Trwa ładowanie...
d2edb8y

II wojnę światową wywołali Niemcy, nie ''naziści''

Niemcy od dekad prowadzą konsekwentną politykę historyczną, której celem jest zatarcie odpowiedzialności za koszmar, jaki 1 września 1939 r. sprowadzili na Europę – pisze Hubert Kuberski w artykule dla WP.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Niemieccy policjanci podczas inspekcji w Łodzi, ok. 1940-41 r.
Niemieccy policjanci podczas inspekcji w Łodzi, ok. 1940-41 r. (Wikimedia Commons)
d2edb8y

Siedemdziesiąt siedem lat temu rozpętali wojnę, choć tylko mała część z nich należała do NSDAP. Blisko 1/6 populacji III Rzeszy została zaangażowana w walkę na froncie, ciemiężenie podbitych narodów w latach 1939-1945 i związane z tymi działaniami rozliczne zbrodnie. Tymczasem coraz mniej popularne staje się twierdzenie, że to Niemcy odpowiadają za wybuch II wojny światowej.

###''Naziści'', czyli narodziny poprawności politycznej
Mogłoby się zdawać, że termin ''nazizm'' wymyślili skrajnie lewicowi działacze z Partii Demokratycznej. Miałoby im chodzić o uniknięcie dyskredytacji socjalizmu, które mogłoby się dokonać przez dodanie do niego przymiotnika ''narodowy''. Ale nic bardziej błędnego - ''nazistów'' wymyślili jeszcze socjaliści niemieccy z SPD. Pełna nazwa partii Adolfa Hitlera brzmiała: Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników (Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei – NSDAP). Skrót, który został ukuty przez wrogów z SPD pochodził od dwóch pierwszych sylab przymiotnika ''National''. Według innej wersji genezy tej nazwy, termin ''Nazi'' należy wywodzić z kombinacji innych sylab: ''Nationalsozialistische''. A jeszcze inne wyjaśnienie szuka źródeł słowa ''Nazi'' w kolokwialnym i obraźliwym określeniu dla wstecznego chłopa. Miało się wziąć od ''Ignaza'', skróconej wersji imienia ''Ignatius'', które było popularne w Bawarii, gdzie narodowi socjaliści zainicjowali swą działalność. Niezależnie jednak od pochodzenia,
termin ''Nazi'' zastąpił właściwe określenie, czyli ''narodowy socjalizm'', a wkrótce nawet samych Niemców jako sprawców zbrodni i twórców obozów koncentracyjnych.

Natomiast sformułowania ''Nazi Germany'' (Niemcy nazistowskie) czy ''Nazi regime'' (reżim nazistowski) zostały spopularyzowane przez niemieckich emigrantów politycznych. Z czasem konsekwentne używanie tego określenia zdominowało przestrzeń informacyjną i naukową. Aż do czasu głośnego wystąpienia Lorda Evansa, który w czerwcu tego roku – po wizycie królowej Elżbiety I w ''nazistowskim obozie koncentracyjnym Bergen-Belsen'' - napisał list protestacyjny do redakcji ''Guardiana''. Członek Izby Lordów z Partii Pracy oponował przeciwko zastępowaniu w opisach obozów koncentracyjnych słowa ''niemiecki'' słowem ''nazistowski''. ''W artykułach o I wojnie światowej dwiema stronami konfliktu byli Brytyjczycy i ich sojusznicy walczący z Niemcami'' – zauważył. ''Jednak w artykułach o II wojnie światowej słowo 'Niemcy' zanika, a zamiast niego pojawia się słowo 'naziści'. Ta polityczna poprawność mnie martwi. Podczas wojny walczyliśmy z Niemcami, z których wielu było członkami partii narodowosocjalistycznej. W obozach
koncentracyjnych, w których zginęło 6 mln Żydów, pracowało wielu członków partii narodowosocjalistycznej niemieckiego pochodzenia, ale pracowało tam także wielu po prostu Niemców'' – dodał brytyjski polityk.

d2edb8y

###Panowie w średnim wieku
Służbę wojskową, policyjną lub pomocniczą w III Rzeszy zdominowali - nie wspominając o Austriakach i Volksdeutschach – Niemcy. Ale nasycenie armii narodowymi socjalistami - za wyjątkiem SS - nie było wysokie aż do 1939 r. Właśnie wtedy wojenna indoktrynacja objęła kursy oficerskie w wojsku i policji.

Najwnikliwszy ogląd sytuacji i całego zła, które przynieśli ze sobą podczas II wojny światowej Niemcy i narodowy socjalizm, zobaczymy wtedy, gdy przyjrzymy się posterunkowi niemieckiej Gendarmerie (żandarmerii) w jednym z kreisów (powiatów) dystryktu lubelskiego. Właśnie tutaj trafiali mężczyźni w średnim wieku, którzy byli za starzy na to, by pójść na front. I właśnie tu rozgrywały się ludobójcze Aktion Reinhard i Aktion Erntefest.

Niemcy rozstrzeliwują polskich cywilów w Lesznie, 21 października 1939 r.
Niemcy rozstrzeliwują polskich cywilów w Lesznie, 21 października 1939 r.

Niemcy rozstrzeliwują polskich cywilów w Lesznie, 21 października 1939 r. fot. Wikimedia Commons

d2edb8y

Spokojni niemieccy policjanci z Ordnungspolizei służyli na wsi, operowali w miastach w ramach Schutzpolizei oraz byli skoszarowani w trzech batalionach policji. Walczyli głównie z czarnorynkową spekulacją, aż do czasu, gdy SS-und Polizeiführer Lublin, SS-Brigadeführer i Generalmajor der Polizei Odilo Globocnik zagonili ich w 1942 r. do działań wartowniczych i strażniczych przy eksterminacji Żydów. Setki policjantów musiały do końca życia oglądać w koszmarach sceny z bocznic kolejowych Lubelszczyzny. Niemiecka Ordnungspolizei dokonała równie strasznych mordów co Einsatzgruppen. Dowodem są chociażby działania 101. Policyjnego Batalionu Rezerwowego, które ujawnił Christopher R. Browning w znakomitej monografii ''Reserve Police Battalion 101 and the Final Solution in Poland''. Opisani przez Browninga niemieccy policjanci pochodzili głównie z Hamburga. Choć prywatnie byli zwolennikami nie tylko NSDAP, ale również partii liberalnych i socjalistycznych, to potrafili bez protestu rozstrzelać w ciągu jednego roku
wojny (od czerwca 1942 - maj 1943 r.) 50 tys. Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. Ich ofiarami byli także ''słowiańscy Untermenschen''. Na swoich odkrywców czekają dokumenty innych batalionów, które rozmieszczone były w Lublinie, Zamościu i Chełmie. A to był przecież tylko jeden z okupowanych przez Niemców dystryktów.

###Nie tylko SS
Wśród należących do NSDAP funkcjonariuszy śmierci byli profesorowie, doktorzy, inżynierowie, a nawet wykształceni w konserwatoriach muzycy. Przykładem tych ostatnich był Obermusikmeister Hermann Müller-John (legitymacje: NSDAP-nr 452295 i SS-nr 207148). Należał on do ówczesnej elity muzycznej Niemiec i pełnił fukcję dyrygenta reprezentacyjnej jednostki Leibstandarte SS ''Adolf Hitler''. Ten Obermusikmeister został uwieczniony na licznych fotografiach i filmach w czarnym mundurze Allgemeine-SS, zaprojektowanym przez prof. Karla Diebitscha, w którym prezentował się nadzwyczaj szykownie. Awansował do stopnia SS-Sturmbannführera der Reserve der Waffen-SS. Służył narodowemu socjalizmowi do 8 maja 1945 r., kiedy to popełnił samobójstwo wraz z żoną i córką. Tyle niemiecka Wikipedia, zazwyczaj skrupulatna i godna zaufania.

Ale ten dyrygent miał też na sumieniu całkowicie przemilczany rozkaz rozstrzelania 50 polskich i żydowskich cywilów w nocy z 18 na 19 września 1939 r. Po przypadkowej strzelaninie Müller-John rozkazał żołnierzom z orkiestry i kolumny medycznej Leibstandarte SS ''Adolf Hitler'' przeszukać domy na rynku w podwarszawskich Błoniach. Zabito 50 aresztowanych mężczyzn. Armijni zwierzchnicy dyrygenta, generałowie von Walter von Reichenau i Gerd von Rundstedt, rozkazali postawić Müller-Johna za samowolę przed sądem wojennym. Jednak interwencja ''Seppa'' Dietricha u samego Hitlera uwolniła Müllera-Johna od zarzutów ''zbrodni przeprowadzonej pod wpływem gniewu z powodu okrutnego traktowania Volksdeutscherów przez Polaków''.

Eskalacja wojny doprowadziła do zintensyfikowania spirali terroru, w którą zaangażowali się również żołnierze Wehrmachtu. Obok struktur SS, także oni popełniali zbrodnie - zawsze tłumacząc je walką z partyzantami, zwanymi przez Niemców ''bandytami''. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do książki Jochena Böhlera ''Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce. Wrzesień 1939. Wojna totalna''.

d2edb8y

###Ślepe kino
Trzecia generacja Niemców urodzonych po II wojnie światowej wychowuje się na treściach rewidujących obraz konfliktu europejskiego sprzed ponad siedmiu dekad. Nie mają szansy na obejrzenie filmów fabularnych o zbrodniach swoich pradziadków - to temat tabu. Jak nieoficjalnie opowiadał nominowany do Oscara znany polski reżyser po jednej z konferencji prasowych: Niemcy nie są zainteresowani produkcją filmów przedstawiających ich w złym świetle.

Obecny szczyt neo-narodowego oczyszczenia osiągnął szczyt w absurdalnym filmie ''Nasze matki, nasi ojcowie''. Konsekwencja w opowiadaniu własnej martylogii przez naszych sąsiadów zza Odry jest zdumiewająca. Powstały filmy o ''wypędzeniach'', zatopieniu statku ''Wilhelm Gustloff'', nalocie na Drezno, gwałtach na Berlinkach czy też o lesbijkach nad jeziorem Wansee. Ale już nikt między Renem a Odrą nie kwapił się, by skręcić obraz o kluczowej dla Zagłady konferencji, która odbyła się nad wspomnianym jeziorem. Trzeba było BBC i HBO, które wyprodukowały znakomity film utrzymany w konwencji teatru telewizji. W niemieckiej kinematografii powstało mnóstwo fabuł o czasach narodowosocjalistycznych Niemiec, ale poruszały one jedynie poboczne epizody kolejnych Heimatów oraz wszystkich bohaterów niemieckiego ''ruchu oporu''. Jak dotąd nie doczekaliśmy się - i raczej się nie doczekamy - filmów o masakrze w Kragujevacu, Babim Jarze, rzezi Woli czy choćby zbrodni w Białej Cerkwi.

###Niemieckie zbrodniarki
Ale okrucieństwa nie ograniczały się do niemieckich mężczyzn. Świetna książka Wendy Lower ''Furie Hitlera'' (w fatalnym polskim tłumaczeniu) rozprawia się z mitami o słabej płci w III Rzeszy, która miała - zgodnie z wyobrażeniami narodowych socjalistów - hołdować tradycji ''Kinder, Küche, Kirche'' (pol. ''dzieci, kuchnia, kościół''). Kobiety niemieckie niejednokrotnie angażowały się w ludobójcze praktyki na ''narodowosocjalistycznych polach śmierci'' – również w machinę Zagłady na Wschodzie - co udowodniła amerykańska historyczka.

Masowe groby po operacji Aktion Erntefest w obozie w Majdanku, 1944 r.
Masowe groby po operacji Aktion Erntefest w obozie w Majdanku, 1944 r.

Masowe groby po operacji Aktion Erntefest w obozie w Majdanku, 1944 r. fot. Wikimedia Commons

d2edb8y

Już wcześniej Gudrun Schwarz i Elizabeth Harvey potwierdzały zaangażowanie kobiet w system III Rzeszy. Pierwsza z nich opisała okrucieństwo małżonki jednego z esesmanów podczas Aktion w Hrubieszowie. Kobieta wyrwała mężowi z ręki pistolet i sama zaczęła strzelać do Żydów. Kolejna niemiecka morderczyni, Erna Petri, uczestniczyła w mordowaniu żydowskich uciekinierów. Zapytana przez śledczego podczas przesłuchania o to, jak mogła zamordować małe dzieci, choć sama była matką, Niemka powołała się na ówcześnie dominujący antysemityzm i chęć wykazania się przed mężczyznami. Udział kobiet niemieckich w ''orgii przemocy'' doskonale przedstawia monografia albumowa Daniela Patricka Browna ''The Camp Women: The Female Auxilliaries Who Assisted the SS in Running the Nazi Concentration Camp System''. Zaręczam, że jej lektura niejedną osobę może doprowadzić do koszmarów sennych

###Młodzi fanatycy
Podobnie podczas wojny zachowywała się – indoktrynowana od dziecka – niemiecka młodzież. Najjaskrawszy przykład to 12. SS-Panzer-Division ''Hitlerjugend''. Powoływani do tej jednostki młodzieńcy po wyszkoleniu stawali się fanatycznymi żołnierzami Waffen-SS. Instruktorzy nauczyli ich walczyć w czołgach Pz.Kpfw V Panther, ale też strzelać z karabinów maszynowych MG-42. To za ich pomocą zaślepieni ideologicznie młodzi esesmani rozstrzeliwali cywilów w Ascq (2 kwietnia 1944 r.), Tavaux (30 sierpnia 1944 r.), Plemion (31 sierpnia 1944 r.) czy wcześniej mordowali kanadyjskich jeńców wojennych w czerwcu 1944 r. w Normandii. Młodzieńcy z dywizji SS ''Hitlerjugend'' potrafili jeszcze w kwietniu 1945 r. zabijać za defetyzm i słowiańskie pochodzenie. Zbrodnie te miała miejsce już po niepowodzeniach ich ostatniej ofensywy pod Budapesztem, gdy Hitler nakazał żołnierzom Waffen-SS zdjęcie honorowych opasek ze swoim imieniem. Młodzi fanatycy zachowali jednak narodowosocjalistyczną wiarę do końca.

<img src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/36978/wiki_panzergrenadiere_der_ss-panzer-division_hitlerjugend_635.jpeg" alt="Nastoletni żołnierze z SS "Hitlerjugend" udekorowani Żelaznymi Krzyżami, 1944 r." />

Nastoletni żołnierze z SS "Hitlerjugend" udekorowani Żelaznymi Krzyżami, 1944 r. fot. Wikimedia Commons

d2edb8y

Rocznica wybuchu drugowojennej hekatomby przywodzi refleksje o sprawcach nieszczęść, które spadły przed siedmioma dekadami na Stary Kontynent. Najczęściej nie byli to naziści, ale reprezentanci niemieckiej Volksgemeinschaft. Wielu z nich po wojnie uniknęło odpowiedzialności za swoje czyny. I wielu z nich nadal bezkarnie demonstruje swoje skrajne poglądy na Ulrichsberg w austriackiej Karyntii, gdzie co roku spotykają się weterani narodowosocjalistycznego Wehrmachtu i SS.

###Hubert Kuberski dla Wirtualnej Polski

d2edb8y

Podziel się opinią

Share
d2edb8y
d2edb8y