranej cztery lata temu? Przede wszystkim na tym, że dało się go wyjaśnić jednym zdaniem. Został napisany zgodnie ze wszystkimi standardami sztuki tworzenia haseł marketingowych. Atrakcyjny, łatwy do zapamiętania jednozdaniowiec. Soundbite idealny do kampanii.

Zobacz - Grzegorz Schetyna: nie wystarczy być tylko antyPiS-em

Trzymając się tej reguły, co zostanie z sobotniego wystąpienia Grzegorza Schetyny? Legalizacja związków partnerskich. Z sześciopunktowego programu tylko ten postulat zmieścił się w regułach jednozdaniowego hasła – rezonującego, łatwego do zapamiętania i powtórzenia.

WP

Obok tego może jeszcze propozycja głosowania przez internet ma podobną siłę – w tym sensie, że jest nieoczywiste, a jednocześnie łatwe do zapamiętania. Ale zbyt branżowe. Inne postulaty – w dużej mierze słuszne, dobrze definiujące rzeczywistość – są z kolei zbyt zawiłe, rozbudowane. W pamięci nie zostaną. Z wyjątkiem związków partnerskich.

Jeszcze w piątek w wywiadzie dla radiowej "Trójki" Schetyna wykluczał możliwość przedstawienia takiego hasła. To nie sprzeczność, to polityka. W piątek rano lider Platformy wiedział, że za chwilę będzie rozmawiać z prezesem PSL-u o koalicji – i w ten sposób wykonał w jego stronę ukłon. Ale w piątek wieczorem PSL zakomunikował, że idzie samotnie walczyć o elektorat centroprawicowy. Schetyna stracił więc ostatni powód, dla którego miałby się trzymać tej poręczy.

Nie przypadkiem więc postulat legalizacji związków partnerskich wymienił jako punkt pierwszy swojego programu. Od razu wiedział, że wszyscy na program Koalicji Obywatelskiej będą patrzeć przez jego pryzmat. Skoro tak, to cisnął go wyborcom, komentatorom prosto w twarz.

I jeszcze jeden cytat z "Trójki". "Wklejanie Koalicji Europejskiej w wojnę ideologiczną to nieprawda i manipulacje" – mówił w piątek Schetyna. To zdanie już zastanawia.

WP

Z jednej strony nie brzmi jako element negocjacji z PSL, wydaje się być bardziej ponadczasowe. Z drugiej Schetyna użył słowa "europejskiej" – a przecież takiej koalicji nie ma, jest teraz Koalicja Obywatelska. Czyżby rzeczywiście przygotowywał się do tego, że kampania zamieni się w wojnę ideologiczną, starcie światopoglądowe?

Polityczna wyobraźnia

Na pewno przygotowuje się na to Jarosław Kaczyński. W sobotę, prezentując jedynki na listach wyborczych PiS, do tego się nie odniósł, ale w uszach wszystkim cały czas rezonują jego słowa sprzed tygodnia, kiedy mówił o powstrzymywaniu "ofensywy zła".

Prezes PiS wtedy nie dodefiniował, co tak naprawdę określa "złem", pozostawiając to wyobraźni słuchających. Póki co "związki partnerskie" Schetyny wyglądają jak test dla PiS. Czy to już jest ta "ofensywa zła"? Przewodniczący Platformy myśli zbytnio nie rozwinął. Też pozostawił duże pole do puszczenia wodzy fantazji.

WP

Jedni w takich związkach widzą czysto praktyczne udogodnienie pozwalające dwóm siostrom mieszkającym razem zapytać lekarza o stan zdrowia drugiej w sytuacji, gdy jedna z nich jest w szpitalu. Dla innych to synonim małżeństw homoseksualistów, czyli sytuacji, która w kategoriach "ofensywy zła" absolutnie się mieści.

Którą z tych opcji Schetyna miał na myśli? Na razie związki partnerskie wyglądają raczej na czysto taktyczną pułapkę zastawioną na PiS niż na ideową deklarację. Oczywiście, cały czas jest realne, że na tym polu rozegra się najważniejsza bitwa tej kampanii. Ale na razie równie prawdopodobne jest, że się skończy na wzajemnym szachowaniu, a wynik wyborów rozstrzygnie się na innym polu.

Póki co PiS walczy sam ze sobą. Opozycja cały czas nie wie, w jakiej konfiguracji list wystartuje – a obóz rządzący już przedstawia jedynki swoich list. To najlepiej pokazuje dystans dzielący ich od siebie.

WP

Oczywiście, w polityce nic nie jest dane raz na zawsze. Ale dziś, nawet gdy znamy program Koalicji Obywatelskiej, sytuacja wygląda tak, że jakikolwiek moment, gdy ona nawiąże wyrównaną walkę z PiS, będzie ich dużym sukcesem. Wydaje się, że niewielka porażka wyborcza to szczyt ich możliwości.

Ale do wyborów jeszcze trzy miesiące. Czy Grzegorz Schetyna jest w stanie w tym czasie nas zaskoczyć?

Polub WP Opinie
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Trafne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.
WP